Przybiegła dziś do mnie rano i wręcz nakazującym tonem rzekła: „Chcę na rączki”. Posadziłam ją na kolana, przytuliłam, by po chwili wrócić do swoich obowiązków. Za chwil parę znów podeszła i po raz kolejny powiedziała: „Mamusiu, weź mnie na ręce”. Tym razem jednak, ocierając czoło i przecierając zmęczone oczy, rzuciłam pieszczotliwie, lecz stanowczo: „Jesteś już dużą dziewczynką. Mamusia nie może Cię ciągle nosić na rączkach„. Pobiegła do swego pokoju. Nie obraziła się. Ale tego dnia już nie podeszła się tulić.

Wieczorem, gdy usiadłam i poczułam ogromną ochotę połaskotać jej bose nóżki, zawołałam: „Chodź do mnie„. Podeszła. Uśmiechnęła się i rzekła „Nie mogę. Jestem już dużą dziewczynką  a duże dziewczynki nie siedzą na kolanach Mamy”. Wystawiła swój malutki języczek, odwróciła się i zniknęła układać puzzle w pokoju. A ja siedziałam i patrząc się w ekran telewizora, z lekko zaszklonymi oczami, uświadomiłam sobie, że własnie dała mi lekcję, którą zapamiętam na długo …

Ona wcale nie jest duża…
Może nie mniejsza, niż jej siostra, ale nadal mała…
Nawet jej siostra rośnie każdego dnia…
Kiedyś będą duże, a wtedy odejdą z domu i założą własne rodziny

Nie usiądą mi wtedy na kolanach – to na ich kolanach usiądą ich własne dzieci…
Nie podejdą i nie powiedzą każdego ranka „Przytul mnie proszę mamusiu” – ona usłyszą to od swoich dzieci…
Nie skradną mi przypadkowego buziaka  – to im będą te buziaki skradać…

One rosną. To prawda. Z każdym dniem obie są coraz starsze, dojrzalsze, mądrzejsze. Gdy co miesiąc chowam do szafy ubrania, z których już wyrosły, uświadamiam sobie, że już ich nie ubiorą. Już nigdy Wiki nie będzie miała roczku, dwóch czy nawet trzech lat. Będzie miała 7,8,9. Potem dwadzieścia, trzydzieści, ale nie dwa czy nawet sześć. Maja już nie będzie noworodkiem ani zwariowaną czterolatką. To teraz. Właśnie teraz jest ten czas, by je nosić na rękach, wycierać buzię ubrudzoną czekoladą, czy poprawiać skarpetki ubrane nie do pary. To właśnie teraz są te chwile, by razem z nimi skakać po kałużach i nie czuć wstydu, ubierając wspólnie kolorowe kalosze. To są te momenty, by odłożyć swoje sprawy, rzeczy mniejsze i nie ważne i spędzić je razem. W pogodę zabrać na piknik, a gdy pada pod kołdrą czytać bajek tysiące, nie przejmując się, że naczynia nie umyte, albo podłoga brudna. I wreszcie, to jest ten okres, ta najpiękniejsze sekundy ich dzieciństwa, w której powinnam uświadamiać im na każdym kroku, jak bardzo ją kocham. Mówić za co kocham. Tworzyć więź. Nazywać uczucia po imieniu.

Bo czy zdajesz sobie sprawę, że któregoś dnia, zechcesz je mocno przytulić do siebie, a one powiedzą „Przestań. Nie wypada.”? Albo rzekną „Mamo, proszę. Nie przy innych„. A teraz? Dlaczego, gdy przychodzą goście, dajesz im tableta, by zajęły się sobą i nie bierzesz na ręce, gdy tego potrzebują? Akurat wtedy, kiedy One mają taką potrzebę mówisz „Nie przeszkadzaj, proszę

To nie tak, że masz poza nimi świata nie widzieć. Zamknąć się w domu i chłonąć każdą chwilę macierzyństwa. Nie. To nie tak.

To nie tak, że masz na wszystko pozwalać i wszystkiemu przytakiwać. W imię miłości. Nie. To nie tak.

Ale ciesz się z tego chaosu, z tych wrzasków, z tych brudnych ciuchów i mleka rozlanego na stole. Z tego, że przybiegają w nocy i wskakują Wam do łóżka. Że nie chcą być same. Ciesz się z tego, że chcą być na rękach Waszych, czuć bicie Waszego serca. Kurcze, te chwile nie wrócą. Jaka byłaś Ty, gdy miałaś 20 lat? Chciałaś do Mamy na ręce, czy za rękę wolałaś trzymać chłopaka? Takie niby proste, ale czy nie wydaje Ci się, że czasem o tych najprostszych rzeczach w pędzie każdego dnia – zapominamy?

Skupiamy się na pracy, na obowiązkach, ustalamy reguły i porządki. Dziecięcy świat próbujemy poukładać tak, by coraz częściej przypominał nasz. Ma być śniadanie, obiad, kolacja, przedszkole i zajęcia dodatkowe. W międzyczasie pokój posprzątany, łóżko każdego ranka usłane. Ma być po naszemu. A gdyby tak było nieco bardziej dziecinnie? Tak na luzie, z dużą dawką humoru, z uśmiechem od ucha do ucha? Gdyby było po prostu tak, by było co wspominać, by te wspomnienia piękne były, czasem wręcz lukrowate, jedyne, niepowtarzalne i rodzinne?

Łap więc chwile, utrwalaj je, bo za lat 20 wejdziesz do pustego pokoju…
Bo one założą własne rodziny…
A Tobie, a Wam, zostaną fotografie, One od czasu do czasu…
Nie na codzień, raczej od święta

i wnuki 😀

nowe-1-280nowe-1-281nowe-1-282nowe-1-283nowe-1-290nowe-1-293nowe-1-285nowe-1-287nowe-1-289nowe-1-291nowe-1-295

 

  • spodnie Wiki – Mamunio. Mamunio startuje z nową kolakcją, którą niebawem będę miała okazję zaprezentować na sobie i na Wiki (dla mamy i córki – bomba, no nie?)
  • płaszczyk i szal, buty – Zara
  • czapka – Little Lena