Co jakiś czas słyszę: „Świetnie sobie radzisz”. 

Wiem. Radzę sobie raczej dobrze. Nie ukrywam, że jest inaczej. Ale chciałabym Wam coś powiedzieć. 

Nie zawsze tak jest. Nie zawsze mam w sobie mnóstwo sił do ciągnięcia codzienności w pojedynkę. Bo we dwójkę zawsze jest raźniej.

Można w chorobie poprosić o kubek gorącej herbaty, albo koc na dreszcze.
W samodzielności wstajesz sama, bo dzieci jeszcze za małe by parzyć torebkę wrzątkiem. 
We dwójkę można pracę lepiej zaplanować, bo jak się życie wykręci na zakręcie, to jak jedna osoba pójdzie na zwolnienie, to druga zarobi. 
W samodzielności albo nigdy nie bierzesz chorobowego, albo jak bierzesz, to szukasz zastępstwa, opieki i liczysz tylko, byleby Ci starczyło na to pieniędzy. Najwyżej odrobisz w następnym miesiącu. Jakoś. 
We dwójkę można chcąc przewietrzyć głowę, wstać i wyjść. Dzieci mają opiekę. 
W samodzielności zostaje tylko balkon. Choć co to za odskocznia, jak za szybą stoją dzieciaki, chcące Ci towarzyszyć. 
We dwójkę zawsze jest więcej na opłaty. Dwie pensje to lepiej niż jedna. 
W samodzielności nie zawsze są alimenty. I trzeba radzić sobie samemu. 
We dwójkę to nawet kredyt na mieszkanie łatwiej dostać. 
W pojedynkę… musisz zarabiać za dwóch. Taka prawda. 
We dwójkę na wywiadówkach w tym samym czasie można się podzielić. 
W pojedynkę zawsze musisz z którejś zrezygnować. A potem nadrabiać na teamsach. 

Jak jesteś z kimś to jesteś fajna. Mężataka. Uprzywilejowana. 
Jak jesteś sama to pewnie jesteś samotna. Każdemu Cię szkoda. A zarazem ludzie się Ciebie boją. A jak zaczynasz sobie radzić to choć mężczyznom imponujesz po cichu, to kobiety węszą, że to niemożliwe. Pewnie znalazła sobie jakiegoś sponsora. 

Nie jest łatwo być samodzielną. To, że nie widać niektórych emocji, nie znaczy, że ich nie ma. 

I tak sobie myślę po cichu, że przydałoby się więcej życzliwości. Czytania pomiędzy wierszami. Okazania zainteresowania. Zapytania – „W czymś Ci pomóc?‚. Może zaproponowania… „Wezmę Twoje dzieci na godzinę. A Ty idź. Pochodź po sklepach bez celu. Kup sobie kawę.„. I kup sobie tą kawę. Nie żałuj wydanej dychy, bo choć kupisz za to 2 paczki skarpet dla dzieci, to jednak coś od życia Ci się należy. 

Gorsza nie jesteś. 

I tak. Radzisz sobie świetnie. Nie masz wyboru. Ale gdy gasną światła pozwól sobie uronić łzę, by zeszło napięcie. To naprawdę pomaga.