Mija kilka miesięcy od kiedy użytkuję iRobota Roomba 886. O jego zaletach pisałam Wam w TYM artykule. Dziś, z racji tego, że wciąż dostaję zapytania, czy NAPRAWDĘ warto kupić to urządzenie, pozwolę sobie przybliżyć Wam raz jeszcze ten temat i rozwiać Wasze wszystkie wątpliwości.

Na początek garść informacji o iRobocie Roomba. Nasz model 886 to inteligentny robot sprzątający, którego zadaniem jest odkurzyć podłogę w czasie, kiedy Ty zajmujesz się innymi rzeczami, pracujesz lub pijesz kawę, albo robisz te obie czynności naraz, tak jak ja. Znajdziesz go TUTAJ. Roomba pracuje w każdym pokoju, a dzięki pomocy akustycznych i optycznych czujników skupia się na miejscach, które wymagają dokładnego posprzątania.
Świetne jest w nim to, że wjeżdża nawet pod krzesła, jeśli tylko się tam mieści i nie omija żadnego kąta. Dzięki temu mam świadomość, że podłoga jest naprawdę czysta, co przy dwójce dzieci, które bawią się głównie na podłodze, ma dla mnie kolosalne znaczenie. Dawniej miałam świra na punkcie regularnego sprzątania podłogi, a teraz wystarczy, że włączam iRobota wtedy, kiedy czuję, że podłodze się to zdecydowanie przyda i nie latam ze szczotką jak oszalała. To zdecydowana zaleta robotów sprzątających, które dzięki funkcji samodzielnego sprzątania mają u mnie wielką szóstkę z plusem.

I właśnie ten fakt przemawia do mnie najbardziej. To, że mogę wyjść z domu i zaprogramować iRobota tak, by wykonał za mnie całą „brudną robotę„. Jeśli jesteś fanką czystości i zwyczajnie lubisz, jak w domu Twoja podłoga jest po prostu posprzątana, taki robot jest dla Ciebie. I choć ten model nie umyje podłogi, to jednak ma siostrę swojego brata iRobota Braava jet, który mopuje podłogi, więc jeśli Roomba przypadnie Ci do gustu, zawsze możesz pomyśleć o tym, by zapewnić jej towarzystwo. Ja się nad tym zastanawiam i główkuję, czy to przypadkiem nie jest głupi pomysł. Wiadomo. Życie we dwójkę bywa znacznie ciekawsze.

iRobot to robot, który przypadnie do gustu również posiadaczom zwierzaków. Co prawda u nas żaden się nie kręci, ale zabrałam Roombę do siostry, która ma kotka i ilość sierści, niewidocznej dla oka, która zebrała się w pojemniku na brud, była naprawdę zaskakująca. Wiadomo, że przy futrzakach, codzienne odkurzanie nabiera jeszcze większego znaczenia, więc taki robot dla ich miłośników jest zdecydowanie obowiązkowym gadżetem, ułatwiającym życie.

I tak. Piszę gadżetem, ponieważ, ktoś raz napisał mi, po poprzednim poście, że przecież wystarczy mieć zwykły odkurzacz, który potrafi więcej niż iRobot. Sama posiadam Roombę i odkurzacz, który pomaga mi nawet porządnie odkurzyć materac i pozbyć się z niego alergenów. Ale to dwa zupełnie inne typy urządzeń. Jednym odkurzam po swojemu, wtedy, kiedy mam na to czas i chęci. Roomba pomaga mi wtedy, kiedy nie mam czasu i nie mam chęci. A, że każdego dnia mam takie właśnie godziny, że dosłownie zastanawiam się w co włożyć ręce, iRobot Roomba 886 jest dla mnie fajnym sprzętem, ułatwiającym dbanie o codzienną czystość w mieszkaniu.

Jeśli chodzi o zalety Roomby, które dostrzegam po kilku miesiącach jej użytkowania w kilku punktach, to:

  1. Solidnie wykonana.
  2. Sprząta samodzielnie.
  3. Samodzielnie się ładuje wtedy, kiedy czuje, że zaczyna tracić moc 🙂
  4. Oszczędza czas. Manualne odkurzanie zajmuje mi większą ilość czasu, więc najczęściej włączam Roombę. Szczególnie, kiedy muszę popracować, albo gdy wychodzimy z domu. Lub wtedy, kiedy dziewczynki mają ochotę za nią pobiegać. To jej ogromna zaleta, że potrafi mi zająć dzieci na chwilę, no nie?
  5. Można ją zaprogramować, by sprzątała każdego dnia tygodnia.
  6. Sprząta podczas naszej nieobecności.
  7. Skuteczna, co potwierdza zawartość pojemnika na kurz.
  8. Przyjazna alergikom. „Wysokowydajny filtr AeroForce przechwytuje 99% alergenów, pyłków i cząstek o wielkości do 10 mikronów

Wady:

  1. Cena. Nie należy do tanich sprzętów, choć za ceną idzie jakość, inteligencja i… to coś, co sprawia, że fajnie jest mieć Roombę w domu.
  2. Jeśli zostawi się ubrania na podłodze, może się w nie przypadkowo zaplątać. Choć zdarza się to sporadycznie.

Kiedyś, kiedy marzyłam o takim robocie myślałam, że wykona za mnie całą masę obowiązków. Dziś, gdy go mam, wiem, że co prawda nie wyręczy mnie z całkowitego sprzątania np. mebli, ale jest praktyczny i zaoszczędzi mnóstwo czasu. To tak jak ze zmywarką. Jak jej nie masz, to owszem, sama umyjesz naczynia i krzywda Ci się nie stanie, ale … kto ma zmywarkę to wie, że jej pomoc jest bezcenna.
Tak samo Roomba. Bez niej też dałabym sobie radę, ale z nią jest naprawdę łatwiej i lepiej.

A skoro lepiej, to zostawiam ją na kolejne lata i mam nadzieję, że posłuży mi aż do… emerytury! 🙂

Bartek: Ej, ale o jakiej emeryturze mówisz?
Ja: No tak, ja zdecydowanie nie znam takiego słowa!