Też tak robiłam. Popełniałam ten sam błąd. Odkąd urodziła się Wiktoria, żyłam w przekonaniu, że jest TO oznaką dobrego wychowania. Że dziecko ma obowiązek żegnać się z bliskimi, obficie ich ściskając i dając im soczystego buziaka. Ma obowiązek się tulić, wchodzić na kolana naszych znajomych i traktować ich jak własną rodzinę. A gdy ktoś chciał, a Wiki nie chciała, słyszała ode mnie takie przedłużające się: „Wiktoriaaaa”. Wszystko zmieniło się jednak pewnego razu, kiedy byliśmy w gościach. Młoda nie za bardzo miała ochotę być maskotką cioć i wujków. Wtedy zwrócono się do nas i powiedziano nam: „Wszystkie dzieci się grzecznie przytulają, tylko Wasze jest jakieś inne„. „Jakieś inne, jakieś inne, jakieś inne” – słyszałam w mojej głowie, stojąc jak wryta. Ej. Pomyślałam sobie. Jest inne, bo nie chce się tulić? Bo się wstydzi osób, które zwą się rodziną, a z którymi kontakt jest od przypadku do przypadku? Jakim prawem ktoś decyduje o „inności” mojego dziecka na podstawie sytuacji, w której moje dziecko nie ma na coś ochoty? W jednej chwili poczułam, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Przecież jakiś czas temu wydawało mi się, że to oznaka dobrego wychowania, czyli jakby nie patrzeć, jak dziecko nie chce się tulić, to jest źle wychowane i mało kulturalne. Czyli oni wszyscy myślą tak, jak ja myślałam. Przeraziłam się … tak bardzo się przeraziłam.

Kiedy wracaliśmy do domu, spytałam Wiktorii, dlaczego nie chciała pożegnać się z gośćmi u których byliśmy, skoro chcieli ją przytulić. A ona odskoczyła jak poparzona. Ona odpowiedziała mi, że ona ich nie zna, a ja zawsze powtarzałam jej, że z nieznajomymi się nie dotykamy. Już wtedy kiedy zadawałam jej to pytanie, mój punkt patrzenia na tę kwestię zmienił się o 180 stopni. W zasadzie chciałam tylko poznać jej. Tamten dzień, był dniem, w którym przestałam prosić ją o to, by się tuliła. Już nigdy nie usłyszała ode mnie, że tak trzeba. Bo wcale nie trzeba. To ONA musi tego chcieć. To jest jej ciało, jej policzek i jej usta, jej ramiona i ręce i doprawdy to ONA ma prawo zadecydować kogo chce przytulić i kiedy chce to zrobić.

plecak-5Wiki zawsze należała do osób, które „muszą się przekonać„. Co prawda jest bardzo towarzyską dziewczynką i bardzo garnie się do ludzi, ale tak naprawdę dopiero teraz widzę, że im jest starsza, tym łatwiej jej nawiązywać kontakty z innymi dorosłymi. Nie zawsze tak jednak było i był właśnie ten etap, o którym pisałam wyżej, kiedy nieznane twarze powodowały w niej pewnego rodzaju blokadę. Potrzebowała wielu minut, by się odblokować, podejść, porozmawiać, przybić piątkę, a nie tylko siedzieć koło mamy, albo ciągnąć ją do wyjścia. Maja pod tym względem jest trochę inna, choć ilekroć ktoś obcy chce wziąć ją na ręce, widzę jak bardzo szuka wzrokiem mnie lub Bartka. Czasem takie sytuacje uświadamiają mi, że nawet tak malutkie dziecko ma poczucie „własnego JA„. I nie lubi, gdy są przekraczane pewne granice.

I właśnie od małego jest ten moment, by naszych dzieci tych granic uczyć. To niezwykle istotne, bo dzięki temu już teraz mamy szansę chronić je przed staniem się potencjalną ofiarą nadużyć seksualnych. Jak pomyślę, ile w sieci historii, o tym, że dziecko było molestowane przez takiego „wujka„, który na spotkaniach rodzinnych zawsze walnął jakąś ripostę, w dodatku zawsze był miły i ułożony, to … włos mi się jeży. Nigdy nie chciałabym doświadczyć czegoś podobnego. Nigdy. 

Od tamtej chwili postawiłam sobie też za cel nauczyć je, jak powinny reagować podczas spotkań z naszymi znajomymi lub rodziną, a mianowicie, jeśli nie mają ochoty na to, by kogoś przytulić na przywitanie lub pożegnanie, to uścisk dłoni, przybicie piątki czy żółwika, lub zwykłe „cześć„, lub „dzień dobry” i „do widzenia” będą dobrym rozwiązaniem. Poza tym, kiedy jedziemy w gości zawsze staram się poruszyć ten temat, jeśli jest taka potrzeba i wyjaśniam, że to, że dziewczynki nie są skłonne w danym momencie do przytulanek czy uścisków, nie oznacza niczego negatywnego. Widząc konkretną sytuację, w której domownik czuje się zaskoczony faktem, że moje dziecko „jest inne„, tłumaczę, by nie brał tego do siebie, bo zwyczajnie mają prawo do takiej decyzji, a tym samym takiego zachowania.

Aby jednak unikać sytuacji, w których moje dziecko boi się kogoś, kogo długo nie widzi, zawsze przed wyjazdem staramy się pokazać zdjęcie (o ile mamy) rodziny lub znajomych, albo opowiedzieć coś o gościach, u których będziemy. Takie drobnostki, zauważyłam, bardzo pozytywnie wpływają na stosunek, zwłaszcza Wiktorii, do innych osób.

To oczywiste, że chcę i zawsze chciałam, by moje córki, pokazywały swoje emocje w kontaktach z krewnymi. Ale ta cała historia, którą Ci opisałam, pokazała mi, że nie wszystko co jest oczywiste dla nas – dorosłych, jest również oczywiste dla naszych dzieci.

Jeśli jednak staramy się je zrozumieć, słuchać jakie są ich myśli i obawy, to pokazujemy im, że szacunek dla nich jest równie wartościowy jak szacunek dla każdego innego człowieka. A to jest lekcją na całe życie.

A jak Wasze dzieci reagują na chęć tulenia i dawania buziaków przez każdego? 

Kochani! A teraz kilka zdjęć z sesji, którą udało nam się w ostatnim czasie zrobić, podczas wizyty u naszej rodziny. Akurat z tuleniem innych dzieci Wiki żadnego problemu nie ma, jak zresztą widać 🙂 A jeśli Twoją uwagę przykuł ten cudowny plecaczek od Santoro, to mam dla Ciebie niespodziankę, bo już jutro na moim Fb będziesz mieć okazję zdobyć jedną z 3 nagród, w podobnym klimacie. A tymczasem zapraszam Was TUTAJ, bo ta kolekcja mnie totalnie urzekła. A TUTAJ i TUTAJ na przykład są dostępne wszystkie produkty od Santoro. Zapraszam.

To jak? Widzimy się jutro?

plecak-11plecak-13plecak-14plecak-8plecak-6plecak-7plecak-10plecak-9plecak-1