Nie ważne czy małe, czy duże łzy. Płacz dziecka zawsze budzi emocje. Wiąże się z lękiem i bezsilnością rodzica, ale potrafi również wywołać rozdrażnienie i wściekłość. Są ludzie, którzy nie lubią płaczu dziecka, bo widocznie nie pamiętają, jak sami płakali. Jedno jest pewne. Płaczą wszyscy. Ty też. Więc w czym problem?

Ano w tym, że często zastanawiamy się, jak reagować na płaczące dziecko i właściwie czemu ono płacze. Większym problemem zdaje się być płacz niemowlaka, bo taki niestety nie powie nam, czym jest on spowodowany. A powodów zazwyczaj jest wiele. Od głodu, mokrej pieluchy, po ból przy ząbkowaniu, lub zwyczajną potrzebę dziecka, jaką jest bliskość. Tak. Dziecko bardzo często sygnalizuje w ten sposób, że chce być blisko mamy, a gdy już tą bliskość osiągnie – płacz zamienia się w błogość. Z tego powodu totalnie nie przemawia do mnie nauka samodzielnego zasypiania dziecka, wiążąca się z wychodzeniem z pokoju i nie reagowaniem na płacz niemowlaka. Nie rozumiem, jak można w ten sposób uczyć czegoś dziecka, które pewnych mechanizmów jeszcze nie rozumie, a igranie z jego uczuciami, nie jest dobrym sposobem na to, by w ten sposób go z tym zaznajomić.

Mniejszym problemem jest natomiast płacz przedszkolaka, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Czemu mniejszym? Bo jesteś w stanie go zapytać i uzyskać odpowiedź. Pytasz – „czemu płaczesz”, otrzymujesz zwrotne zdanie: „ponieważ Ania* mnie ugryzła”. Problem natomiast i to wcale nie błahy, pojawia się wtedy, kiedy Twoje dziecko płacze bez podania konkretnej przyczyny. Gdy samo nie wie dlaczego płacze. Gdy wieczorem siedzicie na kanapie, a ono nagle zaczyna płakać. Brzmi znajomo? Czy zdarzyło ci się kiedyś, że Twoje dziecko płakało #niewiadomoczemu?

Mi się zdarzyło i uwierz mi, to wcale nie jest proste. Nie jest proste zrozumieć, co doprowadziło dziecko do łez i jak sobie z tym poradzić … A może jednak wcale nie jest to takie problematyczne?

Kluczem do sukcesu jest zrozumienie jednej podstawowej kwestii. Dziecko ma prawo płakać! To nie objaw żadnej tam słabości albo widzimisię. To normalna reakcja organizmu na wiele czynników i sytuacji, które miały miejsce w ciągu dnia. To efekt nagromadzenia, skumulowania pewnego rodzaju dziecięcego stresu i próba poradzenia sobie z nim. Płacz zawsze ma jakieś podłoże i gdy nie jest one związane z żadną uchwytną przyczyną, nie znaczy to, że tej przyczyny nie ma, ponieważ ona po prostu leży głębiej. W psychice dziecka, w jego emocjach, których u dziecka, tak jak u dorosłego – jest naprawdę wiele. Zresztą zobacz. Ile razy, gdy zapłakałaś już jako dorosła, zdałaś sobie sprawę, że Ci ulżyło? To ten sam mechanizm. To własnie płacz sprawia, że robi się lżej … raźniej, lepiej …**

Dlatego pamiętaj proszę. Kiedy Twoje dziecko płacze, nie zostawiaj go samego, chyba że ono tego chce i wyraża taką chęć. Nie ważne czy ma kilka miesięcy, czy kilka lub kilkanaście lat. Postaraj się je zrozumieć. Zbadaj czym jest ten płacz spowodowany i wspólnie, gdy dziecko się już uspokoi znajdźcie sposoby na rozwiązanie danego „problemu”. Nie mów: „Nie bądź beksą”, „Nie płacz”, „Tylko dziewczynki płaczą”. Nie ucz tego, że płaczą tylko słabi. Jeśli Twoje dziecko zrozumie, że w tym świecie ma prawo do wszystkich uczuć, a nie tylko do tych pozytywnych, wyrośnie na świadomą siebie osobę, która w życiu będzie w stanie wszystko znieść. Taką, która każdemu poda dłoń, która nigdy nie przejdzie obok cierpienia. I przede wszystkim na taką, która będzie rozumieć, że do Ciebie zawsze może przyjść. Bo nawet, gdy będzie mieć 50 lat i przy Tobie zapłacze, Ty przytulisz, a nie skrytykujesz. Będziesz obok i podasz chusteczkę, a czasem nawet zapłaczesz razem z nią …

** Czasami płacz dziecka jest sposobem na wymuszenie na nas – rodzicach, pewnych zachowań. Niemniej, radzenie sobie z tym, polega właśnie na tym samym. Na niekrytykowaniu płaczu, lecz na znalezieniu wspólnego rozwiązania. Temu zagadnieniu poświęcę osobny wpis. Buźka!