Pamiętam, że gdy byłam młodsza uwielbiałam wąchać mydła. Te wszystkie zapachowe były wyjątkowe, bo zazwyczaj w domu królowało „szare”, które nijak mi się podobało. Było za szare. Mdłe i nie pachnące w ogóle. Za to te kolorowe, różane, oliwkowe były cudaśne. Miały tylko jedno ale – zbyt mocno mnie podrażniały. Zazwyczaj więc kończyło się na ich wąchaniu. Z czasem całkowicie zniknęły z naszego domu na rzecz mydeł w płynie, płynów do kąpieli i innych wynalazków. I tak zostało. Mydła w kostce kojarzyły mi się ze szczypiącymi oczami i choć zawsze pachniały mi nieziemsko, nie stosowałam ich w swoim domu.

Jakiś czas temu napisała jednak do mnie Kasia, która zapytała, czy zechcę zapoznać się z ich małą manufakturą mydeł. Zaciekawiła mnie, bo od dawna nie miałam takowej kostki w ręce i prawdę mówiąc byłam ciekawa, jak po latach zareaguję na taką pielęgnację. Kiedy weszłam na ich stronę … zakochałam się od samego czytania. Mydło dla Bobaska, mydło do golenia, mydło z czekoladą,  peelingujące mydełko kawowe albo z owsianymi płatkami.Mydła, które wyglądają jak milion dolarów i pewnie tak samo pachną” – pomyślałam. Dałam im więc szansę. Kasia wysłała mi kilka produktów, a ja obiecałam jej, że podzielę się z Wami moją opinią na ich temat. Co prawda – mydełka są mega wydajne, więc jeszcze nie wszystkie zużyłam, ale chciałabym napisać Wam o nich kilka zdań, bo śmiem twierdzić, że to najlepsze naturalne mydła w kraju.

Ajeden – rodzinna manufaktura

Czy znacie takie miejsce, gdzie czas płynie wolniej? Gdzie jest problem ze znalezieniem zasięgu w telefonie, gdzie nie potrzebny jest budzik, bo o wstaniu nowego dnia przypomina kogut. To właśnie tutaj na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego znajduje się mała, rodzinna manufaktura mydła i miodu. Po długim czasie powróciliśmy do tego co lubimy robić i co sprawia nam ogromną przyjemność. Założyliśmy małe gospodarstwo, w którym to właśnie czas płynie wolniej, pszczoły zbierają nektar i pyłek z kwiatów, a kozy szukają nieustannie czegoś do zjedzenia” – tak o sobie piszą właściciele Ajeden. I wiecie co? Znam tamte tereny. Wychowywałam się w ich okolicach i świadomość, że Ajeden wywodzi się z moich rodzinnych stron, jeszcze bardziej mnie urzeka.

O mydłach Ajeden słów kilka

Mydełka Ajeden są naturalne, ręcznie robione i mają dość prosty skład. To co je wyróżnia na tle „sklepowych„, to to, że są robione metodą na zimno (mieszanie olejów w niskiej temperaturze, by zachować jak najwięcej dobroci płynących ze składników mydła) oraz to, że bazują na mleku kozim, które cechuje się dużą zawartością tłuszczu, zatem produkty z jego udziałem znakomicie nawilżają, uelastyczniają i regenerują. Mydełka Ajeden nie zawierają konserwantów, sztucznych barwników ani zapachów. Po otwarciu wyglądają pięknie, a ich sposób zapakowania sprawia, że mogą być trafionym prezentem. Jest w nich coś, co czaruje i co sprawia, że widząc kończąca sie kostkę, ma się ochotę na więcej …

Mała, domowa manufaktura to jednak nie tylko mydełka. To również sole i kule do kąpieli, masła do pięlęgnacji skóry oraz produkty pszczele, między innymi wyjątkowe miody z ziołami. Jest w czym wybierać i jeśli tak jak ja, lubisz naturalne rozwiązania, zajrzyj do AJEDEN koniecznie.

Czy zatem mydła w kostce zawsze podrażaniają? Owszem. Na rynku znajduje się wiele takich, które wysuszaja skórę. Naturalne mydełka tego nie zrobią, bo zawierają naturalne tłuszcze, które chronią delikatną skórę, a nie ją niszczą. A dodatki do nich dodane, czesto ją jeszcze odpowiednio pielęgnują. Do lamusa można też wsadzić teorię, jakoby mydło mające pH zasadowe bliskie 7, nie było odpowiednie dla naszej skóry. Woda też ma tyle samo, a jakoś jej nie unikamy, prawda?

Ja czuję się zachwycona mydełkami, czasem tylko pomyli mi sie w łazience, czy to mydełko, czy może mąż mi jakiś deser przygotował … 🙂 …