Kochani Rodzice!

Piszę do Was mój pierwszy list po tylu latach. Tak naprawdę to jest mój pierwszy list w życiu. Bo wychowałam się w czasach, gdy łatwiej było napisać sms, nie znane mi są papeterie, kolorowe koperty i znaczki, które można włożyć w piękny album i mieć swoją pasję… Ale to nieistotne bo dziś jedyną wartością jest dla mnie to, że piszę ten list Wam. Moim rodzicom.

I choć wczoraj rozmawialiśmy na Skypie, to wierzę że ten list opowie Wam więcej o mnie niż nasza wczorajsza trzygodzinna rozmowa. O mnie lub o Was bo dedykuję go właśnie Wam.

Dzisiejsza data jest wyjątkowa. To właśnie dziś mijają dwa lata odkąd znalazłam się za Oceanem. Daleko od Was, od mojego rodzinnego domu, przytulnego pokoju, zapachu drożdżowego ciasta każdego niedzielnego poranka, przyjaciół i krewnych. Nie z musu, lecz z wyboru. Takiego życia chciałam. Ja – nie Wy. Wiem o tym. Wiem też, że nie tak to sobie wyobrażaliście. Wciąż w mojej głowie widzę łzy Mamusi, kiedy spakowana w jedną walizkę stałam na lotnisku. Widziałam w jej oczach ból i strach. W Twoich Tatku też. Wiem jak bardzo było Ci smutno, że Twoja mała córeczka stała się kobietą. I choć było Wam ciężko zaakceptować mój wybór nie rzucaliście mi kłód pod nogi. Z bólem w sercu, a zarazem wiarą , że jadę spełniać swoje marzenia dodawaliście mi skrzydeł.

Zresztą pamiętam pewien dzień , gdy miałam 10 lat. Zapewne i Wy będziecie go wspominać. Od 4 lat ćwiczyłam balet i miałam właśnie swój pierwszy poważny występ w stolicy. Pojechaliśmy tam w czwórkę. Całą noc nie mogłam spać z emocji. Byłam podekscytowana, a zarazem przerażona. A Wy byliście ze mną.  Mama głaskała mnie po głowie i mówiła „dasz radę”. Nie dałam. Następnego dnia na sali pełnej ludzi pomyliłam układ.  Płakałam. Płakaliście razem ze mną.  Ale nawet wtedy przez sekundę nie pomyślałam że Was zawiodłam.  Zawiodłam siebie samą, ale nie Was. Nie myślałam tak, bo nigdy w życiu , nigdy przez te 10 lat odkąd pamiętam, nie usłyszałam od Was słów rozczarowania. Gdy coś popsułam, niby przypadkiem, choć czasem na złość, tłumaczyliście to dziecięcą kreatywnością.  A gdy w 2 szkole podstawówki wróciłam do domu z rozwalonym kolanem nie daliście mi kary. Powiedziałaś mi wtedy Mamo, bym uczyła się w życiu na własnych błędach. Mówiłaś ze życie jest pełne pięknych rzeczy ale i smutnych. Że czasem można się potknąć, by móc wstać ze zdwojoną siła.  Wtedy w Warszawie upadłam.  Ale dzięki Wam miałam siły by wstać. Moja przyjaciółka też upadła. Tamtego dnia wszystkie z grupy nie dałyśmy z siebie tego, na co było nas stać. Pamiętam gdy Ania płakała, że jej rodzicom było wstyd. Wstydzili się za nią. Po tamtym występie nigdy więcej nie pojawiła się na zajęciach. Zabito w niej pasję. Choć mogła być lepszą baletnicą niż ja. Miała potencjał. Mogła więcej. Tylko nie miała wśród rodziców tyle wsparcia. Nie to co ja. Gdy po roku zostałam okrzyknięta najlepszą   w kraju, ten tytuł podziękowałam Wam. To była przepustka do miejsca w którym się teraz znajduje. Wszystkie wydarzenia połączyły się w całość niczym puzzle. I gdyby zabrakło tylko jednego elementu obraz nie byłby taki kolorowy. Gdyby zabrakło Was i Waszego wsparcia, nie osiągnęłabym sukcesu. To Wy byliście motorem budujący moja pewności siebie. To dzięki Wam uwierzyłam ze będę najlepsza nie tylko w kraju, ale że usłyszy o mnie cały świat.

Wczoraj przy zachodzie słońca stałam w miejscu gdzie tak wielu ludzi kilkanaście lat temu straciło życie.  Życie, a wraz z nim nadzieje, marzenia , swoje rodziny, zawarte przyjaźnie. W ciągu jednej chwili utracili wszystko. Stałam i myślałam. Może był wśród nich ktoś kto przyjechał tu tak samo jak ja. Po lepsze życie. Może miał tu kogoś bliskiego, a może był samotny. Ja jestem sama ,ale nie samotna. Każdego dnia czuje Wasza obecność w moim życiu. Każdego dnia myślami jestem z Wami i wiem ze i Wy myślicie o mnie. To piękne uczucie, ta świadomość pozwala mi cieszyć się tutaj każda spędzoną chwilą. Nie czuję poczucia winy ze Was opuściłam. Nigdy mi tego nie powiedzieliście. Że chcieliście bym została obok Was. Bo choć nie ma mnie  fizycznie, to jednak jestem. Byłam i nadal jestem Wasza małą córeczką. Gdziekolwiek na świecie się znajdę.

Przede mną najważniejszy występ odkąd tu jestem. Gdy pomyślałam że nie będzie Was obok mnie zwątpiłam. W siebie i w swoje umiejętności. Bo kto w nocy poprzedzającej spektakl powie mi „dasz rade”, tak jak to powiedział 10 lat temu ? Kto mnie pogłaszcze i doda sił? Bo choć daleko mi do małej dziewczynki wciąż tego potrzebuję…  Kto jak nie Wy ?

Dlatego mam dla Was prezent. Znajdziecie go w osobnej kopercie. Ale otwórzcie ją dopiero na samym końcu. Mam nadzieje ze tego dnia, gdy będą Was najbardziej potrzebowała, zasiądziecie w pierwszym rzędzie na Broadwayu i będziecie ze mnie dumni. Bo ja jestem dumna z Was. Jestem dumna z tego, że mam takich rodziców. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy usłyszałam od Was ” kocham Cie” . Ale wierzcie mi, że właśnie to słowo było najpiękniejszym słowem, które do tej pory w życiu usłyszałam.  Bo z Waszej strony wypowiadane było bezinteresownie. Nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć się Wam za Wasza miłość.

Ale mam jedno marzenie. Chce być kiedyś dla swoich dzieci takim samym rodzicem, jakim Wy byliście i jesteście dla mnie i dla Majki. Takim rodzicem, który buduje a nie rujnuje. A przede wszystkim takim, który mając swoje życie i marzenia, nigdy nie uważał, że poświęcił je nam … na darmo. Bo choć wyruszyłam z domu w świat, w daleką podróż, to wierzcie mi – każdego dnia cenię każdą minutę, którą nam poświęciliście, bo wiem, że kosztowało to Was wiele nieprzespanych nocy i …poświęceń . Poświęceń, które nie równają się z niczym innym. Dzięki temu już teraz wiem, że wygrałam swoje życie.

Dziękuję Wam.

Kocham Was i tęsknię

Wasza Wiktoria

Ps. A ten prezent, który dostaliście to bilet. Gdy wyjeżdżałam obiecałam Wam, że będziemy razem. Ten bilet to bilet w jedną stronę.

Od teraz moje marzenia są również Waszymi marzeniami. A moja rzeczywistość będzie Wasza rzeczywistością.

Wpis powstał w ramach ogólnospołecznej kampanii Rodzice Przyszłości „Bądź świadomym rodzicem”

Kiedyś Twoje dziecko rozwinie skrzydła. Od Ciebie zależy czy będzie latać …

nowe-1-153nowe-1-160nowe-1-165nowe-1-158nowe-1-157nowe-1-177nowe-1-163-tilenowe-1-200-tilenowe-1-166-tilenowe-1-167-tilenowe-1-161-tilenowe-1-185-tile  nowe-1-196-tilenowe-1-190-tilenowe-1-169nowe-1-198nowe-1-199nowe-1-194

Wiki:
płaszcz, torebka, szalik – Zara
buty – Emel
czapka – Little Lena
sukienka – Mamatu

nowe-1-145-horz

A jak bardzo świadomym rodzicem jesteś Ty?