Dziś Pierwszy raz od dawna oleję wszystko. Dziś mam dzień niemocy. Wstałam z dzieciakami po 10.00, nawet kawa nie postawiłaby mnie na nogi. Dlatego z rana jej nie piłam. Miałam to w nosie. Śniadanie zjadłam od niechcenia. Płatki na mleku. Kukurydziane z sojowym. Jadłam ja, jadła Wiki. Mieszkanie też pozostawia wiele do życzenia, ale gości dziś nie mam, więc sprzątanie sobie darowałam. Siadłam by móc przygotować wpis. Siadłam, otworzyłam Wordpresa i … czarna rozpacz. Żadne słowa mi do głowy nie przychodziły. Tysiąc razy zmieniałam wpis, tytuł i aż się sama w tym pogubiłam. Miało być na poziomie, miało być WOW, ale … nie chce mi się. Zwyczajnie w świecie mi się nie chce. Jedyną mobilizacją okazał się fakt, że obiecałam. Obiecałam Wam, że będę dziś z Wami, a obietnice zawsze spełniam. Gdybym jej nie rzuciła w świat, to wciąż siedziałabym w piżamie i zastanawiała się, jak ogarnąć siebie i wszystko dookoła.

Taki dzień jak dziś mam średnio raz w miesiącu. Na ogól zorganizowanie i energia dominują, ale gdy przychodzi TEN dzień, to mam dezorganizację i chaos. Ale potrzebuję właśnie takiego dnia, by jutro móc wstać z nową mocą. Potrzebuję nic nie robić, by jutro zacząć robić na nowo. Potrzebowałabym jeszcze posiedzieć sama ze sobą, ale to raczej niewykonalne, więc biorę na klatę, że siedzimy wszyscy razem i razem z nimi delektuję się tą chwilą nieróbstwa. Obiad był mało wymyślny, kolacje pewnie też będzie od niechcenia. Dziś nie posprzątam, wieczorem się tylko umyję, siądę przed telewizorem i będę się cieszyć jak dziecko, że w końcu zobaczę z mężem coś innego niż Baby Tv. Gdy dzieci usną … rzecz jasna.

Znalazłam idealne określenie dzisiejszego dnia „Czarny Poniedziałek”. Więc wybaczcie. Nie dostaniecie dziś niczego konkretnego. Żadnego wpisu, co tłumy porwie. Żadnego wpisu, po którym na Fb potoczy się lawina dyskusji. Ale może odnajdziecie w tych emocjach siebie. Może ktoś mi napisze – „Mamalife też tak mam, głowa do góry”. Bo wyrzućmy sobie to jak kawa na ławę. Nie zawsze bywa idealnie. Nie zawsze na stole jest domowa chałka, a dzieci szczęśliwe biegają wokoło. Dziś to się nawet Wiki nastrój udzielił, bo ma jakieś histerie bez powodu …

Ale mam plan.

Jutro wstaję Nowa JA. Wstaję uśmiechnięta, z cyckami wysuniętymi w przód. Z głową uniesioną do góry. Bo jutro będzie nowy dzień.

Ale Czarny Poniedziałek jeszcze trwa, więc pozwólcie, że zagrzebię się pod kocem i …  nie posprzątam. Ale odpocznę. I to jedyny plan na dziś. A raczej jego brak. 

Się wyżaliłam. 

Dziękuję . 

Też masz czasem TAKI DZIEŃ? …