Ile razy w swoim życiu widziałaś dziecko bez rajstop? Zapewne nie raz, ani nie dwa. Bo dzieci bez rajstop chodzą. Wiosną, latem – widok murowany, choć i z tym mogłabym polemizować. Tego upalnego lata, wielokrotnie widziałam na placu zabaw „skąpo” ubrane Mamy w seksownych sandałkach, a u ich boku pocące się dzieci. Takie z czapeczkami z bawełny, gdy na dworze 30 stopni, z tymi nieszczęsnymi rajstopkami, choćby najbardziej cienkimi, jakie istnieją na świecie, od biedy w skarpetkach, latające po suchym piasku. Bo a nuż po tym piasku wcześniej chodził piesek mały … a pieski jak wiadomo siusiają tu i tam … i serio – ja tak naprawdę nie wiem, po co one są potrzebne, gdy na dworze skwar i żar …

Wracając do tych naszych rajstopek, skarpetki też możemy w to ująć 🙂 Wiktoria od początku nie lubiła w nich chodzić. Gdy raczkowała, to w bodziakach, gdy uczyła się chodzić to na bosych stópkach, gdy szliśmy latem na spacery, ona rzecz jasna w wózku – też pokazywała wszystkim swoje nóżki. Do dziś po domu lata na bosaka, nigdy nie miała kapci, kapciuszków, choć modeli cieszących oko jest tryliony. No i do dziś słyszę „dobre rady” – „załóż jej skarpetki bo się przeziębi”. Tylko, gdyby przeziębienie byłoby efektem braku skarpetek … chorowałaby non stop od 3 lat. A tak? Na palcach jeden ręki zliczyć można jej choroby. Bo zawsze wierzyłam w jedno – na rozwój choroby wpływają wirusy lub bakterie, a bose nóżki są najlepszym sposobem na wzmocnienie dziecięcej odporności. Są najlepszym sposobem na kształtowanie prawidłowego rozwoju stopy, no i w ogóle bose nóżki są słodkie u dziecka , a u kobiet całkiem sexy.

Kontynuując naszą polemikę o rajstopkach 🙂 Ile razy widziałaś dziecko bez rajstop jesienią lub zimą? Tutaj może być gorzej, co? Bo tej jesieni widoki na spacerach też były całkiem fajne i … czasem zabawne. Idzie Mama, szyja goła, na luźny sweter zarzucony bezrękawnik, a obok niej podąża dziecko, o zgrozo – w zimowym kombinezonie. Czapka lecąca na oczy, szalik i do kompletu rękawiczki. Więc ja się drogie Panie pytam. Co to dziecko założy na siebie, gdy na dworze będzie -20 stopni? Z domu nie wyjdzie? Przesiedzi piękną zimę w 4 ścianach, tylko dlatego, że będzie mu zbyt zimno. Bo przyzwyczaił się, że wszędzie ciepło, od maleńkiego ubrany, opatulony tak, że mu tylko nosek wystaje … smutne, lecz prawdziwe.

Wiki na mieście stanowi widok niecodzienny. Lubi biegać w bezrękawniku, gdy zerowa temperatura za oknem. Nie lubi nosić szalika, czapka też nie jest jej ulubionym ubiorem. Nie zakładam jej swetrów kilka pod kurtkę, czasami zarzucamy ją na krótki rękawek i wciąż jej ciepło. Ale odkąd pamiętam, zimą kaloryfery nie grzały na maxa, po wyjęciu z kąpieli wynosiłam ją w ręczniczku i ubierałam w innym pokoju, gdzie zimniej było niż w rozgrzanej łazience. I nie broniłam, gdy chciała wyjść bosymi stópkami na balkon, gdzie leżała warstwa śniegu. Niech się hartuje. Wyjdzie jej to na dobre.

Z Mają mamy podobnie. Rozkopuje się w nocy, woli chłody niż ciepło, a swój kombinezon Lodgera uwielbia. Tak mi się wydaje. Uwielbia go za to, że Mama może zapakować ją w niego na bose nóżki, w samych skarpetkach, gdy potrzeba na szybko wyjść z domu. I mam pewność, że będzie jej ciepło. Kombinezon jest wykonany z wysokiej jakości materiału polarowego, który nie przepuszcza wilgoci. Nie chłonie wody, dlatego podczas kiepskiej pogody, gdy na dworze zimowa zawierucha, można strzepać śnieg i iść dalej. Jest niezwykle mięciutki. Mam pewność, że Maja ze spaceru nie wróci zapocona. Ba – przetestowaliśmy, że w samych rajstopkach i bodziakach na długi rękaw, na spacerze Maja jest zadowolona. Jest jej wygodnie, a jej wygoda, to moje szczęście. Kombinezon można prać w pralce, a częste pranie, nawet w wysokich temperaturach nie zmienia jego fasonu. Zakup wart swojej ceny, bo posłuży niejednemu dziecku. Idealny, praktyczny prezent, tym bardziej, że prawdziwa zima wciąż przed nami. Kombinezon możecie np. zakupić tutaj -> Zabawkarnia . Opcji kolorystycznych jest kilka, więc na pewno znajdziecie coś dla siebie.

nowe-1-59nowe-1-62nowe-1-63nowe-1-36nowe-1-65

nowe-1-58nowe-1-64nowe-1-67

Wracając do tych naszych bosych stópek. Jak wspomniałam, to pierwszy krok do budowania odporności dziecka. Bo najważniejsze jest – nie przegrzewaj. Lepiej jak dziecku jest chłodniej, niż gorąco. Zresztą taki urok dziecka. Pamiętam lato rok temu. Wiki miała 2 latka. Pojechaliśmy nad morze. Godzina 21.00. Ona i jej dwie koleżanki były jedynymi osobami, które pluskały się w morzu. Ja nie zamoczyłam nawet palca. Woda dla mnie była przeraźliwie zimna. Wiki była szczęśliwa. Nie zachorowała, nie miała nawet kataru. I dobrze, że wtedy nie było z nami Babci. Jednej i drugiej. Bo obie by powiedziały, żeśmy wariaty 🙂

A Twoje dziecko lubi bose nóżki?

Więcej produktów Lodgera znajdziecie tutaj – > Lodger

A, że Zabawkarnia bardzo Was lubi, postanowiła dać 3 z Was zręcznościowy prezent, dla Waszych dzieciaków. Konkurs na blogu jest tu -> Konkurs

Regulamin konkursu znajduje sie tutaj -> Organizatorem konkursu jest blog Mamalife