Wyjazd na nasze upragnione nadmorskie wakacje był dopięty na ostatni guzik. Kwatera starannie wybrana, atrakcje, które koniecznie chcieliśmy zobaczyć – zapisane, torba – spakowana tak, by niczego w niej nie brakło i dobry humor schowany w kieszeni – co by mieć go, aż do zakończenia naszej bałtyckiej przygody. Obawiałam się tylko jednego – co na tych naszych wojażach będzie jeść Maja? To była chyba jedyna kwestia, która spędzała sen z moich powiek. Bo kaszki, które nie są przygotowane przez Mamę, są dla niej niedobre, zupy to tylko kremy i w ogóle mam wrażenie, że francuski piesek mi rośnie. Moje obawy wzrosły po pierwszym dniu pobytu, bo choć usilnie wierzyłam, że w każdej knajpie da się zmiksować dziecku zupę, to jak się okazało nie jest to wcale takie proste. W dodatku zmiana klimatu i wychodzące górne jedynki sprawiły, że z jedzeniem w ogóle było nam nie po drodze. Za to wszystkie soczki, koktajle i inne płynne cuda, wchodziły jej aż miło, więc w głowie zaświtał mi pewien plan – plan na wakacyjną dietę niemowlaka. Masz ochotę go poznać?

 Pożywne śniadanie w hotelu – podstawa udanego dnia!

nowe-1-1205nowe-1-1246Sprawa wydaje się być rozwiązana, kiedy mieszkasz w apartamencie i sama gotujesz sobie i swoje rodzinie wszystkie posiłki z małymi wyjątkami. Niemniej dla mnie wakacje oznaczają również labę od prania, sprzątania i pichcenia, więc wybierając nasze wakacyjne lokum szukam zawsze takiego miejsca, które w swojej ofercie ma przynajmniej śniadania. Tak było tym razem. Ranne posiłki były fantastyczne, ale o ile najadłam się ja, Bartek i Wiki, o tle Maja zbyt dużego wyboru nie miała. A ponieważ jej ulubiona kaszka z daktylami też „wzięła sobie urlop” musiałam poszukać innej alternatywy. I tak oto siedząc na tarasie pierwszego dnia pobytu i szperając po sieci, przypadkowo natknęłam się na TEN oto przepis i doznałam olśnienia. Mając świadomość dwóch rzeczy – że po pierwsze Maja nie lubi gotowych słoiczków, a po drugie, lubi pić sama ze bidonu, postanowiłam sprawdzić, czy mój eksperyment przypadnie jej do gustu. Tym bardziej, że coś ostatnio picie z piersi rezerwuje sobie głównie na wieczory i długie noce. Ale wracając do tematu. Wysłałam więc Bartka do Rossmanna, żeby zakupił mleko ENFAMIL, przy okazji prosząc go, by kupił kilka bananów. Wrócił równie szybko jak wyszedł. Jeszcze tego samego ranka rozrobiłam mleko, pytając obsługę kuchni czy zblendują go z bananem. Nie było żadnego problemu. W ten oto sposób powstał pyszny szejk, którego Młoda wolno sączyła sobie przez słomkę. Ten zabieg okazał się strzałem w 10! Maja wypiła prawie całą zawartość szklanki, zostawiając niewielką ilość siostrze. Następnego dnia zmiksowałam jej mleko, tym razem z owocami, które znajdowały się na naszym szwedzkim stole. I to śniadanie również przypadło jej do gustu. A, że nad morzem byliśmy kilka dni, to każdorazowo stawiałam na stół szklankę i słomkę i patrzyłam jak pije, aż miło …

nowe-1-1200W ten oto sposób podsuwam Ci pomysł na wakacyjne śniadanie dla niemowlaka. Oczywiście nie jest ono wymagane tylko na wakacjach. Są zapewne takie dni, kiedy Twoje dziecko nie bardzo chce jeść, a w Twoim odczuciu powinno zjeść „cokolwiek”. Wtedy tak oto przygotowany koktajl na bazie mleka modyfikowanego, okazuje się być najlepszym rozwiązaniem. Smaczny, ale też zdrowy i pożywny. Czego chcieć bardziej? Dlatego będąc nad morzem zawsze miałam ze sobą puszkę mleka ENFAMIL i kilka bananów. I gdy tylko lokal, w którym się zatrzymywaliśmy nie miał w swojej ofercie nic, co zaciekawiłoby Młodą, albo gdy pluła tym, co jej zamawiałam, prosiłam o przygotowanie jej takiego napoju. A tegoroczny odpoczynek pokazał mi, że mały, ręczny blender na wakacjach też może się przydać. Bo mogę zmiksować wszystko i wszędzie tam, gdzie jest prąd. To naprawdę fantastyczne rozwiązanie. Napiszę Ci jeszcze o tym niżej.

W zasadzie przeglądając stronę producenta natknęłam się nie tylko na banalny przepis na nasz śniadaniowy napój, ale również na kilka innych, składnikiem których jest właśnie mleko. A że wiadomo – niemowlak krowiego mleka nie pije a i nawet starszak pić nie powinien, to mleko ENFAMIL może być świetną alternatywą np. gdy chcesz zrobić dziecku budyń. W zasadzie zawsze wydawało mi się, że MM nie używa się np. do słodkich wyrobów pochodzących prosto z piekarnika. A tu proszę. Przepis na pyszne ciasteczka albo ulubione danie Wiki – tosty francuskie. No i lody … Które dziecko oprze się lodom? Nawet Maja lubi lody … No więc proszę. Są i lody. Chętna na kilka inspiracji? Koniecznie zajrzyj TUTAJ.

 Dlaczego mleko Enfamil Premium 2?

 

Być może zadasz mi to pytanie, więc Cię uprzedzę. Na początek poszłam na żywioł, bo z mlekami nie miałam dużego doświadczenia. Niemniej przed zakupem zdążyłam jeszcze przeczytać kilka opinii, które utwierdził mnie w tym, że mój wybór będzie najlepszy. Dziewczyny na forach wymieniały się swoimi doświadczeniami, a wszystkie były zgodne co do jednego – to mleko ma świetny skład i jest bardzo smaczne i dlatego podając je w formie naszych wakacyjnych koktajli  Mai miałam pewność, że dostaje ona to, co dobre.

Jeśli zatem jesteś na początku swojej mlecznej drogi, a z różnych przyczyn nie możesz karmić piersią, to zajrzyj na stronę producenta ENFAMIL właśnie TUTAJ. Znajdziesz tam garść porad, ciekawe artykuły oparte na rzetelnej wiedzy, kilka fajnych aplikacji i oczywiście wszystko co powinnaś wiedzieć o karmieniu. W dużej mierze to właśnie zapoznanie się z tą stroną pomogło mi podjąć ostateczną decyzję.

 Co się przyda na wakacjach?

Wracając do naszego wakacyjnego menu. Zadajecie mi  często pytania – co jest niezbędne podczas podróży z niemowlakiem? Stawiam więc na dobre mleko, wspomagające rozwój dziecka, bo przekonałam się, że mój sprytny plan naprawdę działa – Maja coś tam je, a właściwie pije i niekoniecznie jest to tylko woda. Enfamil Premium 2, mleko następne, zawiera unikatową mieszankę składników odżywczych, takich jak: kwas DHA, kwas ALA (α-linolenowy), wapń, żelazo, cynk i witaminy oraz prebiotyki (GOS i polidekstroza), będące źródłem błonnika wspomagającego oddawanie miękkich stolców. I faktycznie – Młoda dobrze się wypróżniała, podczas gdy nasze ostatnie wakacje w górach były pod tym względem problematyczne. Ach, gdybym wiedziała …

Z wakacyjnego niezbędnika stawiam też na ręczny rozdrabniacz, o którym pisałam Ci wyżej. Na przykład tutaj nad morzem, nie w każdym lokalu zechcą zmiksować posiłek, a mając takie cudo zrobisz to sama, albo użyczysz kuchni, prosząc by zrobili to za Ciebie. Serio. Kilka lokali odmówiło nam przygotowania zupy krem, tłumacząc się tym, że nie mają JAK to zrobić. Całe szczęście znalazły się dwa, gdzie uczyniono to bez problemu. A więcej rad szykuję dla Ciebie w oddzielnym wpisie, który pojawi się na dniach. Mam nadzieję, że pomogę spakować ci wakacyjną torbę. Chętna?

 Co sądzisz o naszym sprytnym planie? Realizowałaś go kiedyś?

nowe-1-1248 OPASKA MAI – pięknie wykonane prosto od Pani P , a znajdziesz je TUTAJ