Kiedy zobaczyłam to zdjęcie pierwszy raz pomyślałam sobie – „Hello?” Przecież oni stają i się śmieją. A potem przypatrzyłam się jeszcze raz. Ojciec spokojny, dziadek lekko się uśmiecha. Ale nie dlatego, że szydzi. On dobrze wie, że histeria jego wnuczki to… normalność. Zdarzyło się? Zaraz przejdzie.

Histeria u dziecka – idealna metoda

Nie wiem jak Wy, ale zdarzyło mi się to wielokrotnie. Wielokrotnie dziewczynki urządzały histerię w sklepie. Łącznie z kładzeniem się na podłodze. Ile razy czułam z tego powodu zażenowanie. Ile razy robiłam się czerwona ze wstydu… Ale pamiętam jak pewna Pani spokojnym, łagodnym głosem powiedziała – „To minie„. Minęło. Miała rację.

Dziś, nauczona doświadczeniem, wiedziałabym to, czego nie wiedziałam dawniej. Histeria u dzieci to nic innego, jak dziecięcy, niedojrzały lecz naturalny sposób na rozładowanie emocji. Po prostu się zdarza. To nic nowego i histeryzował w swoim życiu chyba każdy z nas, będąc dzieckiem. Nie znam ani jednego malucha, któremu by się to nie zdarzyło. Właśnie w sklepie. Przy publice. Trudne dla obu stron, ale prawdziwe.

Co zrobił rodzic?

Przeczekał. Nie histeryzował razem z dzieckiem. Nie wynosił ze sklepu. Nie krzyczał. Dał swojej córce możliwość przeżycia tej emocji po swojemu. Był obok. Spokojnie czekał, aż histeria minie. A na końcu napisał:

Mój tata zawsze pozwalał mi poczuć to, czego potrzebowałem, nawet jeśli było to publiczne i żenujące. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek powiedział mi, że się mnie wstydzi albo żebym nie płakał. Staram się o tym pamiętać, żeby moja córka miała pewność, że to OK, że ma uczucia (jakiekolwiek by nie były). Nigdy nie wstydźmy się swoich dzieci.

I to jest piękna puenta. Emocje u dziecka – zwłaszcza te trudne – bywają uciążliwe. Ale musimy pomóc dziecku je przeżyć i nauczyć je, że bez względu na wszystko – rodzic będzie obok. Nie ma dobrych i złych emocji – są tylko takie, które niewłaściwie regulujemy. A tej regulacji dziecko uczy się w czasie. W tej regulacji może pomóc RODZIC.

Bo za emocje nie zasługuje się na karę. Każdy z nas je ma. Każdy przeżywa je inaczej. Ale każdemu należy się szacunek. Dziecku też.