Dieta mamy karmiącej. Czy ten temat Cię dotyczy? Ile razy karmiąc piersią, przed włożeniem czegoś do ust, pomyślałaś tysiąc razy, czy oby na pewno, to co trafi do Twojego żołądka, nie zaszkodzi Twojemu dziecku? Z pewnością byłaś wtedy na początku swojej macierzyńskiej drogi, zagubiona i „faszerowana” mądrymi radami innych osób. Czego bałaś się najbardziej? Kolki. Byłaś przekonana o tym, że to co jesz, wpływa w znacznym stopniu na gazy dziecka i jego inne problemy jelitowe. Więc każdego dnia zastanawiałaś się – jak długo jeszcze nie będziesz mogła pozwolić sobie na to, na co masz ochotę? A może czasem miałaś dość i stopniowo zaczęłaś wprowadzać mieszankę, by móc na nowo jeść cokolwiek. I tak koło się zataczało… Błędne koło.

Osobiście kilka moich koleżanek zrezygnowało z laktacji, choć pokarmu miały dużo, w obawie przed tym, by to co jedzą nie zaszkodziło ich dziecku karmionemu piersią. Jak zatem powinna wyglądać dieta młodej mamy i tej, która karmi? Co może jeść, a czego lepiej unikać? Razem z marką NIVEA przygotowałam artykuł, który ma za zadanie pomóc Ci rozwiać Twoje wątpliwości. Inspiracją był dla mnie TEN artykuł „CO JEŚĆ PO PORODZIE? DIETA KARMIĄCEJ MAMY”, do którego odsyłam Cię, jeśli chciałabyś zgłębić ten temat szerzej.

Dieta mamy karmiącej – co ja jadłam podczas karmienia piersią?

Wiktoria była dzieckiem bezkolkowym, a ja jadłam wszystko, co dusza zapragnie. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Było więc mięso, warzywa, kasze i cała masa produktów, które sprzyjały mi, mojemu samopoczuciu i były strażnikiem gubienia moich zbędnych kilogramów. Były też słodycze – uwielbiałam je wtedy. Nie było kolek – nie było dyskusji. Szło dość gładko. Natomiast z Mają problemy brzuszkowe nas nie ominęły. Wieczorne hardcory, płacze do poduszki, nieprzespane noce. Niemożność zrobienia kupki u mojego dziecka napędzała machinę pytań: „A co takiego jesz?”. Zaczęłam więc bardziej zgłębiać temat.

Co zatem jadłam karmiąc Maję? To był czas, kiedy byłam na diecie wegańskiej. Zrezygnowałam więc z nabiału i mięsa, czasami jadłam jajka. W mojej diecie nie brakowało strączków. Jadłam owoce, warzywa. Unikałam tym razem słodyczy. A kolki nadal były. I minęły po trzech miesiącach. Potem karmiłam jeszcze długo, z czasem wróciłam również do mięsa. Po 3 latach od narodzin Mai skończyłam definitywnie karmienie i choć temat ten mnie już nie dotyczy, to wiem, że są ze mną młode mamy, które mają różne dylematy. Dlatego pomyślałam, że wiedzy nigdy nie dość i ten artykuł ma ci taką wiedzę dostarczyć.

Jaka zatem powinna być dieta mamy po porodzie?

Przede wszystkim musi być UROZMAICONA i odpowiednio zbilansowana bo właśnie taka pozwala się cieszyć dobrym zdrowiem i samopoczuciem tuż po porodzie, przez cały okres połogu i karmienia piersią! Ma być kolorowa. Im bardziej różnobarwnie na talerzu tym lepiej. Ma być lekkostrawna, ale uwierz mi – od kawałka zjedzonej pizzy, nie stanie się tragedia ani Tobie, ani dziecku. Co zatem jeść, a czego unikać?

Co powinna jeść mama po porodzie?

Sposób żywienia młodej mamy powinien opierać się na zasadach zdrowego żywienia. W jej diecie nie może zabraknąć takich składników odżywczych jak węglowodany, białka oraz tłuszcze. Mama niezależnie od sposobu karmienia powinna spożywać potrawy przygotowane ze świeżych i naturalnych produktów. Zaleca się spożywanie około 5 posiłków dziennie (3 głównych i 2 przekąski), w których powinny królować różnokolorowe warzywa i owoce, nieprzetworzone produkty zbożowe (głównie z pełnego ziarna), produkty mleczne (najlepiej naturalnych), mięsa, ryby, jaja, orzechy i oleje roślinnych. Kiedy kobieta karmi piersią jej zapotrzebowanie na energię wzrasta o 500 kcal na dobę i powinna uwzględnić to planując swoje menu (niedożywienie podczas laktacji może znacząco obniżyć długość karmienia).

Największa ilość energii powinna pochodzić z węglowodanów w tym tych złożonych (kasze pełnoziarniste, makarony, brązowy ryż, ziemniaki, soczewica, warzywa liściaste) oraz prostych (owoce i warzywa). Produkty pełnoziarniste ponadto dostarczą mamie dużą ilość błonnika, który ureguluje pracę układu trawiennego oraz zapewni sytość na dłuższy czas.
Białko w diecie mamy karmiącej powinno pochodzić z produktów pochodzenia zwierzęcego oraz roślinnego.
Z kolei dostarczając tłuszcze, młoda mama powinna dbać, żeby były to wielonasycone kwasy tłuszczowe, które można znaleźć w oleju lnianym, oleju z orzechów włoskich, w innych olejach roślinnych, w orzechach, pestkach i tłustych rybach morskich oraz jednonasycone kwasy tłuszczowe, które znajdzie w oliwie z oliwek, awokado, pistacjach, migdałach, oliwkach i w żółtku jaj. Ważne jest również spożywanie kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6, które mają świetne właściwości przeciwzapalne, a znajdują się w siemieniu lnianym, orzechach włoskich i rybach. Wybierając ryby należy unikać tuńczyka, okonia, ryby maślanej, węgorza i ryb hodowanych, natomiast wybierać ryby z dobrego źródła w tym łososia, dorsza, sielawę, flądrę, śledzia, mirunę czy sardynki. Ryby są też świetnym źródłem jodu, który jest pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowej pracy tarczycy młodej mamy.

Jeśli chodzi o najważniejsze witaminy i składniki mineralne, w które powinna obfitować dieta dla kobiety karmiącej, to jest to wapń (zmniejsza ryzyko osteoporozy), żelazo (przy porodzie kobieta traci sporo krwi, co w konsekwencji może wywołać anemię), witamina C (zwiększa przyswajalność żelaza, wpływa na syntezę kolagenu, który odpowiada za zdrowe stawy, elastyczność i wygląd skóry) i witamina D (wspomaga wchłanianie wapnia i fosforu, które odpowiadają za mocne i zdrowe kości, a ponadto pozytywnie wpływa na układy nerwowy i mięśniowy – witaminę D warto suplementować, ustalając odpowiednią dawkę w zależności od poziomu wyjściowego, po uprzednim jego zbadaniu). Choć na pewno nie bez znaczenia mają inne mikro i makroelementy, dlatego…

Młoda Mamo – jedz co chcesz.

Tak naprawdę mówiąc o tym, co młoda mama może jeść mogłabym napisać jedno zdanie – może jeść wszystko. Wszystko to co jest wartościowe, niskoprzetworzone i z małą ilością konserwantów.

Jest kilka rzeczy, których powinna unikać w tym bezwzględnie ALKOHOLU, dużych ilości kofeiny, potraw smażonych, wysokoprzetworzonych i tych z dużą zawartością soli, gdyż jej nadmierna podaż podczas laktacji może być przyczyną niedoczynności tarczycy i wola u dziecka. A tak poza tym, to naprawdę nie ma ogromnych ograniczeń.

Dziwię się, że wciąż popularne są pewne mity na temat diety mamy karmiącej piersią, jak chociażby ten, że to co je mama, wpływa na kolki lub ich brak u jej dziecka. Prawdą jest natomiast, że żołądek mamy nie ma bezpośredniego połączenia z gruczołami wytwarzającymi mleko. I choć do mleka przenikają  witaminy i minerały noszone w krwi, to jednak mleko samo w sobie nie przejmie smaku ani kalorii zjedzonych przez mamę potraw. Nie ma szans, żeby dziecko miało kolkę, bo mama zjadła kiszoną kapustę. Tak to nie działa. Skąd zatem kolki u dziecka? Dzieci mają kolki bo mają niedojrzały układ trawienny. Ta niedojrzałość przejawia się w różny sposób. Jedno dziecko ma nadwrażliwość na białko krowie, inne ma problem z odprowadzeniem zalegających w jelitach gazów, a czasem ta niedojrzałość nie przejawia się wcale (widzę to dokładnie po swoich córkach). Wszystko w zależności od tego, w jakim stopniu rozwinięty jest jego układ pokarmowy. Nie ma natomiast żadnego związku z tym, co zje jego mama.
Jedna znajoma żywiła się samym chlebem WASA i plastrami domowej szynki drobiowej, a dziecko i tak miało bóle brzuszka. Inna codziennie zajadała tonę pomarańczy i … nic! Ani jeden incydent kolkowy. Wniosek nasuwa się sam – dieta mamy karmiącej nie powinna odbiegać od diety dorosłej osoby, której zależy na zdrowiu i dobrym samopoczuciu. z małymi wyjątkami.

Więc jest coś, do czego chciałabym Cię dziś zachęcić – OBSERWUJ. Sama najlepiej znasz własne dziecko i siebie. Gdyby problemy dziecka wynikały tylko z tego, czym Ty się żywisz, domyślam się, że dla jego szczęścia, żywiłabyś się samą wodą. Prawda? Ale Twoje dziecko, oprócz Twojego mleka, musi mieć jeszcze zdrową mamę, a nie od dziś wiadomo, że zdrowie zaczyna się na talerzu, więc zadbaj o to, by ten talerz był naprawdę fajny i każdego dnia wyjątkowy.

Jak wspomniałam wcześniej – zachęcam do zapoznania się z eksperckim artykułem, który zamieściłam wyżej. W ogóle na stronie NIVEA w zakładce artykuły znajdziesz dużo cennych wskazówek, które mogą Ci się przydać na każdym etapie swojej macierzyńskiej drogi – od poczęcia włącznie. Są tam artykuły z zakresu żywienia, pielęgnacji czy nawet rozwoju. Nawet ja lubię tam zaglądać. A przecież mama jak każdy człowiek – uczy się całe życie. I nawet jeśli pewne tematy mogą Cię już nie dotyczyć, nigdy nie wiesz, kiedy się przydadzą po raz kolejny – jak nie dla Ciebie, to dla kogoś Tobie bliskiemu. Prawda?

A jak to było u Was? Zwracaliście uwagę na to co jecie podczas karmienia piersią? Czy raczej nie mieliście specjalnych ograniczeń?