„Cześć. Być może zechcesz mnie wysłuchać, może mnie zrozumiesz, albo coś mi doradzisz. Pogubiłem się. Miesiąc temu zostałem Tatą. Od tej chwili wszystko się zmieniło. Totalnie nie dogadujemy się z żoną. Myślałem, że dziecko scementuje nasz związek, a on zaczął się sypać. Żona nie ma ochoty na zbliżenia, których mi brakuje, tym bardziej, że ciąża była zagrożona i bliskości nie ma między nami od dawna. W dodatku żona chodzi ciągle podenerwowana, zmęczona i zła. To minie? Jeśli możesz to mnie pociesz, albo powiedz co mam robić, bo czuję, że nie potrafię temu sprostać. Od kilku dni uciekam wieczorami po pracy na piwo. Nie upijam się. Ale mam wrażenie, że nie jestem jej potrzebny, więc po prostu znikam.”

Kiedy Kamil* napisał do mnie wiadomość, po przeczytaniu jej wiedziałam, że muszę z nim pogadać. Czułam, że rozmawiam z kimś, kto potrzebuje pomocy, bo gdyby totalnie mu nie zależało, nie szukałby rozwiązania, no nie? Może i Ty zostałeś niedawno Tatusiem, albo ta rola jest jeszcze przed Tobą. Jeśli tak właśnie jest, ten tekst pomoże Ci zrozumieć kilka ważnych prawd …

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że ciąża to nie takie tam noszenie dzidziusia w brzuszku. To stan wyjątkowy, wiążący się z ogromnymi zmianami hormonalnymi, które często pociągają za sobą zmiany w wyglądzie i w zachowaniu kobiety, które bywają frustrujące, dla niej i dla otoczenia. Niestety na wiele z tych zmian kobiety nie mają wpływu. Jedne znoszą to lepiej, inne gorzej i doprawdy jest to zwykłą ruletką, w której grupie będzie Twoja żona. Już na początku Twoje wsparcie i zrozumienie jej, może okazać się ważną rzeczą, która pomoże Wam wspólnie przejść przez te 9 miesięcy. Pytaj ją często jak się czuje i nie bagatelizuj, kiedy mówi, że źle. Nie sądź, że ona MUSI czuć się fantastycznie. Nie MUSI. Nie mów, że przesadza, bo uwierz mi – ona nie przesadza. Nie krytykuj ją za brak obiadu i nie mów: „Co Ty robiłaś cały dzień?”. Może akurat siedziała z głową w toalecie i marzyła, byś wrócił z pracy i po prostu był? … Przez pierwsze 4 miesiące ciąży z Wiki nie nadawałam się na rolę gospodyni domowej. Gotowanie było dla mnie mordęgą. Gdy czułam jakiś zapach gotującego się czegokolwiek, dopadały mnie nudności i wymioty. W takiej sytuacji serio marzyłam tylko o tym, by to skończyło się jak najszybciej. Niestety szybciej się nie da …

Po porodzie okazuje się jednak, że huśtawka nastrojów miała zniknąć, a wcale nie znika i tym faktem możesz czuć się zaskoczony! Czy to powód do zmartwień? Nie koniecznie. Nim wszystko wróci do normy mogą minąć tygodnie, albo miesiące. Ps. Nie dołuj się – to minie. Znów jest to indywidualna sprawa, a Twoje zrozumienie po raz kolejny może jej naprawdę pomóc. Musisz zdać sobie sprawę, że ona może nie mieć ochoty na zbliżenia, które w tym okresie, fachowo nazywanym połogiem, mogą sprawiać jej ból i być niekomfortowe. Zaciśnij zęby. Nie sądź, że skoro ona nie chce, to pewnie przestała Cię kochać. Nikt z chwilą porodu, nie traci uczuć, w tym miłości do partnera. To zdecydowanie dłuższy proces, a nie „tak o po prostu”. I znów z pomocą przychodzi rozmowa. Twoje zainteresowanie tym, jak się ona czuje, sprawi, że znajdzie ona w Tobie oparcie, którego naprawdę potrzebuje. Ucieczka na piwo nic nie zmieni. Ona bowiem, nawet jeśli nie umie tego powiedzieć, marzy byś został z nią i jej … pomógł. Kobietom często wydaje się, że musza być naj.  Mają być świetnymi mamami i żonami. Kult idealności dobija, ale niestety nadal trwa … To właśnie ta świadomość sprawia, że kobiety często nie umieją prosić o pomoc. A wtedy ich partnerom wydaje się, że nie są potrzebni. Błędne koło, nie sądzisz? Nie czekaj więc na propozycję z jej strony. Zaproponuj sam, że weźmiesz malucha na spacer, albo popatrzysz jak słodko śpi. Powiedz, że nakarmisz i przewiniesz. Daj jej możliwość zresetowania się, nawet jeśli ten reset oznacza 15 minut w łazience, bez myśli w stylu: „A co jak się obudzi …?”

Pamiętaj też, że może się zdarzyć, że Twoją żonę dotknie poporodowa depresja. Twoje zainteresowanie nią, może sprawić, że szybko dostrzeżesz pewne symptomy, których być może ona nie zauważa. Niestety depresję poporodową warto leczyć, bo czasem jej skutki są opłakane. Wsparcie partnera, który rozumie problem i nie sądzi, że jest on wyolbrzymiany specjalnie, może naprawdę umocnić związek, nad którym zawisły czarne chmury … i pomóc żonie, która czasem nie umie sobie poradzić i nie wie gdzie szukać pomocy. 

Z doświadczenia wiem, że każda burza hormonalna kiedyś się kończy. Po prostu mija … Kobiety, choć nie zawsze o tym mówią, też potrafią cierpieć z jej powodu. To odbija się na każdej dziedzinie życia. Jeśli nie jesteś kobietą, to nigdy się nie dowiesz jak to jest. Możesz mi po prostu zaufać. Możesz zaufać swojej żonie.

Jeśli bowiem ją zrozumiesz i okażesz jej swoje zainteresowanie, ona odwdzięczy ci się po stokroć. A jak miną złe dni … znów odzyskasz pełną wigoru żonę. A potem ONA pokaże Ci znów dwie kreski. A ja Ci pogratuluję, bo wiem, że będziesz w swojej roli fantastyczny!

Prawda?

A. I jeśli dla Ciebie tacierzyństwo jest nowością i wyzwaniem, to dla niej macierzyństwo jest takie same. Jesteśmy z tej samej gliny, czyż nie?