Miałam ostatnio fazę na huśtawki. Oglądając je na Instagramie w pokojach dzieci zachwycałam się każdym detalem. Nie ukrywam jednak, że zarówno sam zakup gotowej huśtawki jak również zrobienie jej przez stolarza wiąże się z kosztami. I to wcale nie małymi.

Zanim zdecyduję się na taką wymarzoną, o ile się w ogóle zdecyduję, postanowiłam w jeden dzień zapewnić dziewczynkom nową przestrzeń do zabawy, prosto z IKEA. Obawiałam się, czy Maja będzie umiała korzystać z huśtawki. I choć sama nie wejdzie, to jednak radzi sobie świetnie. Jak widzicie na zdjęciach. Kładzie się na niej i huśta. Po swojemu.

Koszt huśtawki to niecałe 90 zł. Huśtawka jest przeznaczona, teoretycznie, dla dzieci od 3 roku życia, choć Majka ma 2 lata i 3 miesiące i uważam, że jest dla niej bezpieczna. Zdecydowanie bardziej bezpieczniejsza niż drewniana, ciężka huśtawka.

Ta z IKEA to kawałek szmaty, więc przy zderzeniu się z nią… nie boli 🙂

Huśtawka wytrzymuje ciężar 70 kg, a ponieważ ja ważę 53, już nieraz się na niej relaksowałam.
Jedyne co potrzebujecie to kawałek przestrzeni i zamontowanie w suficie haków. Reszta to bułka z masłem. A przepraszam. Musicie jeszcze ją kupić. Ale która z Was pogardzi wycieczką do sklepu IKEA?

Wiki na huśtawce wyprawia cuda. I pomyśleć, że tyle zwlekałam z taką atrakcją. Powiem Wam, że 15 minut wolnego na wypicie kawy to mało powiedziane. Bywa, że i godzinę z niej nie schodzą, zamieniając się na zmianę. I choć pewnie za jakiś czas entuzjazm im minie, to uważam, że ten kawałek szmatki jest zdecydowanie wart swojej ceny…

Może nie jest scandi, biało – szary, ale daje radość. 

I o to chodzi!