Co byś zrobiła, gdyby ktoś zaproponował Ci papierosy dla Twojego dziecka?
Podchodzi do Ciebie nieznajomy i mówi: „Słuchaj, rozdajemy fajki dla dzieci. Za darmo. Są bezpieczne. Przebadane. Chcesz?
Widzę Twoją reakcję. Odchodzisz zniesmaczona, bo już samo słowo „papierosy” przy słowie „dzieci” to absurd.

A tymczasem okazuje się, że w sezonie grzewczym nasze dzieci palą 3 papierosy dziennie. Co tydzień wypalamy razem z nimi paczkę papierosów. Nazywają się SMO(K)G.

SMO(K)G – papierosy, których nie widać

Rok temu kampania anty-smogowa nawiązująca do palenia papierosów przez dzieci, odbiła się szerokim echem. Porównywano wtedy składniki dymu papierosowego oraz smogu. Okazuje się, że paląc i wdychając smog, trujemy się niemal tak samo! Jednak pomimo uświadamiania społeczeństwa, jak „zabijamy” sami siebie paląc w domu śmieci, problem nie zniknął, co dobitnie uświadamia mi sąsiad za oknem. Wieczorami, od miesiąca nie mamy czym oddychać. Za oknem szaro, w kominie tli się czarny dym, a zapach, który wdziera się do mieszkania, skutecznie odstrasza i zniechęca do późno popołudniowych spacerów z dziewczynkami.

Bo prawdą jest, że paląc śmieci wolno trujemy siebie, nasze dzieci, rodziny i nieznajomych. Może akurat Ty tego nie robisz, ale nawet jeśli nie dorzucasz do tego swojej cegiełki, niestety ten problem dotyka również Twoją rodzinę. Pomimo, że nie chcecie – palicie. Dzień w dzień…

Rok temu, może niektórzy z Was pamiętają, po raz pierwszy przeprowadziłam u siebie w domu i na dworze test, mający pokazać mi i Wam, jak wygląda stan powietrza, którym oddychamy – my i nasze dzieci. Wystarczył mi do tego odkurzacz, płatek kosmetyczny i gumka recepturka. Na rurę od odkurzacza nałożyłam płatek, związałam go gumką recepturką i włączyłam odkurzacz, pozwalając by trochę pochodził. Po 5 minutach wyłączyłam go i sprawdziłam czystość płatka. Jeśli zrobisz ten test w swoim domu i na balkonie sama zobaczysz, czym oddychasz każdego dnia w środku i na zewnątrz. Mnie to wtedy przeraziło i po raz pierwszy zaczęłam myśleć o oczyszczaczu powietrza.

W tym roku zamierzam przeprowadzać ten sam eksperyment cyklicznie co miesiąc. Póki co wykonałam go w domu i jestem pod wrażeniem czystości powietrza, którym oddychamy odkąd regularnie używam oczyszczacza powietrza Blueair, o którym pisałam Wam w TYM wpisie. Mój płatek kosmetyczny był zupełnie czysty. A przecież każdego dnia wpada do naszego domu powietrze wątpliwej jakości. Całe szczęście nasz oczyszczacz Blueair Sense+ sobie z tym doskonale radzi. Odetchnęłam z ulgą, że przynajmniej w domu moje dzieci i ja nie palą i oddychamy ZDROWO.

Nie sądzę, by w najbliższym czasie jakość powietrza się zmieniła. Trudno mi uwierzyć, że kiedykolwiek to się zmieni. To smutne, że żyjemy w kraju, gdzie zimą, chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza w górach, nawet tam oddychamy byle jak. Kłęby smogu w sezonie nad Zakopanem to coś okropnego. O wiele lepiej zimą pojechać nad polskie morze…

A ponieważ to się nie zmieni i nie mam żadnych nadziei w tym temacie, cieszę się, że oczyszczam przestrzeń w około siebie.
Pisałam Wam o tym, że odkąd posiadam oczyszczacz powietrza Blueair Sense + z wymiennym filtrem Blueair HEPASilent, który wychwytuje aż 99,97 % szkodliwych zanieczyszczeń powietrza, czuję, że komfort życia całej naszej trójki znacznie się poprawił. Dziewczynki lepiej śpią (codziennie włączam oczyszczacz powietrza wieczorem przed snem w ich pokoju), szybciej wychodzą z sezonowych przeziębień (w czasie choroby oczyszczacz chodzi niemal 24 godziny na dobę – dobrze, że jest cichy!) no i ja mam tą świadomość, że zimą w domu jest przynajmniej bezpiecznie. Bezpieczniej niż na dworze.

Więcej o oczyszczaczu, który posiadamy napisałam Wam TUTAJ. Nie jest on drogi, porównując go do innych oczyszczaczy, a naprawdę płacąc za niego dostaje się świetną jakość i piękne wykonanie (mamy kolor biały, który pięknie komponuje się w skandynawskich wnętrzach).

A tak jeszcze w kontekście dbania o powietrze w domu, coraz częściej zastanawiam się nad tym, by w naszym domu zrobiło się zielono. Czy i jakie rośliny macie w domu? Może zrobimy przegląd takich, które warto mieć w czterech ścianach? Dla mnie to nowy temat, ale zaczynam do niego dojrzewać…

Bo nie ukrywam. Nie cierpię smogu. Czuję ten smród na ulicach i mnie odrzuca. Buntuję się, bo nie takiego życia chciałam dla swoich córek.

Ale może kiedyś… coś się zmieni.
W umysłach ludzkich.
Bo przecież warto wierzyć.
Pomimo, że na horyzoncie nie widać żadnego światełka…

Czy u Was też w mieście występuje problem SMOGU? Jak sobie z tym radzicie?