Ile razy zastanawiałaś się, czego tak naprawdę potrzebuje noworodek? Ja dwukrotnie stawałam przed takimi dylematami. Organizowanie wyprawki dla dziecka było dla mnie mega stresujące, bo nawet wtedy, kiedy wydawało mi się, że mam wszystko, bałam się, że jednak zapomniałam o czymś ważnym.
Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że przecież noworodek i niemowlak w pierwszych miesiącach życia nie potrzebują tak wiele…
W zasadzie trzy „rzeczy” są im niezbędne do życia. Cała reszta to tylko dodatek.

Oczywiście wyprawka dla dziecka, to masa różnych gadżetów, w które powinnaś się zaopatrzyć. Wózek, fotelik samochodowy, ubranka i pieluchy to w zasadzie takie niezbędne minimum. Doliczmy to tego kosmetyki do kąpieli, jedną grzechotkę i mamy już prawie wszystko. Przynajmniej ja mając taki zestaw wiem, że poradziłabym sobie doskonale. Wszystko inne, co można kupić, może ułatwić nam życie, ale brak tego nie sprawi, że będzie źle. Dziecko i tak będzie się rozwijać, wśród tych, którzy kochają go najmocniej na świecie.

Ale nawet wśród tych rzeczy, które wymieniłam, są trzy, których w zasadzie nie można nazwać rzeczami, których posiadanie do 6 miesiąca życia dziecka jest absolutnym must have. Bo malutkie dziecko do życia potrzebuje:

  1. Rodziców/ Bliskości Żadna zabawka, grzechotka czy mata edukacyjna nie zastąpi dziecku rodziców. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach jego życia, dziecko najwięcej uczy się z kontaktu z drugim człowiekiem. Pamiętasz pierwszy świadomy uśmiech Twojego dziecka? Ktoś kiedyś powiedział mi, że to tylko odruch. Być może dla nauki pierwszy uśmiech to niezbyt kontrolowana czynność. Ale dla rodziców to odpowiedź na to, ile emocji dają swojemu dziecku każdego dnia od urodzenia. Udowodniono natomiast, że dzieci, których rodzice często się śmieją, są równie mocno uśmiechnięte, natomiast te, u których w domu rzadko kiedy ktoś się uśmiecha, a częściej panuje w nim ponura atmosfera, są smutne i mało żywiołowe. Dzieci naśladują swoich rodziców. Uczą się od nich wszystkiego. Nawet tego jak kochać. I doprawdy są najważniejszą „rzeczą”, która sprawia, że dziecko rozwija się dobrze.
  2. Snu. Pierwsze miesiące z Wiktorią, a potem z Majką to był czysty rarytas. Czułam się tak, jakbym nie miała dziecka w domu. Z Wiki to już w ogóle był luksus, bo przesypiała większość dnia, budząc się na małą aktywność i mleko. Czyli jadła, spała, jadła, spała i tak przez pierwsze dwa miesiące. Noworodek do 6 miesiąca życia przesypia około 17-20 godzin na dobę, od 6 miesiąca do roku na sen potrzebuje około 14-16 godzin, z kolei roczne dziecko śpi około 13 godzin, przy czym większość tego czasu to sen nocny. Oczywiście nie jest to normą, bo są dzieci, które od początku na sen przeznaczają znacznie mniej czasu, ale świadomość tego, że w pierwszych miesiącach dziecko mimo wszystko najwięcej czasu spędza śpiąc, pozwoli Ci uniknąć zbędnych wydatków do jego wyprawki. Maty edukacyjne, zabawki, książeczki to rzeczy, które przydadzą się nieco starszemu dziecku, na zakup których przyjdzie czas. W czasie aktywności dziecka, zabawy z rodzicami są na tym etapie w zupełności wystarczające. Zresztą za zabawki może posłużyć mnóstwo przedmiotów domowego użytku. Często okazują się one atrakcyjną rozrywką, jakiej nie da żadna interaktywna zabawka, na którą wydaje się grube złotówki.
  3. Mleka. Ostatnio na jednym z forum przeczytałam pytanie jednej mamy: „Jak przekonać 3 miesięczne dziecko do jedzenia słoiczków?” Pomyślałam sobie, że może to dziecko nie ma ochoty na słoiczki, bo najzwyczajniej w świecie nie jest na nie gotowe? Układ pokarmowy i trawienny dziecka dojrzewa i dopiero po jakimś czasie jest przystosowany na to, by przyjmować inne pokarmy niż mleko. Światowa Organizacja Zdrowia WHO zaleca, by karmić wyłącznie piersią do ukończenia przez dziecko 6 miesiąca życia.
    I jakby się temu bliżej przyjrzeć, to Mama, która postanowiła karmić piersią może robić to przez pierwsze pół roku, nie wprowadzając żadnych innych pokarmów. Pomijam celowo rozszerzenie wpisu o mleko modyfikowane, ponieważ wiecie, że karmiłam i nadal karmię piersią i bardzo chcę zwiększać świadomość innych kobiet, że karmienie piersią, jeśli nie ma ku niemu żadnych przeciwwskazań jest dobrym, świadomym wyborem, na który warto się zdecydować. O naszych początkach z karmieniem piersią pisałam Wam wielokrotnie. Wiele razy chciałam się poddać, bo nie było mi łatwo przez pierwszy miesiąc przy Wiki i przy Majce regularnie odciągać pokarm i podawać go z butelki. Jednak obie córki nie chciały pić z piersi, więc walczyłam ile się dało, wierząc, że w końcu przyjdzie ten dzień, kiedy załapią o co w tym chodzi. Udało się. Myślę, że dużo pomogło mi w tym nastawienie. Uznaje się bowiem, że psychika ma ogromny związek z tym, czy uda nam się karmić piersią, czy nie. Karmienie bowiem nie jest ot taką sobie czynnością, która zawsze jest miła i przyjemna. To często wiele godzin spędzonych na przystawianiu noworodka do piersi, nauka robienia tego prawidłowo. To zmęczenie i stres.
    Kiedy jakiś czas temu zaproponowano mi, żebym jako mama karmiąca przetestowała Prolaktan -> KLIK, przeznaczony dla kobiet karmiących w celu wspomagania organizmu kobiety w okresie laktacji i w przypadku napięcia związanego z trudnymi chwilami, które mogą się przydarzyć podczas karmienia (a takich kryzysów jest wiele), postanowiłam spróbować. Pomyślałam, że zainteresuje Was ten temat, zwłaszcza te, które wciąż się wahają, czy karmić piersią, czy nie. Czy ten suplement diety może pomóc młodym Mamom, przedłużyć karmienie piersią lub w ogóle spróbować to zrobić?

Piję Prolaktan od jakiegoś czasu. Regularnie po jednej saszetce dziennie. I jeśli to, że stałam się mniej nerwowa, kiedy dwuletnia Majka dobiera się do mojej piersi, jest zasługą tiaminy i witaminy B12, które znajdują się w saszetce, to mogę powiedzieć, że spożywanie tego suplementu naprawdę może pomóc wyciszyć się podczas karmienia. A zrelaksowana Mama, to zrelaksowane dziecko, chętnie współpracujące przy karmieniu piersią.

Prolaktan zawiera również ekstrakt z dyni olbrzymiej bogaty w L-tryptofan oraz ekstrakt z rutwicy lekarskiej i liścia pokrzywy zwyczajnej oraz wysoką zawartość błonnika. Generalnie zaczynając testowanie tego produktu, miałam co do niego wysokie wymagania, ponieważ kilka razy stosowałam w ciąży z Majką inne preparaty Prenalen, dedykowane dla Mam w ciąży i kobiet karmiących. Z tych produktów byłam bardzo zadowolona, bo nieraz pomagały mi w walce z przeziębieniem. Wierzę, że stosowanie na dłuższą metę Prolaktanu przynosi mamie same korzyści. Warto więc wspomóc się nim podczas laktacji. Ja robię to teraz regularnie.

Dzieci nie potrzebują zbyt wiele. W pierwszych miesiącach ich podstawowe potrzeby mogą być zaspokajane małym kosztem finansowym. Zdrowy sen, bliskość i mleko matki, które zawiera wszystko to, co niezbędne dla prawidłowego rozwoju dziecka to minimum, które nie kosztuje dużo, o ile w ogóle.
Dopiero potem zaczynają się prawdziwe wydatki. Bo nie od dziś wiadomo, że dziecko to taka mała studzienka bez dna.

I zrozumie to tylko ten, kto te dzieci posiada…

 

Do podzielenia się z Wami tym tematem zaprosił mnie Prenalen producent Prolaktanu