Wiele razy zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle powinnam mówić Wam o tym, co się u mnie dzieje. Kiedy zdecydowałam się na to, by napisać Wam o zmianach w moim życiu, wiele osób sugerowało mi, żebym nie robiła tego pod żadnym pozorem. Bo po co? Czemu ma to służyć? Byli tacy, co mówili, że w sieci najlepiej sprzedaje się bajka
Zrobiłam inaczej…

Pamiętam dzień, kiedy dowiedzieliście się, że trochę inaczej będzie wyglądało życie moje i dziewczynek. Inaczej niż to sobie wyobrażałam. Bo nigdy nie chciałam brać rozwodu. Wychowałam się wierząc, że małżeństwo jest świętością w oczach Boga, a jedynymi sytuacjami, kiedy dopuszczalny jest rozwód, są zdrada i… śmierć współmałżonka. Publikując artykuł w sieci trzęsły mi się ręce. Nie znałam Waszej reakcji. Zostaniecie czy odejdziecie? Wesprzecie czy zapomnicie o tym, co przeczytaliście?

Nawet nie wiesz, ile radości sprawiliście mi tym, że zostaliście. Że jesteście i czytacie. Że wciąż piszecie, nawet jeśli ja sama nie zawsze odpisuję na czas…

Ok. Lubię długie początki. 

Gdzieś wprost lub pomiędzy wierszami piszę o tym, że doszło u mnie do rozwodu.

I gdzieś pomiędzy kolejnymi wpisami, o macierzyństwie, o życiu, zabawkach czy gadżetach, zrodziła się myśl, by na moim blogu takie właśnie kobiety jak ja znalazły wsparcie prawne…

#PoJejStronie

Nie będę Was zanudzała historią poznania Mecenasa. To był czysty przypadek. Miałam już swojego prawnika na miejscu. Aż któregoś razu zobaczyłam zdjęcie togi przed Sądem Rejonowym. Weszłam na profil. Przejrzałam i napisałam, że będę śledziła regularnie, to i może sama czegoś się dowiem…
I tak dalej…
W ten oto sposób po mojej stronie stanął radca prawny Tomasz Plasota. I kiedy w poniedziałek siedział koło mnie w Sądzie, czułam niesamowity spokój… Wiedziałam, że to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. I takiego wsparcia życzyłabym każdej kobiecie, która kiedykolwiek będzie musiała zmierzyć się z tak bolesnym doświadczeniem, jakim jest rozwód.

#PoJejStronie. Nasza wspólna inicjatywa. Nowa zakładka już jest. I niebawem będzie się zapełniać. Tym razem nie moje pióro będziecie czytali. Choć z pewnością będę próbowała dodawać coś od siebie. To zakładka, w której będziecie mogli poczytać o… np. alimentach, prawie rodzinnym z prawnego punktu widzenia. Może z czasem o innych absorbujących Was kwestiach prawnych. Okiem Radcy Prawnego i Mężczyzny będącego #PoJejStronie. To zakładka, gdzie znajdziecie odpowiedzi na pytania, które Was nurtują. Czysto techniczne (jakie alimenty na dziecko, kiedy można starać się o alimenty dla mamy, po co dochodzić winy w rozpadzie małżeństwa, czy można rozwieść się u notariusza, czy dzieci muszą być w sądzie itd.) ale również życiowe (jak rozmawiać z dziećmi o rozwodzie, jak powiedzieć rodzinie, że to koniec, ile dać sobie na to czasu, jak odbudować swoją wartość)… Bo przecież życie to wzloty i upadki. I czasem tysiące pytań, na które nie zna się żadnej odpowiedzi… choć tak bardzo poznać się chce… prawda?

Oczywiście wpisy nie zastąpią dedykowanej porady prawnej od Mecenasa. Musicie wiedzieć, że każda sytuacja jest indywidualna. Każda historia jest inna. Dlatego najlepiej kontaktować się bezpośrednio z Mecenasem.

Zanim jednak Mecenas napisze dla Was pierwszy wpis, zaglądnijcie na jego Instagram – tutaj stworzył najfajniejszą, zaangażowaną społeczność na tego typu kontach prawniczych! Ale ponieważ jego działania na Facebooku dopiero ruszają, wesprzyj go słynnym, niebieskim kciukiem – TUTAJ! Co Ty na to?

I napisz mi, czy idziemy w dobrym kierunku?

Nie tak miało być, ale tak wyszło. Trzeba się z tym zmierzyć i po prostu iść dalej w zgodzie ze swoimi wartościami…