Jeśli jesteś tak samo jak ja, mamą dwójki dzieci i zastanawiasz się, czy trzecie dziecko to oby na pewno dobre rozwiązanie, śpieszę Ci donieść, że nie ma lepszego!

Jeżeli bowiem nie ogranicza Cię strach przed porodem (tak jak mnie), tak naprawdę nie ma innej opcji niż ta, że w roli potrójnej mamy poradzisz sobie fantastycznie. A jak nadal masz wątpliwości, to po przeczytaniu tego artykułu, będziesz wiedziała, że TO musi się udać. Sama zobacz.

Przy trzecim dziecku:

  1. Wiesz co jest niezbędne, by przygotować odpowiednią wyprawkę i nie wydać na nią miliona monet. Całkiem prawdopodobne jest też to, że masz jeszcze na strychu wózek, nosidełko i paczkę ubranek unisex, które mogą Wam posłużyć przy kolejnym bobasie, o ile nie zapragniesz kompletować wszystkiego od nowa. A nawet jeśli nie masz nic, to bez mrugnięcia okiem będziesz umiała wskazać, co ci się przyda, a co nie. W dodatku przygotowania zaczniesz w 36 tc, a nie jak to było za pierwszym razem w 9… Doprawdy doświadczenie robi swoje!
  2. Nie kupisz tego wszystkiego, co kupiłaś przy pierwszym dziecku, a co totalnie Ci się nie przydało. Znów zaoszczędzisz mnóstwo pieniędzy wiedząc, że zwykła suszarka, której używasz na co dzień, naprawdę nie będzie gorszym gadżetem niż szumiący pluszak.
  3. Nie będziesz bała się kąpać i pielęgnować dziecka. Twoje doświadczenia przy poprzedniej dwójce sprawią, że wieczorne rytuały będziesz mogła wykonywać z zamkniętymi oczami.
  4. Zaoszczędzisz czas szukając Waszych ulubionych kosmetyków. Pamiętam jak przy Wiktorii co chwilę testowałam jakieś nowości, wierząc, że tym razem w końcu nam pomogą na jej bardzo suchą skórę. I choć dziś, z racji swojej pracy, nadal testuję kosmetyki i bardzo lubię, kiedy w nasze ręce trafia kolejny o fajnym składzie i dobrym działaniu, od dawna jestem fanką marki La Roche-Posay i wiem, że przy trzecim dziecku brałabym je w ciemno. Aktualnie testujemy serię LIPIKAR +. Dwa produkty Balsam AP+ i Krem myjący AP+, uzupełniają poziom lipidów, pomagając uporać się z wrażliwą skórą dziecka. Tutaj dodam Wam tylko, że ta seria w ostatnim czasie ratuje mi życie, bo od jakiś dwóch tygodni dostałam uczulenia na coś (jeszcze nie doszłam na co) i swędząca skóra stała się moją zmorą – głównie na dekolcie i na plecach. Jaką ulgę czuję, kiedy smaruję się Balsamem od La Roche-Posay, wiem tylko ja. Dodatkowo dokupiłam sobie sztyft przeciw swędzeniu LIPIKAR STICK AP+, który noszę teraz w torebce, razem z wapnem do kompletu. Uwielbiam ten zestaw, to mało powiedziane. I choć wiadomo, że każde dziecko jest inne i inaczej może reagować na dany kosmetyk, to kiedy wiesz, że znalazłaś coś co służy całej rodzinie, nie podrażnia, lecz łagodzi, jest miłe w aplikacji, wydajne, bez zbędnych sztucznych zapachów (bo przecież malutkie dziecko cudnie pachnie sobą i nie potrzeba otulać go jeszcze dodatkowo zapachem truskawki), parabenów czy SLS, to jesteś temu wierna. Przy pierwszym, drugim, trzecim czy nawet piątym dziecku. Tak jest właśnie u nas z kosmetykami La Roche-Posay. Linia LIPIKAR AP + jest co prawda dedykowana dla dorosłych i dzieci od pierwszych dni życia, głównie tych borykających się z nadmiernym przesuszeniem skóry i atopią, ale… dziewczynki choć nie mają zdiagnozowanej atopii, dzięki tym kosmetykom mają skórę jak u noworodka. Must have przy trzeciej córce! A co!
  5. Będziesz wiedziała, kiedy dać na luz. Zaoszczędzisz czas i… swoje nerwy. Bardzo lubię gotować dziewczynkom. Pamiętam jednak jak przy Wiki spinałam się tak bardzo, że musi być moje, domowe i najlepiej eko, że sporo czasu poświęcałam na gotowanie potraw, podczas gdy ona brała dwie łyżki do buzi i pluła tym na prawo i lewo. Przy trzecim dziecku nie bałabym się podać mu słoiczków i choć gotowałabym nadal i pewnie przekonała bym się do stosowania BLW od samego początku, w pewnych okolicznościach bym wyluzowała. I cieszyła się macierzyństwem.
  6. Przy trzecim dziecku w końcu nie panikujesz. Już wiesz, co jest najlepszym sposobem na ząbkowanie, jak poradzić sobie z kolką, albo kiedy iść do lekarza, gdy dziecko dostaje gorączki. To właśnie wiedza, którą masz sprawia, że trzecie dziecko wychowuje się… lżej.
  7. Nikt nie ma wątpliwości, że w kwestii wychowania dzieci jesteś EKSPERTEM! Nie wiem czemu, ale tak właśnie jest. Ponoć przy pierwszym dziecku patrzy się na mamę z politowaniem pytając: „Jak ona sobie poradzi? Taka młoda, tyle nie wie o życiu, a tu jeszcze musi wychować dziecko”. Przy drugim lekko kiwa się głową: „Nawet sobie jakoś radzi z dwójką. Nie jest źle”. Przy trzecim nikt już się nie wtrąca. Za to padają salwy braw: „Kto jak kto, ale Ona na pewno wie lepiej. Polać jej”. Póki co jestem u innych na pozycji – „daje sobie radę„. Ciekawe czy faktycznie mając trzecie dziecko, nie słuchałabym „złotych rad” na temat jego wychowania?
  8. Zauważasz, że nagle masz więcej wolnego czasu. Widzę to po koleżance, która będąc w domu z trójką dzieci ma więcej czasu niż ja z dwójką. Gdzie tu logika? Mają dwie córki i niedawno urodził im się mały rodzynek. Zgadnijcie, kto nie odstępuje go na krok? Oczywiście siostry, gotowe przejąć lwią część obowiązków, łącznie z: „a może ja mu Mamusiu dam butelkę?”. Poza tym starsze dzieci nagle zauważają, że kolejne dziecko wcale nie odbierze im miłości rodziców, a może być świetnym kompanem do zabaw. Ponoć trójka zawsze kłoci się mniej niż dwójka. Może warto to sprawdzić?
  9. Przy trzecim dziecku nawet Twój mąż znajdzie światełko w tunelu. W końcu okaże się, że konieczna jest zmiana auta na jeszcze bardziej wypasioną furę, a to przecież najlepsze, co może spotkać mężczyznę. W zasadzie jeśli to właśnie Ty chcesz trzeciego dziecka, a Twój mąż się nadal waha, to może ta perspektywa go przekona?

Ostatecznie jest jeszcze 500 plus. Tylko nie wiem, czy jeśli to ten powód miałby Cię przekonać, to czy nie zechcesz mieć od razu bliźniaków? Pamiętaj tylko, że ciąża to ruletka. Moja kumpela urodziła ostatnio trojaczki, więc tak naprawdę nim zaczniesz ten temat poruszać w Waszym domu mocno się zastanów.
Bo jak jesteś mamą dwójki, a nagle miałabyś zostać mamą piątki dzieci, to pozostanie Ci uwierzyć, że jedynie pomnożenie miłości, którą masz teraz na taką gromadkę jest jedynym powodem, dla którego warto w tą rzekę wejść jeszcze raz!

Ale… Prawdą jest, że to właśnie z każdym kolejnym dzieckiem Twoje życie staje się jeszcze bardziej gorączkowe, szalone, głośne, pełne krzyków, frustracji i miłości. 
To jeszcze więcej wyjątkowych doświadczeń i chwil, zapierających dech w piersiach.
Każdy kolejny poród kończy się westchnieniem: „Teraz mam już wszystko„…
Do następnego razu 🙂

To jak? Gotowa na kolejną ciążę?

Do przygotowania tego wpisu zaprosił mnie La Roche-Posay