Miałam ostatnio taki dzień, że zaczęłam sobie obliczać, ile kosztują mnie miesięcznie dziewczynki. Pomijając wydatki związane z opłaceniem mieszkania, samochodu, paliwa – wszak dziecko też musi gdzieś spać i czymś do szkoły dojeżdżać… na kartce znalazły się opłaty związane z przedszkolem/ szkołą, jedzenie, środki czystości, rozrywka, zabawki, ubrania, wakacje, leczenie itd…

Kwota mnie przeraziła. Bo rzadko mówi się o tym, że DZIECKO kosztuje sporo. Oczywiście wciąż wyznaję zasadę, że tyle, ile wydają na nie rodzice, ale nie ma szans, żeby podsumować to zdaniem: „Mi starcza 500 plus”. Nie. NIE STARCZA.

Jako samodzielna Mama zwracam jeszcze większą uwagę na to, co, jak i gdzie kupuję, bo z jednej strony chcę oszczędzać (wszak wydatki na dziewczynki się zwiększają, a moje zarobki nie rosną w takim tempie jak dorastają dziewczynki), ale przecież nie da się oszczędzać na własnych dzieciach.
A jednak. Dwuletnie doświadczenie nauczyło mnie kilku sztuczek, które pomagają mi tak dysponować pieniędzmi, które mam, żeby starczało nam na wszystko. A trochę tego mamy – kredyt, leasing, własna działalność i związane z nią opłaty no i 3 kobiety! Sami rozumiecie.

Moje sposoby na to by (nie) oszczędzać na dziecku i odłożyć na MIESZKANIE!

  1. Prowadzę domowy budżet.

Od ponad 2 lat gromadzę paragony z zakupów, które robię i prowadzę domowy budżet. Odkąd mam nowe konto w innym banku, wykorzystuję aplikację mobilną i ustawiam swój miesięczny maksymalny budżet, który pomaga mi kontrolować wydatki.
Zawsze zostawiam w nim miejsce na coś „ekstra”. To znaczy zawsze zakładam, że mogę wydać więcej i staram się mieć te pieniądze odłożone w zanadrzu, na wypadek. Jeśli danego miesiąca ich nie zużyję, przelewam je na konto oszczędnościowe.

  1. Robię zakupy w internecie.

Nie zawsze tak było. I to też nie jest tak, że zawsze wszystko kupuję w sieci. Ale bardzo często przeglądam strony internetowe i szukam fajnych rabatów. Na przykład wiele z nich oferuje rabaty dla stałych klientów, albo osób, które należą do klubu lub zapiszą się do newsletteru. Jednym z takich internetowych platform jest Limango, którą cenię przede wszystkim za ich OUTLET. Często na Limango zaglądam w poszukiwaniu zabawek, które udaje mi się znaleźć w niższej kwocie niż w sklepach stacjonarnych. Na przykład ostatnio dziewczynki oszalały na punkcie gry „Szalona spłuczka” i koniecznie chciały ją dostać ode mnie w prezencie – widziały reklamę w TV i wciąż mówiły o tej grze w domu. Okazało się, że cena w jednym znanym sklepie stacjonarnie oscylowała w kwocie ponad 100 zł, a na Limango udało mi się ją zdobyć za 57 zł – przy okazji od razu podrzucam Ci link do tej gry, bo jest idealna na jesienne popołudnia – zobacz TUTAJ. Przy większych zakupach dostawa od Limango jest za 0 złotych, co bardzo się opłaca, kiedy naprawdę chcemy oszczędzać. Bo oszczędzając miesięcznie 10 zł na przesyłkę, w 18 lat zaoszczędzimy 2160 zł. To nawet całkiem fajna kwota, którą można oszczędzić małym kosztem. Opłaca się więc robić jedne większe zakupy, szukając dobrych jakościowo rzeczy w przystępnych cenach.

  1. Nie oszczędzam na butach i ubraniach. Szukam promocji.

Ten temat jest bardzo kontrowersyjny, bo ciężko powiedzieć komuś, komu się naprawdę nie przelewa, żeby kupował markowe ciuchy. Nie mam nic do marek, które sprzedają ubrania za grosze, bo sama często kupuję tanie ubrania. Wyszukuję nawet perełek w secondhandach i bywa, że uda mi się znaleźć coś w dobrej jakości za niewielkie pieniądze. Wyznaję jednak zasadę, że dobre ubrania i buty można potem odsprzedać za dobre pieniądze i mogą służyć innym, a jeśli masz więcej niż jedno dziecko, to tym bardziej opłaca się kupić coś w dobrej jakości by służyło na lata. I tak buty, które zdarzyło mi się kupić tanio, często nie były w stanie przetrwać jednego sezonu, a buty dobre, choć droższe, dziś po Wiki użytkuje Majka. Majka ma po siostrze bardzo dużo ubrań, bo zawsze przykładałam wagę do ich jakości. A to co dziś kupuję Majce, sprzedaję później w dobrej cenie i dzięki temu mam pieniążki na kolejne podstawowe rzeczy. Na przykład w OUTLECIE w  Limango można znaleźć świetne zimowe kurtki i kombinezony za połowę ceny, którą oferuję inne sklepy internetowe. Taka inwestycja się opłaca, bo za rok ten sam kombinezon sprzedasz w bardzo podobnej cenie, za jaką dziś go kupisz. Podobnie ma się rzecz z innymi ubraniami lub dodatkami, które tak bardzo się nie zużywają. Warto szukać takich promocji, a później umiejętnie przekazywać takie ubrania dalej.

Jeśli chodzi o Limango, mam zainstalowaną aplikacje w telefonie i należę do klubu zakupowego Limango (łatwo monitorować swoje zamówienia – jeśli chcesz dołączyć do klubu kliknij TUTAJ) i na bieżąco przeglądam outlet. Ostatnio polowałam na drewniana tabliczkę mnożenia. I taki mnie smutek złapał, że ktoś ją kupił wcześniej niż ja… ale szukam – może znowu się pojawi.

  1. Większe zakupy robię raz w miesiącu, a na mniejsze staram się nie wybierać razem z dziećmi.

To kolejny powód dla którego lubię zakupy internetowe. Bo wiadomo jak wyglądają zakupy z dziećmi. Chcę kupić jedną grę, a wychodzę z trzema…
Kiedyś tak o wyglądało. Ale jako samodzielna Mama musiałam i tak ograniczyć pewne wydatki, dlatego teraz unikam zakupów (zwłaszcza tych zabawkowych) z dziewczynkami. Słucham natomiast o czym marzą, albo co chciałyby mieć i potem kupuję to wtedy, gdy jestem sama. Tak jak było w przypadku „Szalonej Spłuczki”. Kiedy piszę ten wpis, paczka z Limango czeka na nie i naprawdę nie mogę się doczekać, aż dostana ode mnie ten prezent tak zupełnie bez okazji (zobacz jakie fajne gry mają w OUTLECIE – może znajdziesz coś, co wpadnie Ci w oko – kliknij TUTAJ)

  1. Wymieniam się ze znajomymi

To moja nowa metoda na (nie) oszczędzanie. Kiedy już coś kupię np. zabawkę, po jakimś czasie proponuję np. sąsiadce wymianę. Dzięki temu moje dzieci mają coś nowego, co i tak znudzi im się za jakiś czas, więc ja nie inwestuję, a i tak się zwraca. W postaci dziecięcej radości.

Bo w (nie) oszczędzaniu tak naprawdę chodzi o to, żeby z jednej strony oszczędzić pieniądze, a z drugiej dać dzieciom to co najlepsze. Warto więc kupować z głową, bo to wciąż tylko dobra materialne.
Za najpiękniejsze wspomnienia nie zapłaci się gotówką. Tych chwil, które zostają w sercu nie da się opłacić kartą.
I o tym powinniśmy pamiętać każdego dnia, oferując dzieciom najwięcej swojego czasu i miłości… I tego życzę Wam i sobie!

A teraz pozwólcie – idę zagrać w Szaloną Spłuczkę. Może tym razem wygram 🙂