Długo się przymierzałam do napisania tego wpisu, bo nie byłam pewna czy Was to w ogóle zainteresuje. Ale ponieważ tak wiele z Was stoi przed decyzją, czy zakładać aparat ortodontyczny czy nie, pomyślałam, że moje efekty będą najlepszą odpowiedzią na to pytanie.

Co by tu dużo mówić. Żałuję, że zabrałam się za to tak późno. Chyba sama nie do końca wierzyłam, że da to jakiś efekt, bo wciąż w głowie dźwięczały mi słowa Pani Doktor sprzed kilkunastu lat – „Tutaj, przy takim zgryzie otwartym, pomoże już tylko operacja„. A co jak co, ale na nią bym się raczej nie zdecydowała.

Wczoraj po raz kolejny wymieniono mi łuki i od wczoraj znów ból doskwiera tak, że najchętniej zaszyłabym się pod kołdrę i świata na oczy nie oglądała przez dwa dni. Ale na taki luksus pozwolić sobie nie mogę, więc przełykam ślinę i uśmiecham się na przekór wszystkiemu. Wciąż mi jakoś dziwnie, uśmiechając się i pokazując zęby, ale ćwiczę przed lustrem, by po zdjęciu aparatu za 1,5 roku, nie ukrywać uśmiechu przed światem, który ukrywałam tyle lat 🙂

To dopiero pół roku. A efekt jak dla mnie wow. Za półtorej roku będę skakać tak wysoko, że zobaczycie mnie z każdego miejsca na świecie 🙂 A jak dojdzie wybielenie zębów, czego w pakiecie rodzice mi nie dali, to już w ogóle. Popłaczę się ze szczęścia.

Jeśli którakolwiek z Was zastanawia się czy TO zrobić – moją opinię znacie. Oczywiście decydujące są tu finanse, bo niestety nie jest to tania sprawa, ale można całość finansować ratami, więc może da się to jakoś ugryźć. Poza tym, nie ma żadnych minusów. Ból co miesiąc, mija po 2,3 dniach, a wtedy znów można cieszyć się życiem.

I pomyśleć, że już zapomniałam jaką miałam szparę między zębami. Zdjęcia robione komórką, ale efekt zobaczycie same 🙂 I co? Było warto?