Znasz to? Robisz sobie kawę, odkładasz na stolik, a gdy chcesz wziąć łyka, okazuje się, że jest… ZIMNA! Tysiące myśli… zdążyła ostygnąć? Kiedy? Przecież wyszłaś tylko na chwilę. Jasiu wołał Cię z pokoju obok. Ale nie. Zerkasz na zegarek, patrzysz, a z chwili zrobiła się godzina. A w tym czasie ogarnęłaś Jasia, po drodze wrzucając brudne ubrania do kosza na pranie, wypucowałaś łazienkę, a zanim usiadałaś do kawy, wstawiłaś jeszcze zupę.
Zimna kawa gotowa. Jeszcze latem, masz za darmo mrożoną, ale zimą… mimo wszystko wolałabyś ciepłą, pachnącą goździkami, choćbyś miała ja pić tylko przez 2 minuty…

I w tym tkwi sedno. 2 minuty. Tak naprawdę tyle czasu wystarcza, żeby móc wypić ciepłą kawę. Oczywiście to bardzo ekspresowe tempo, ale już na przykład 5 minut to mnóstwo czasu, by móc rozkoszować się kawą taką, jaką najbardziej lubisz… no chyba, że naprawdę preferujesz zimną!

Wiele razy zastanawiałam się nad tym, dlaczego my ZAWSZE musimy odkładać nasze sprawy na szary koniec. Ostatnie jemy obiad, ostatnie się kąpiemy, kiedy już wszyscy śpią. Ostatnie pijemy kawę. Ale dla odmiany pierwsze się ubieramy, żeby od rana wszystko było gotowe zanim pozostali otworzą powieki…
Wszystko robimy dla innych. Nie żebym uważała, że to źle. Sama robiłam zawsze tak samo. W dalszym ciągu robię.
Ale im bardziej jestem starsza i nabieram doświadczenia, tym bardziej przekonuję się, że MAMIE też się należy. Ciepły posiłek, ciepła kawa, kąpiel bez nasłuchiwania, czy oby na pewno wszyscy śpią i nikogo nie budzi cieknąca woda i Ty śpiewająca pod prysznicem Sławomira 😛 A czasem nawet pobudka na szarym końcu, ze świadomością, że wszystko i tak będzie gotowe na czas…

Co ciekawe z tą kawą jest tak, że pijemy ją zimną najczęściej wtedy, kiedy dzieci są małe. Bo starszemu powiesz „Krystyno! Nie denerwuj matki! Wracam do żywych za 5 minut„, a młodszemu to co powiesz, jak płacze, że mu nudno? Ostatecznie możesz zabrać kawę ze sobą, ale pita w towarzystwie klocków LEGO już nie smakuje tak samo…
Możesz natomiast zrobić inaczej. Możesz choć raz dziennie, dla swojego rytuału, postawić swoje potrzeby nad potrzeby wszystkich dookoła.

Marzysz o ciepłej kawie? To ja wypij! Ciepłą. Poczeka chwilę dziecko, poczeka pranie, gotowanie czy księgowa „wisząca” na linii. Wszystko poczeka i świat się nie zawali. Musisz tylko w to uwierzyć…

Mój poranny rytuał picia kawy

Pamiętacie jak pokazałam Wam ekspres do kawy który dostała moja siostra? Ilekroć byłam u niej, byłam niesamowicie podekscytowana tym, że jednym przyciskiem ma swoją ulubioną kawę o każdej porze dnia i nocy. Nie to co ja. Nie lubię kawy rozpuszczalnej, a tym bardziej takiej z fusami, więc parzyłam sobie kawę w kawiarce, a to było czasochłonne rozwiązanie, zwłaszcza rankiem, kiedy masz swój rytuał, a nie chce Ci się go realizować… Ponieważ współpracuję z marką 4SWISS, po pozytywnych doświadczeniach z wyciskarką, postanowiłam przetestować ich ekspres do kawy, który początkowo niesamowicie urzekł mnie swoim wyglądem. Biały, idealnie wpasowujący się w klimat mojej kuchni. Trochę poczekałam zanim kurier przywiózł go do mojego mieszkania, ale warto było. Zakochałam się!

Mój osobisty barista – automatyczny ekspres do kawy Roma A10

Ekspres od 4SWISS posiada 3 cechy, które mnie ujęły. Po pierwsze dobrze wygląda (przecież wygląd też się liczy, a co!), po drugie ma wiele funkcji, a po trzecie parzy pyszna kawę. Oczywiście moją ulubiona kawę mam za jednym przyciskiem, a to niesamowicie wygodne i szybkie rozwiązanie. Do wyboru mamy kawę czarną, cappuccino, espresso lub latte, ale również opcję mleka lub gorącej wody by móc zaparzyć herbatę. Każdy rodzaj kawy można zaprogramować wedle swoich preferencji smakowych. Ustawia się dosłownie wszystko. Ilość mleka, moc espresso, ilość kawy w gramach, która ma zostać użyta do przygotowania naszego ulubionego napoju. Poza tym można ustawić stopień spieniania mleka oraz stopień mielenia kawy. Zanim ustawiłam sobie moją ulubiona kawę, przeszłam wiele kombinacji i teraz mam pewność, że smakuje mi ona tak, jak w prawdziwej kawiarni.

Na uwagę zasługuje fakt, iż ekspres posiada 3 dysze dystrybuujące niezależnie kawę, mleko i wrzątek. A to oznacza, że mając taki ekspres można pozbyć się czajnika, bo ma się pewność, że herbata nie będzie smakowała jak bawarka…

Z dodatków fajny jest dedykowany pojemnik na mleko, który można przechowywać w lodówce oraz możliwość podgrzewania na ekspresie filiżanek, zanim zaserwuje się w nich kawę. Ponoć najlepsi bariści właśnie tak ją podają – w ciepłej filiżance. Mówisz? Masz! Poza tym dzięki systemowi X2 Twin ekspres przygotowuje dwie kawy jednocześnie, więc rankiem oboje możecie wypić ciepłą kawę zanim dacie sobie pożegnalnego buziaka i powiecie „cześć„.

Wygodna jest również możliwość Auto Clean Milk, czyli automatycznego czyszczenia dyszy spieniacza. W ogóle ekspres informuje nas, kiedy trzeba to zrobić. I znów jeden przycisk i gotowe. Tacę, pojemnik na fusy i zestaw dysz, można myć w zmywarce, co znacznie ułatwia utrzymanie ekspresu w czystości, choć nie ukrywam, że robię to na bieżąco pod wodą i wszystko hula jak należny.

12 kaw w 6 minut? Tyle wynosi wydajność ekspresu, więc śmiało możesz zapraszać koleżanki. W tak krótkim czasie każda z Was wypije ciepłą kawę, o której marzy zwyczajna, zapracowana Mama…

Oczywiście ekspres możesz kupić TUTAJ, a ja ze swojej strony mam dla ciebie zniżkę na jego zakup. Wpisując kod zniżkowy MAMALIFEKAWA otrzymujesz 300 zł rabatu, a jeśli marzy ci się wyciskarka, która polecałam TUTAJ, po wpisaniu kodu MAMALIFESOK kupisz ja 100 zł taniej.

Oczywiście taki zakup to inwestycja. W przypadku tego ekspresu, który użytkuję od miesiąca, cena w stosunku do jakości i parametrów jest naprawdę dobra, biorąc pod uwagę rabat ode mnie, a ekspres zawsze można wziąć na raty. Oczywiście samodzielnie warto podjąć decyzję o takim zakupie, choć powiem Wam, że dopiero teraz mając go zastanawiam się jak ja żyłam przez ostatnie lata bez takiego cuda…

Chyba dopada mnie starość. I radość z wygody.
Ale czasem się należy.
A Mamie należy się zawsze!