W tej materii zdania są podzielone. Jedni uważają, że tak, inni, że to zdecydowanie najgłupszy pomysł w świecie. Przecież i tak nauczy się w zerówce i w szkole. Próba przyśpieszenie tego faktu, nie uczyni z dziecka geniusza, a odbierze mu radość dzieciństwa. Czy oby na pewno?

W tak młodym wieku …

Jakiś czas temu byliśmy ze znajomymi w Muzeum Wsi Opolskiej. My i 4 dzieci. Najstarsza lat 7, młodsze dwie po 4 i Maja. Gdy weszliśmy do chatki wystylizowanej na dawną, wiejską szkołę, moi oczom ukazał się dość niecodzienny widok. Rodzice z niespełna 3, 5 – letnią córką, która siedząc w szkolnej ławce, piórem kreśliła swoje imię. Poczułam się zaskoczona. Widok tak młodej dziewczynki umiejącej pisać – i to w dodatku całkiem ładnie i przejrzyście – przyprawił mnie o lekkie ukłucie serca. Cóż. Wiki daleko brakuje do tego, co prezentowała tamta mała dama. Ale uścisk w serduchu zaczął słabnąć, kiedy na horyzoncie pojawiła się jej mama. Usiadła nad nią i literowała jej imię. Co chwile, razem z mężem, uśmiechając się do siebie i do niej, literowali to imię. I gdy nasze dzieciaki znudziły się „przedstawieniem„, dziewczynka wciąż siedziała w ławce i wciąż pisała swoje imię. Pisała i czytała. Na zmianę. A obok niej dumni rodzice. To właśnie wtedy uświadomiłam sobie, choć wiem, że mogę się mylić, że na umiejętnościach tej dziewczynki, zależy bardziej chyba jej rodzicom, niż jej samej. Powaga momentami pojawiająca się wokół nich, przeraziła mnie. I choć naprawdę czapki z głów, za to, że nauczyli ją tego w tak młodym wieku, to zadałam sobie pytanie : „Po co?”, „Czy naprawdę warto to robić?”

Pierwsze spostrzeżenie, które mi się nasunęło – nigdy na siłę. Choć, jak wspomniałam, nie chciałam doszukiwać się złych intencji w rodzicach, to jednak naprawdę miałam wrażenie, że to wszystko po to, by pochwalić się przed znajomymi, że Zosia ( tak ją nazwijmy), umie czytać, pisać i w ogóle jest najlepsza.

Jakie plusy?

Oczywiście  jest druga strona medalu. Załóżmy, że Zosia od małego przeglądała książki i lubowała się w czytaniu. Być może jej mama jest polonistką i w ciąży przeczytała jej tysiąc książek o wszystkim i niczym. Zwyczaj ten kontynuowała po porodzie, z takim efektem, że córka pokochała to robić jeszcze zanim się tego nauczyła. Jeśli tak było, może okazać się, że Zosia załapała w sekundę wszystkie litery alfabetu, a w kolejną sekundę opanowała umiejętności, których czasem mozolnie uczy się ten przedszkolak. To jest dobre. Albo inaczej. To może okazać się przydatne. Od czytania i pisania jeszcze nikt nie umarł, więc śmiem twierdzić, że Zosia tylko na tym skorzysta. W szkole będzie jej łatwiej. Być może mając kilkanaście lat wyda swoja pierwszą powieść, a mając tyle ile ja, będzie znaną pisarką, cenioną nie tylko w Polsce, ale też fiu za oceanem. Brzmi fajnie, prawda?

A minusy?

Istnieje też prawdopodobieństwo, że jej wcześniejsza nauka niekoniecznie  okaże się jej wybawieniem, bo idąc do szkoły Zosia najzwyczajniej w świecie będzie się nudziła. Inni będą się uczyć tego, co ona ma opanowane do perfekcji. I co wtedy zrobi? Będzie pomagać innym dzieciom? Albo na polskim, zacznie uczyć się matematyki? A może po prostu zacznie być stałą bywalczynią szkolnej biblioteki i to tez będzie ciekawe? Pomysł brzmi interesująco. Zatem. No właśnie. Pamiętaj, że mózg dziecka, im młodszy, tym bardziej plastyczny, więc …

Czym skorupka za młodu nasiąknie …

literki-007literki-008literki-010

Czytanie i pisanie u przedszkolaka jak dla mnie ma swoje plusy i minusy. Jak jest u nas? Też się uczymy. W formie całkowitej zabawy, wykorzystując kilka gadżetów, które ułatwiają nam poznawanie literek. Raczej takim tempem nie zdążymy poznać wszystkiego przez najbliższe 2 lata, ale idzie nam całkiem fajnie. Wiki zna samogłoski i kilka spółgłosek, potrafi napisać swoje imię, kiedy je widzi napisane przeze mnie. Lubimy sobie czasem usiąść i pobawić się magnetycznym alfabetem od Kid – O. Znaleźć go możesz TUTAJ. My wybraliśmy duże litery, są tez małe i cyferki. Co fajnego jest w tej tablicy? „Strzałki pokazują kolejność kreślenia liter i wyrabiają prawidłowy nawyk pisania. Do tablicy dołączony jest rysik magnetyczny przyciągający kuleczki w literce. Kształt rysika ułatwia prawidłowe trzymanie w dłoni. Napisane litery kasuje się przejeżdżając po nich palcem. Zabawa tablicami magnetycznymi rozwija i doskonali małą motorykę.” – tak w skrócie opisać można tę ciekawą pomoc dydaktyczną. Zdecydowanie jedna z ciekawszych inspiracji prezentowych dla 3, 4 latka. 

literki-002

Jest zabawa, jest nauka, jest dużo śmiechu i pomysł na zimowe, długie wieczory. Tablica idealnie sprawdza się podczas podróży, bo potrafi zając Wiktorię na długi czas. A jak jej się zaczyna nudzić, to nawet Maja znajduje w niej rozrywkę. I chyba o to w tym chodzi. By nic nie było przymusem, lecz dobrym kierunkiem, na spędzanie wspólnego czasu. 

A Wy? Uczcie czytać i pisać Wasze dzieci? Szybko zdobyły te umiejętności?

literki-003literki-004literki-001literki-006