To było coś, co spędzało mi sen z powiek. Prawdę mówiąc bałam się. Lecz zarazem byłam podekscyowana, bo pierwszy raz brałam udział w czymś takim. Pierwszy raz też pomagałam w organizacji takiego wydarzenia, a wchodząc w to, nie do końca byłam pewna czy wiem, ile pracy należy włożyć w to tak, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dziś, prawie tydzień po, z ulgą na sercu mogę Ci powiedzieć „Udało się!„. To było coś, dla czego warto było siedzieć po nocach, rozmyślać i czasem marzyć. To było coś, co powtórzyłabym nie raz i nie dwa. To było naprawdę mega! Co takiego?

Jakiś czas temu, przy okazji wypadu do Łodzi miałam okazję poznać Angelikę, prowadzącą bloga ugotowani.tv, wraz z jej rodziną. Miła, symaptyczna dziewczyna, z energią za dwóch. Mistrzyni organizacji, ogarniająca w ciagu dnia tyle spraw, że chylę czoła. W dodatku pasjonatka gotowania i dobrego jedzenia. Robiąca najlepsze pączki w 5 minut. Któregoś razu Angelika opowiedziała mi o akcji Ugotuj Mi Razem. Warsztaty kulinarne dla Mam z dziećmi były jej osobistą ideą. Stworzyła to od podstaw, tchnęła w to życie i … na jednym razie nie poprzestała. Po sukcesie pierwszych warsztatów, przyszedł pomysł na kolejne, a że spotkałyśmy się w takim momencie naszego życia, w którym przyszła jej myśl, by zorganizowac powtórkę pierwszego razu, zaprosiła mnie do pomocy. Uznałam to za fantastyczny pomysł i w ten oto sposób obie wziełyśmy sie do pracy. Podzieliłyśmy między siebie kilka obowiązków tak, by ich ogarnięcie było dla nas nie tylko „robotą”, ale też przyjemnością. Znalazłyśmy lokal, ustaliłyśmy termin, znaleźliśmy patronów naszej akcji i czekaliśmy na ten dzień. Z bijącym serduchem w sobotę 21 maja spotkałyśmy się na miejscu, tak naprawdę nie wiedząc jak będzie. Kto przyjedzie? Kogo poznamy? Jak będą się bawić? Czy im się spodoba? Pytań tysiące a odpowiedzi brak. I to jedno zdanie „No mam stresa, no„. Ale może przeżyj to ze mną jeszcze raz …

warsztaty-004

Sobota. 21 maj, godzina 11.00 Studio Kulinarne Pole do Popisu. To tu, w urocznym zakątku, w samym sercu Katowic spotkałyśmy sie my dwie i Oni. W sumie 14 mam i jeszcze więcej dzieci. Może pomyślisz, że to nie może sie udać. Też tak myślałam. Naprawde wydawało mi się, że nasze menu polegnie, gdy na pole bitwy wejdą dzieci. Sama mam doświadczenie gotowania z dwójką. Tu mąka, tam rozlany olej, czasem płacz, bo „sama chciała pomieszać a ją uprzedziłam„. Ale czy właśnie nie o to w tym wszystkim chodzi? O ten brudny blat, poplamione ubrania i uśmiech nieschodzący z twarzy? O tą dumę w oczach, kiedy się udaje i kiedy smakuje? To takie niby drobnostki dla nas, a dla dzieci pierwsze lekcje. Nie tylko gotowania, ale też organizacji i współdziałania. Takie rzeczy sie pamięta. I wspomina, znacznie dłużej niż dzień, czy dwa po. Minął tydzień a Wiki wciąż pamięta. Nawet smak czekoladowego kremu. I dziurę w rajstopach. I tę dziewczynkę o dużych oczach, o której mówi „Fajna była ta Pysia„…

Jak się zaczęło?

Nasze warsztaty zaczęły się od wspólnego gotowania z dziećmi. Taki był plan. Najpierw razem, potem osobno – dzieci się bawią, mamy gotują. Chodziło w tym wszystkim o to, by pokazać, że z dziećmi naprawdę fajnie sie pichci, że one nie muszą nam przeszkadzać, lecz moga być naszą inspiracją. Że to co zrobimy w domu może być i smaczne i zdrowe, a gdy dzieciaki zajmują się sobą, można przygotować na szybko coś ekstra. Co z tego wyszło? Ano wyszły pyszne placuszki i słodka, zdrowa nutella z awokado, które serwowane na zabawnych talerzykach i miseczkach z kolekcji ZOO, które ufundował główny patron naszej akcjimarka SKIP HOP, smakowały o niebo lepiej. Swoją drogą współpraca z nimi to była dla mnie czysta przyjemność. Jak również z całą resztą. Co jeszcze? Były też soki i koktaile w trakcie oraz obłędne sałatki. Były truskawki i gruszki. Były szparagi i jajka. Był szpinak i bób. Była eksplozja smaków, jakiej dawno temu nie miałam. Z każdym kęsem, marzyłam o kolejnym, a gdy patrzyłam na puste talerze, to z jednej strony byłam szczęśliwa, że smakowało, a z drugiej żałowałam, że smakowało, bo inaczej zjadłabym sama. Ot. Sknera ze mnie. I napomknę ci od razu, że to właśnie przepisy na te zaskakujące w smaku sałatki – będące dla mnie absolutnym kulinarnym odkryciem, podczas którego przekonałam się do łączenia w jedną całość warzyw i owoców – będą dla Ciebie nagrodą, za przebrnięcie przez ten wpis. Obiecuję się podzielić. Gwarantuję lizanie talerza 🙂

warsztaty-003warsztaty-001warsztaty-007warsztaty-006warsztaty-028warsztaty-008warsztaty-010warsztaty-012warsztaty-043warsztaty-039warsztaty-013warsztaty-014warsztaty-017warsztaty-020warsztaty-016warsztaty-018warsztaty-024warsztaty-022warsztaty-030warsztaty-050warsztaty-032warsztaty-034warsztaty-035warsztaty-037warsztaty-036warsztaty-042warsztaty-033warsztaty-031

Co było dalej?

W trakcie, kiedy to Mamy wiodły prym w kuchni, dzieciaki świetnie dawały sobie radę same. W sumie same, ale nie samotne. Dbała o nie nauczycielka z zawodu i z zamiłowania – Aneta oraz świetna Animatorka, która pokazała mi, że zabawa z dzieckiem nie musi być nudna, nawet wtedy gdy zabawek brak, bo nawet najprostsze rzeczy moga dać dziecku radość. I ubaw po pachy. Jeśli jesteś z okolic Katowic, to serdecznie zapraszam Cię do obejrzenia jej strony, właśnie TUTAJ. Z nią każda impreza gwarantowana. Uwierz na słowo.

warsztaty-083warsztaty-078warsztaty-080warsztaty-079warsztaty-082warsztaty-084warsztaty-047warsztaty-046warsztaty-060warsztaty-045warsztaty-049warsztaty-055warsztaty-052warsztaty-058warsztaty-057

warsztaty-064warsztaty-061warsztaty-062warsztaty-056warsztaty-063

W miedzyczasie był szybki look w kierunku zegarka i … „ojej, to już prawie 15.00?„. Czas leci zdecydowanie za szybko, albo my bawiłyśmy się za dobrze. I nie poczułyśmy jego upływu. No więc skoro 15.00 to trzeba było szybko działać. Zwieńczeniem naszych warsztatów było pałaszowanie kawałek po kawałku pięknych tortów z logo akcji, przygotowanych przez Cukiernię Artystyczną. Torty były PRZE-PY-SZNE. Łechtały podniebienie i cieszyły oko. Coś pieknego. Dziękujemy.

warsztaty-067warsztaty-068warsztaty-074warsztaty-070warsztaty-073warsztaty-075warsztaty-076

A na koniec nie pozostało nam nic innego jak każdej mamie podziekować za przybycie i wręczyć prezenty, które zostały ufundowane przez sponsorów naszej akcji. I powiem ci tak. Dla tych chwil warto jeździć na takie spotkania. Bo która z Mam, nie ucieszyłaby się na widok pięknej kulinarnej książki od Wydawnictwo Znak lub modowej książki od Wydawnictwa Kobiecego, albo świetnie wydanej fotoksiążki kulinarnej przygotowanej przez Angelikę i ufundowanej przez Printu? Której mamy nie uszczęśliwiłyby świetne kosmetyki od Pierre Rene – pudry, kredki i lakiery oraz balsamy w sam raz na lato od Bielendy?  Albo pyszności od Pole Na Stole,, Zmiany Zmiany, SemCo, Kubara czy Makarony Fabijańscy? W końcu która z Mam, nie byłaby szczęśliwa na widok pięknych pojemników od Lifefactory, mat piknikowych od Close Parent, czy wyjątkowych toreb od White Place? Doprawdy dźwigałam pełną reklamówkę do auta patrząc co chwilę, czy mi jakaś perełka nie wylatuje. A i dzieci pokrzywdzone nie były. Bo dla nich też były prezenty. Łakocie od Bonominki, Manufaktury Czekolady i Bakomy. Pudełka na przekąski ufundowane przez Zabawkarnię. Piękne plecaki od SKIP HOP oraz kokardki dla dziewczynek i muchy dla chłopców w imiennych pudełkach od Turlu Tutu. Za co to wszystko? W podziękowaniu. Za siły, cudowne uśmiechy, za pomoc i za to, że były. Bo bez dzieci może byłoby czyściej i mniej gwarno. Może byłoby więcej czasu na pogaduchy przy ciepłej kawie. Może i zmęczenie byłoby mniejsze, ale … bez dzieci nie byłoby tej akcji. Akcji, która pokazał mi, że wspólne gotowanie z dzieckiem to świetna sprawa. Coś, co buduje wzajemne relacje. Akcji, która przypomniała mi, co naprawdę liczy sie w kuchni. Nie umiejętności, lecz czas i serce. Bo nawet najprostsza potrawa smakuje wysmienicie tam, gdzie jest miłość!

warsztaty-085warsztaty-088warsztaty-087A teraz zobacz proszę, co  znalazło sie w torbach przygotowanych dla naszych Mam i dzieci.

_MG_3870

_MG_3791-horz_MG_3780-horz_MG_3819-tilejedzeniemuchy2

ksiazkimniam_MG_3850_MG_3835_MG_3766Z tego miejsca chciałabym również podziękować serdecznie wszystkim sponsorom tego wydarzenia. Bo za każdą paczką stoją nie tylko prezenty, ale przede wszystkim ludzie, którzy poświęcili nam swój czas i którzy uwierzyli w to, że ta akcja naprawdę się uda. I poniesie echem. Chiałabym również podziękować właścicielom Pola do Popisu. Stworzyliście niezwykle klimatyczne miejsce. Wasza pomoc okazała się nieoceniona, a ciepło od Was bijące pozostanie w mojej pamięci na długo. Chiałabym też podziekować wszystkim mamom razem i każdej z osobna. Z niektórymi porozmawiałam dłużej, z innymi mniej, ale wierzcie mi na słowo – w tamtym momencie kochałam na Was patrzeć. Na Was i na Wasze szczęśliwe dzieciaki! Odezwijcie sie czasem:) Dziekuję też fotografowi. Rafał – stanąłeś na wysokości zadania. Zdjęcia sie przepiękne. Prawda dziewczyny? Portfolio Rafała znajdziecie TUTAJ. Mężowi dziękuję za wsparcie emocjonalne. No dawał radę ze mną, no! Siostrze, za pomoc przy dzieciach, mając swoje na oku. A na koniec dziękuję Angelice – za to, że we mnie uwierzyłaś. Że podołam. Życze Ci sukcesów przy kolejnych edycjach. Teraz rozumiem, że jest to czasochłonne i emocjonujące, ale powiem ci tak – Zrobiłaś kawał dobrej roboty! Relację Angeliki znajdziesz na TUTAJ.

A Tobie dziękuję, że przeczytałaś. Bo a nuż spotkam się kiedyś właśnie z Tobą na takich warsztatach? Cóż. Teraz będziesz wiedzieć z czym to się je. Zresztą zobacz sama. Niech te kadry dopowiedzą to, czego nie umiałam ująć w słowa.

I pamiętaj proszę – gotuj z dziekciem każdego dnia! Nie przejmuj się brudem! Go się doczyści, podłogę wyszoruje, naczynia umyje. Gotując wzmacniasz to, co macie najcenniejszego – waszą rodzinną więź 🙂

warsztaty-089

 13245285_1068561539900562_4389255627201145686_n (1)