Pierwszy rok życia Wiktorii pamiętam tak dokładnie, że gdyby dano mi możliwość odtworzenia go, zrobiłabym to doskonale – klatka po klatce. Choć w zasadzie, żebyś mogła pojąć sens tego, co chcę Ci napisać … warto, bym napisała Ci o czymś, czego doświadczyłam nieco wcześniej … Ty zresztą też, zobaczysz.

Nim zaszłam w ciążę, a nawet zanim pojawiła się myśl o tym, że mogę i chcę być mamą, wiodłam życie typowej mężatki – praca, dom i relax. Nie obracałam się w towarzystwie osób z dziećmi, bo na tamten czas, wszyscy moi znajomi byli albo bezdzietni, albo ich dzieci miały więcej niż kilka lat, więc doświadczenia z małym dzieckiem, miałam naprawdę znikome. Kiedy zaszłam w ciąże też jakoś nikt specjalnie nie starał się uświadomić mnie, z czym wiąże się macierzyństwo. Czasem zdarzyło się, że ktoś powiedział mi: „Wyśpij się zawczasu”, ale ponieważ były to pojedyncze zdania, traktowałam je z przymrużeniem oka, a na ich autorów spoglądałam kątem oka, wierząc, że ich słowa, to czysta przesada.

A kiedy urodziłam Wiki, zderzyłam się z rzeczywistością. Nieprzespane noce, zmęczenie, rozdrażnienie … Nie. Nie przesadzam. Naprawdę chodziłam jak zombi, bo choć były dni, gdzie Wiki była cud, miód, malina, to były też takie, że nie poznawałam własnego dziecka, co rusz zastanawiając się, gdzie popełniam błąd. Bolał ją brzuszek? To pewnie moja wina. Płakała? Zapewne z mojego powodu … A potem jeszcze spotykałam koleżankę, która urodziła w tym samym czasie i zachwalała, że córka to taki anioł wcielony, że śpi 8 godzin, bo na mleku mm, a moja to na piersi. „Masz tam wodę, to co się dziwisz, że nie śpi?...” – mówiła. W gąszczu tego wszystkiego czułam się bezsilna. Z braku wiedzy nie byłam pewna, jak odróżnić prawdę od fałszu, nie wiedziałam co robić, a czego nie … Gubiłam się, a jedyną rzeczą, którą wiedziałam jest to, że mam córeczkę, która mnie potrzebuje …

Macierzyństwo mnie rozczarowało. Albo NIE! Inaczej. Raczej to JA rozczarowałam się tym, że moje macierzyństwa był inne w moich wyobrażeniach, a inne w rzeczywistości. Wylano na mnie kubeł wody. Wstałam. Osuszyłam się. Powoli zaczęłam nabywać wprawy, permanentne zmęczenie zaczynało powoli mijać, a ja uzmysłowiłam sobie, że to właśnie tak wygląda i właśnie to jest MACIERZYŃSTWO. Pokochałam ten stan jeszcze mocniej, do tego stopnia, że po czasie zapragnęłam przeżyć to na nowo, tym razem nie nastawiając się na to, że będzie jak w reklamie. Oj nie. Wiedziałam, ze będzie mnóstwo słońca i okresowe burze, a jednak byłam pewna, że to jest to, co chcę chłonąć każdym zmysłem jeszcze raz.

Czemu o tym piszę?

Bo wyobraź sobie, że praktycznie każda z nas, która zachodzi w ciążę po raz pierwszy, tak to sobie wyobraża … A media nas w tym upewniają, podsyłając nam obrazy, które są tak nierealne, że czasem wręcz komiczne. A my to wszystko łykamy, snując marzenia o posiadaniu grzecznych dzieci, czystego domu, obiadków na czas, do momentu … zderzenia się z rzeczywistością. BUM. Naprawdę. Nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego chciały … I to wcale nie z naszej winy.

A potem przychodzą łzy, bezsilność i czasem gorzkie słowa, których nie chciałoby się pamiętać … Przychodzą dni, gdy stajesz przed lustrem w rozmazanym makijażu, z fryzurą na cebulę i mówisz sama do siebie: „Gdybym tylko wiedziała …„. Ale wiesz co?

Gdybyś wiedziała, to zapewniam Cię, że nie zmieniłabyś zdania. Gdybyś wiedziała, to i tak zostałabyś mamą. Byłabyś tą samą mamą, którą jesteś teraz. Miałabyś taki sam poród i to samo dziecko, które właśnie teraz być może patrzy na Ciebie, w nadziei, że dostanie tego zakazanego lizaka z cukrem, a nie ksylitolem … Gdyby ktoś Ci powiedział, to może nawet byś nie uwierzyła. Tak jak ja. Idealizowałabyś coś, co na początku zawsze wydaje się być idealne.

Tylko czas powoduje, że nasze wyobrażenia się zmieniają. Czas i doświadczenie. U każdego inne …

Niemniej dziś, kiedy ktoś mnie pyta, zawsze odpowiadam to samo.

Zapłaczesz nie raz. Uśmiechniesz się tysiąc. Będziesz zmęczona i czasem zechcesz rzucić to w kąt. Ale nigdy nie pożałujesz ani minuty. Żadnej sekundy nie oddałabyś za nic. Widok śpiących dzieci zawsze Cię rozczuli, a ich miłości nie zmierzysz żadnymi dostępnymi metodami. Twoja miłość będzie stała, a Twoje serce będzie umiało ją pomnożyć … Bo od chwili gdy zostałaś mamą, od chwili gdy to poczułaś i usłyszałaś pierwsze bicie małego serca, tuż pod Twoim … już zawsze będziesz MAMĄ. A gdy siądziesz w bujanym fotelu, gdy Twoje włosy będą już siwe, a skóra pomarszczona – zatęsknisz. Otworzysz album i uronisz łzę. Po czym uśmiechniesz się wiedząc, że to było najlepsze co mogło Cię w życiu spotkać. Z prądem, lub pod prąd … Z wiedzą, lub bez. Było tak jak miało być.

Prawda? …

Buziak prosto z Ossy <3