Ileż ja się przymierzałam do tego wpisu… a teraz minęło lato, przyszła kalendarzowa jesień, a ja dopiero teraz odgrzebuję się z zaległości.
Chciałam Wam o moich wakacjach napisać szybciej – życie jednak bywa nieprzewidywalne. Same wiecie, we dwójkę jest ciężko, a w pojedynkę to w ogóle. Ale mam to. Jestem. Wróciłam. Mam nadzieję, że kogoś zainspiruję, by urlop jesienią spędził właśnie tam… A co!

O tym, że uwielbiam to miejsce mogłyście się przekonać już kilka razy. Co roku staramy się podjechać do Dworu Droblin, gdyż miejsce to stało się dla nas szczególnie bliskie naszemu sercu – wiecie, taka miłość od pierwszego wejrzenia. I co ciekawe, ktoś mógłby zapytać, co fajnego jest na Podlasiu, kiedy są znacznie lepsze miejsca do odpoczynku. To ja Wam powiem – spokój. Czyli coś, czego pragnę z każdą swoją wiosną coraz bardziej. I ten spokój tam odnajduję.

Urlop jesienią – Dwór Droblin

W tym roku, kiedy postanowiliśmy z moją rodziną spędzić część urlopu wspólnie, długo nie musiałam ich namawiać, żebyśmy pojechali do Droblina. Po pierwsze oni nigdy nie byli na Podlasiu, a po drugie zależało im na tym, by naładować akumulatory przed rozpoczęciem pracy – a zawód nauczyciela bywa naprawdę wymagający. Zgodzili się bez dwóch zdań. Wiedzieli z moich opowieści, że te kilka dni w tamtym otoczeniu da im więcej niż odpoczynek na zaludnionych plażach polskiego morza lub obleganych górskich szlakach.

Jaka była ich reakcja? Byli zachwyceni. Wszystkim.
Do naszej dyspozycji był apartament z dwiema sypialniami i dostawką, więc spokojnie pomieściliśmy się w szóstkę. Nocowaliśmy w kompleksie hotelowym, który usytuowany jest w Hotelu przy Dworze. Na śniadania i obiady chodziliśmy spacerkiem do Dworu, po drodze mijając stadninę koni oraz plac zabaw. A dzień spędzaliśmy na plaży lub w SPA. I tak przez 5 dni.

Było w stylu #slowlife, było rodzinnie i bardzo kameralnie. Właśnie dlatego bardzo cenię Dwór Droblin, gdyż pomimo tego, że nigdy nie jesteśmy sami (podczas naszego pobytu cały hotel pękał w szwach), to jednak czuć tam sporą prywatę – nawet na plaży.

Ale wiadomo – jesienią i zimą na plażę chodzić na będziecie. Więc co można robić w Droblinie inną porą roku niż lato?

Spokojnie. O atrakcje nie musicie się martwić.

Przede wszystkim SPA. Do Waszej dyspozycji jest #spanawodzie, które jesienią i zimą ma wyjątkowy klimat. Woda Ruskiej Bani z hydromasażem jest gorąca, co w połączeniu z niskimi temperaturami sprawia, że korzystając z kąpieli czujemy się jak w górskich gorących źródłach. Musicie uwierzyć mi na słowo, gdyż byłam w Droblinie niemal w każdej porze roku i jesienią i zimą jest tam po prostu cudnie!

Możecie skorzystać również z szerokiej oferty SPA, czyli z masaży klasycznych, relaksacyjnych oraz zabiegów na bazie ziołowych stempli czy piany mydlanej. Dostępne są także zabiegi wyszczuplające. Słowem – każdy znajdzie cos dla siebie. SPA przy Dworze otwarte jest od godziny 12.00 do 20.00. Możecie skorzystać również z sauny.

Ale SPA to nie wszystko. Dwór Droblin to raj dla miłośników koni. Na terenie kompleksu znajduje się stadnina, a w niej dwie ujeżdżalnie. W dobrą pogodę można wybrać się na przejażdżkę lub skorzystać z nauki przy pomocy instruktora, natomiast gdy spadnie śnieg… no właśnie – kto pamięta dzieciństwo spędzone na prawdziwych kuligach? JA! Więc gdy spadnie śnieg możecie przejechać się prawdziwymi saniami i pokazać Waszym dzieciom tą cudowną atrakcję. A trzeba przyznać, że na Podlasiu spada dużo śniegu. Ta zima zapowiada się bardzo śnieżnie, więc może warto już teraz zabookować sobie zimowy urlop właśnie tam?

A może wesele?

Powiem Wam coś skrycie. Byłam w swoim życiu na wielu weselach i zimowe wesela mają niesamowity klimat. Żadną inną porą roku rosół nie smakuje tak dobrze jak właśnie zimą. Więc może przed Wami jakaś impreza lub właśnie wesele? Może nawet nie koniecznie Wasze, ale na przykład kogoś z Waszej rodziny? Jeśli wiecie o takich planach, to możecie polecić właśnie Droblin! Jedzenie mają fantastyczne, miejsca jest sporo… sesja zdjęciowa wyjdzie cudnie…
Ależ się rozmarzyłam…

No właśnie – jedzenie!

Dwór Droblin to nie tylko wiele atrakcji, ale również dobra kuchnia. Do dyspozycji gości pozostaje restauracja znajdująca się w Dworze, która serwuje pyszne jedzenie – od przystawek, zup, dań mięsnych i bezmięsnych oraz dań dla dzieci. Koniecznie spróbujcie pierogów z dziczyzną z sosem podgrzybkowym – poezja! Poza tym na miejscu możecie zakupić dworskie przetwory, które pochodzą z lokalnego ogródka. Nie tylko dobrze smakują, ale również pięknie wyglądają, a to sprawia, że mogą być świetnym prezentem dla smakosza.

Jakie atrakcje jeszcze oferuje Dwór Droblin?

Dla miłośników wędkarstwa – zapewnia miejsce do wędkowania. Na terenie Droblina są trzy stawy położone na naturalnych źródłach. Dostęp do łowiska mają wyłącznie goście hotelowi. Poza tym na terenie obiektu znajduje się profesjonalna wędzarnia, gdzie z pomocą szefa kuchni można własnoręcznie przyrządzić złowioną rybkę. Co Wy na to? Są tutaj jacyś miłośnicy tego iście męskiego sportu?

Zimą można również przygotować ognisko lub większą biesiadę w chacie ze strzechy. A dla miłośników jesiennych spacerów – hotel przygotował ofertę skorzystania z kijów do Nordic Walking. A okolica jest naprawdę cudowna. Zachęca nie tylko do spacerów, ale również do korzystania z rowerów (na miejscu możecie je wypożyczyć). Malownicze tereny Droblina to wiele szlaków rowerowych i konnych, z których najdłuższy to trasa licząca 125 km! Po drodze możecie zwiedzić wiele zabytków architektury, parków, pomników, a nawet pracownie ginących w Polsce zawodów. Co Wy na to? Fajny pomysł na urlop jesienią? Podlasie to coś zupełnie innego niż mamy na co dzień. Dlatego tak bardzo lubię tutaj wracać. Więcej o atrakcjach na terenie obiektu i okolicy możecie poczytać TUTAJ.

Dwór Droblin polecam na każdą porę roku. Ale ponieważ lato za nami, to właśnie teraz jest idealny moment, żeby zacząć rozglądać się za ofertami na jesień, zimę, czy chociażby zimowe ferie. W Droblinie spotka Was przede wszystkim spokój, który pomoże Wam skupić się na najbliższych. To idealne miejsce na budowanie relacji, spędzanie czasu z tymi, których kochamy najmocniej. To tam naładujecie akumulatory, potrzebne na codzienność. I polecę Droblin każdej osobie – żeby choć raz w życiu zobaczyć jak odpoczywa się na Podlasiu – w miejscu, gdzie inaczej płynie czas…

A kto spróbuje raz, wróci drugi. Tak jak my.

Poprzednie moje wpisy o Droblinie możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Serdecznie zachęcam. A może kiedyś spotkamy się właśnie tam? Ty i ja? Kto wie…