Właśnie wróciłyśmy z kina. Ja i dziewczynki. Bartek odpoczywał po pracy, więc postanowiłam poradzić sobie sama. Początkowo chciałam zabrać na „Fernanda” tylko Wiki, bo nasze ostatnie doświadczenie z Misiem Paddingtonem były takie, że połowę filmu Majka spędziła jedząc lody poza salą kinową.
Ale gdy Maja usłyszała słowo „kino” uparła się, że chce iść z nami, więc zabrałam je obie, ze strachem, czy dam radę…

Moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Seans trwał od godziny 18, w domu byłyśmy o 20.20. Spędziłyśmy więc w kinie ponad 2 godziny i powiem Wam w skrócie, że to były najlepsze dwie godziny w dzisiejszym dniu.

Bajka Fernando

O czym?Fernando jest młodym byczkiem niepodobnym do innych – zamiast walczyć, woli bowiem leżeć pod drzewem i wąchać kwiatki. Pewnego dnia pięciu mężczyzn poszukuje najwaleczniejszego i najodważniejszego byka, który weźmie udział w walkach w Madrycie. Za sprawą pomyłki ich wybór pada na Fernanda, który musi stawić temu czoła…*

Bajka miała swoją polską premierę 5 stycznia, więc być może nie każdy z Was zdążył wybrać się do kina z dziećmi. Dziś, ku mojemu zaskoczeniu, sala kinowa prawie świeciła pustkami, a szkoda, bo to jedna z lepszych bajek, jakie przyszło nam oglądać w ostatnim czasie w kinie. 

Bajka, w której dobro zwycięża zło. 
Bajka, w której pokazano, że jak się chce, to można…
A jak się nie chce, to też można. Można nie chcieć i pokazać innym, że są inne drogi… do szczęścia.
Bajka, na której śmieje się i duży i mały…
Bajka, na której nawet dorosły roni łzy…

Tak. Popłakałam się. Końcówka „Fernanda„, choć przewidywalna, wzrusza do łez.
Takie 100 % dobra bijące z ekranu kina. 
To świetna propozycja na spędzenie wolnego wieczoru z całą rodziną.

Majeczka obejrzała calutką bajkę z małą przerwą na toaletę. Całą bajkę. Była nią mega zafascynowana. A teraz głaszcza swojego byczka i mówi „mój Fernando…„.

Polecam. 3 razy tak. TAK. TAK. TAK.
Nawet się nie zastanawiajcie, bo jestem pewna, że będziecie tak samo oczarowani jak my!

A jakie są Wasze ulubione kinowe bajki? Prócz Krainy Lodu 😛