Jednozdaniową odpowiedź znajdziesz na końcu, ale nim ją przeczytasz i dowiesz się, co myślą o Tobie inni to mam do Ciebie prośbę. Przebrnij proszę przez ten wpis. Gotowa? Ok. Cieszę się. A teraz wróć proszę ze mną do lat moich dziecięcych, albo ja zabiorę cię w swój świat, a Ty przy okazji odwiedź swój … Widzisz w nim siebie? 

Kiedy ja byłam małą dziewczynką, każdy mówił mi, że byłam naprawdę śliczna. Dziewczynka z dużymi, brązowymi oczami, kręcone włosy i uśmiech nieschodzący z twarzy. Gdy przeglądam stare fotografie, gdy miałam lat kilka bije ode mnie taka prawdziwa, dziecięca radość. Ale czas leciał i wcale nie było tak jak w bajce, że z brzydkiego kaczątka rozwinął się piękny łabędź. Było zupełnie na odwrót. Ładne kaczątko zmieniło się nie do poznania i doprawdy nie bardzo lubiło na siebie patrzeć. Takich okresów, w których lustro „mówiło” do mnie „pięknością nie grzeszysz” było wiele. Miałam naprawdę masę kompleksów. Tu za dużo, tam za mało, nogi za grube, cera wciąż sucha i łuszcząca się, do uśmiechu rodem gwiazd z Hollywood daleko mi brakowało. Ciągle starałam się w sobie coś zmieniać. Kilkukrotnie farbowałam włosy, choć powiadano, że mój naturalny kolor jest świetny. Nie wierzyłam. Byłam więc blondynką na dni kilka, rudą też. A właściwie czerwoną. To był efekt oglądania słynnej „Kachorry”. Chciałam być jak ona. A właściwie chciałam być jak Natalia Oreiro, bo właśnie w niej widziałam ideał kobiety. Chciałam być nią – a nie byłam. I było mi z tym źle. Wiem. Powiesz – „przesadzałaś„. Pewnie przyszło ci to do głowy. Ale uwierz mi. Nie przesadzałam. No bo jak wytłumaczyć kilkunastoletniej nastolatce, że jest wszystko ok, podczas, gdy ona uważa, że brakuje jej tak wiele do szczęścia, że raczej nie będzie ono na wyciągnięcie jej ręki. Wiedziałam, że szczęście nie jest mi pisane. W myślach widziałam siebie, jako starą pannę nawet wtedy kiedy tuż obok kręcili się adoratorzy. Nie wierzyłam im. Nie wierzyłam w ich czyste intencje. Ba. Im bardziej krytyczna byłam względem siebie, tym wydawało mi się, że otaczający mnie ludzie byli tacy sami.

Czas mijał, poszłam na studia, zakochałam się w Bartku ze wzajemnością, ale kompleksy nadal pozostawały. Nie lubiłam wystąpień publicznych i kiedy musiałam na zajęciach przedstawiać prezentację zawsze strzelałam buraka. Zamiast skupiać się na tym, by dobrze zaprezentować swoje zadanie, ja myślałam o tym, że każdy patrzy na mnie i w duchu się śmieje. Ze mnie – rzecz jasna. I wiesz co? To wszystko było mega frustrujące. Nie tak jak być powinno.

Właściwie to powiem Ci, że nadal mam kompleksy. Ale powiedz mi szczerze – kto ich nie ma? To chyba zewsząd bijąca świadomość, że wszystko i wszyscy muszą być perfekcyjni, sprawia, że każdego ranka, choć budzę się szczęśliwa, myślę sobie „cóż – mogło być lepiej„. A potem biję się sama ze swoimi myślami, pukam się w czoło i głośno mówię „daj na luz, kobieto„. Bo wiesz co? Myśląc o sobie w ten sposób, gdybym była na miejscu Bartka, nie wytrzymałabym ze sobą ani minuty. Więc musiałam się zmienić. Na lepsze. A przynajmniej się staram.

To co dziś zobaczysz, te piękne kadry z Góry Św. Anny, będące moim udziałem, są dla mnie osobistym „zadaniem domowym”. Już na poprzedniej sesji z sukienkami, pisałam ci, że miałam stresa. Jak to wyjdzie? Teraz miałam podobnie. Nauczona pozytywnym doświadczeniem, że nie jest źle, nie wzięłam sobie tego do serca. Tym razem stresowałam się jeszcze mocniej. I znów zadawałam sobie pytania „Jak wyjdę”? Ale postanowiłam spróbować. Oswoić się z nielubianym obiektywem. W dodatku spełniłam prośbę części z Was, którzy pytali mnie „kiedy w końcu rozpuścisz włosy?”. Choć nie lubię – dałam się Wam przekonać. Ale tylko na chwilkę 🙂

A co dziś? Dziś się uczę. Albo inaczej – trenuję. Bo trening czyni mistrza. Trenuję patrzeć na siebie mniej krytycznym okiem. Uczę się oswajać ze swoimi wadami, z tym, co mi osobiście się we mnie nie podoba. Poczynam każdego dnia kroki by być bardziej atrakcyjną – dla siebie. Przed innymi nie biadolę. Nie wymieniam swoich słabych stron, ale te mocne. Nie narzekam i nie usłyszysz ode mnie ciągłego „chciałabym”, „szkoda, że”, „byłoby fajnie, gdybym to miała”. Bo owszem. Byłoby fajnie. Ale uczę się doceniać to co mam. Pewnie. Pewne rzeczy bym zmieniła, ale za jaką cenę?  Nigdy nie będę Natalią Oreiro. Jestem sobą ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. I chyba najważniejsze to dla mnie to, że wzbudzam zachwyt w nim. Że po tylu latach razem spędzonych, wciąż patrzy na mnie z pożądaniem. I nie widzi kolejnego rozstępu, jaki pozostał po-ciążową pamiątką. No chyba, że mu go pokażę z lupą w ręku. Dopiero wtedy powie „a, no faktycznie coś tu jest i co z tego?„. I pójdzie dalej.

Więc nie wiem, czy udało Ci się zgadnąć. Co myślą o Tobie inni. Jak cię widzą? Odpowiedź jest krótka. Oni widzą w Tobie taką osobę, jaką jesteś sama dla siebie. Oni myślą o tobie to, co Ty myślisz sama o sobie.  Jeśli uważasz się za ponuraka, tak będziesz postrzegana, jeśli wciąż nie jesteś zadowolona ze swojego wyglądu, inni będą dostrzegać Twoje mankamenty. Bo będziesz o nich mówić. Nawet miedzy zdaniami. Ale będą słyszane. Niczym echo, przykleisz do siebie łatkę, którą z trudem będzie ci odciąć. Co więc masz robić?

Przede wszystkim cieszyć się sama sobą. Być zadowoloną z tego kim jesteś i jak wyglądasz. Nigdy nie będziesz nikim innym. Nigdy. Musisz się zaakceptować. Nie masz wyboru. Jeśli możesz coś zmienić – zmień. Jeśli nie możesz – olej. Przyzwyczaj się. Tryskaj energią i humorem. Swoim uśmiechem zarażaj świat. Jesteś piękna – słyszysz? Jesteś piękna – bo piękno to nie tylko wygląd zewnętrzny – to tez ukryta osoba w sercu. A przede wszystkim bądź autentyczna – we wszystkim co robisz – bądź sobą. Znaj swoją wartość. A jeśli w okół ciebie są ludzie, którzy będą się starali wmówić tobie, że jest inaczej – pozbądź się ich. Otaczaj się tymi, co Cię kochają. Dla nich nawet jeśli założysz worek ziemniaków – będziesz najcudowniejszą córką, siostrą, żoną, przyjaciółką i mamą. Będą z Tobą na dobre i złe. I to się właśnie nazywa miłość.

A teraz zobacz tę miłość na tych pięknych zdjęciach, które tym razem zostały wykonane przez profesjonalistę. Dziękuję Ci Rafał za to, że znalazłeś czas i ująłeś w kadrach te piękne chwile. Portfolio Rafała znajdziecie tutaj. – fotorafik i fotorafik na Fb. Lajkujcie jego profil, bo a nuż będzie Wam przydatny.  A nasze stylizacje to zasługa fantastycznej Asi z Mamunio. miałam okazję ją poznać – mega fajna dziewczyna. Ona i jej rodzina. A jej wiosenne płaszczyki są cudowne, dla mamy i córki, a już na dniach dla mamy i synka. No zakochałam się no. W całej pastelowej kolekcji. Oczywiście jej profil też warto śledzić, a jeśli wiosenne zakupy przed Wami, to może się skusicie na taką stylówkę? 🙂 – Mamunio na Fb.  To jak, zasługujemy całą ekipą na skromnego kciuka w górę? 

gsa-2gsa-4gsa-5gsa-6gsa-1gsa-7

gsa-10gsa-13gsa-14gsa-16gsa-18gsa-17gsa-19gsa-21gsa-23gsa-25gsa-27gsa-28gsa-30gsa-32gsa-34gsa-35gsa-36gsa-37gsa-38gsa-39gsa-40gsa-41gsa-42gsa-44gsa-45gsa-46gsa-47gsa-48gsa-49gsa-50gsa-51gsa-52gsa-54