Każda mama wie, co  to znaczy być zmęczonym. Tak czasem do bólu. Bólu nóg, głowy i kręgosłupa. Zmęczonym tak, że chce się wyjechać na Karaiby solo. Leżeć pod palmami choćby jeden dzień. Bo na drugi zaczęłaby się tęsknota. Ale okazuje się, że w takich momentach to nie ciepłe morze i gorący piasek pod palcami są nam potrzebne. Bo wystarczy kilka miłych słów, by nasze serce – serce matek – wypełniło się na nowo radością i dumą z tego, że ma się obok siebie „Boży cud”.  Toni Hammer , pisarka i matka dwojga dzieci, postanowił wysłać tę wiadomość do wszystkich znanych jej matek, aby dać im impuls zaufania, po to, by wiedziały, że robią dobrą robotę. Zresztą przeczytaj sama. Ten list napisała również do Ciebie.

„Hej ty!

Ty, z małym dzieckiem co wisi na Tobie podczas wycierania Twojej upaćkanej koszulki. Ty, co w dwie minuty opanowałaś prysznic do perfekcji. Ty, siedząca przy stole, walcząca ze swoimi dziećmi o odrabianie lekcji. Ty, która być może jesteś tak wyczerpana na koniec każdego dnia i tak przytłoczona myślą, że to wszystko będziesz robić jutro jeszcze raz. Chcę ci coś powiedzieć. Robisz dobrą robotę. Pozwól mi powiedzieć to jeszcze raz – ponownie. Tym razem nieco głośniej. Robisz dobrą robotę. Wiem, że nie masz na to ochoty, kiedy dziecko płacze i kiedy trzeba zrobić wszystko, aby było dobrze, a to i tak jest często bezskuteczne. Możesz śpiewać, kołysać a ono kiedy jest niespokojne, kiedy ma kiepski dzień, czasem tak jak Ty, płacze i marudzi i czasem masz dość – wiem. Ale powiem ci, że robisz dobrą robotę. Jeśli poświęcasz swój czas i energię, aby zrobić wszystko, co możesz, aby Twoje dziecko było szczęśliwe to wiesz co? To jest godne pochwały. I nie próbuj sobie wmówić, że jest inaczej. Może wydawać się, że kiepsko Ci idzie, zwłaszcza, gdy twoje dni są zapchane napadami złości malucha i krzykami i nieporozumieniami. Może być Ci smutno, gdy robisz jego ulubione jedzenie, a on mówi „Mamo, to ohydne”. Może być Ci ciężko, gdy chcesz wykonać  różne prace domowe, a oni nagle znajdują się pod Twoimi nogami wołając „mama, mammmaaa”. To trudne. Wiem. Też tak mam. Chcesz wtedy płakać. Ale wiesz? Robisz dobrą robotę. Do Ciebie mamo z dziećmi w wieku szkolnym, która to masz trudności, aby nauczyć je odróżniać dobro od zła, by zadbać o ich umiejętności społeczne, o przyjaźń i uczciwości i właściwe zachowanie – też mówię to samo –  robisz dobrą robotę.

I uwierz mi proszę. Liczy się to, że jesteś . Nikt z nas nie jest doskonały. Wszyscy mamy swoje wady. Wiesz ja też  krzyczę na moje dzieci zbyt wiele. I nie spędzam nimi tyle czasu co bym chciała. Uważam, że czasem są nudne jak skały.  I sadzam je przed telewizorem i daje im ich ulubioną paczkę chipsów. Może masz te problemy też, a może twoje są  zupełnie inne. Tak czy inaczej, są to małe rzeczy. Co ważne –  są w życiu też wielkie rzeczy, a najważniejszą rzeczą jest to, że dzieci wiedzą, że je kochasz. A Oni kochają Ciebie. Kochają Cię, bo je pocałowałaś na dobranoc. Kochają cię, bo dałaś im nową zabawkę, gdy są chore. Kochają cię, bo zagrałaś ich ulubiony utwór  712 razy z rzędu. Kochają cię, bo to ty myjesz im włosy dwa razy w tygodniu i opatrujesz zranione kolano. Kochają cię, bo przypominają sobie najśmieszniejsze rzeczy, które zrobili w zeszłym tygodniu. Razem z Tobą. A czasem osobno. Co z tego – oni Cię kochają. Kochają cię, bo się nimi zajmujesz. A jeśli Twoje dzieci cię kochają,to znaczy, że robisz dobrą robotę.

Wiem, że te słowa nie sprawią, że nagle wyschną wszystkie Twoje łzy wyczerpania. Ale mam nadzieję, że tylko na sekundę, te słowa przebiją Twoje serce i napełnią Was – rodziców – chwilą radości w ten chaotyczny dzień. Pamiętaj Mamo –  robisz dobrą robotę. „

Robisz dobrą robotę, bo to właśnie miłość jest na to najlepszym dowodem.