Nasza kilkudniowa wyprawa do Białki Tatrzańskiej wczoraj dobiegła końca. Ogólnie stawała ona kilkukrotnie pod znakiem zapytania, ponieważ nie do końca wiedzieliśmy czy mamy obrać kierunek górski czy może jednak morze. Stanęło na góry. Wiki zafascynowana jazdą na nartach, podpowiedziała nam, że będzie miała świetną okazję poćwiczyć, Bartek stwierdził, że chętnie odświeży sobie „jak to się robi„, a ja pomyślałam, że wykorzystam okazję i nauczę Majkę jeździć na nartach. Oszalałam, co?

Właściwie nauka to zbyt duże słowo, jak na aktywność, którą postanowiłam jej zafundować. Ale kiedy wrzuciłam filmik jak jeżdżę razem z nią, nie zabrakło kilku osób, które w pw pisały mi, że promowanie jazdy na nartach u tak małego dziecka jest „nieodpowiedzialnym zachowaniem„. Postanowiłam zmierzyć się z MITEM, czy oby na pewno nauka jazdy na nartach u 2-latka to skrajna nieodpowiedzialność!

Skądże znowu…

3-letnie dzieci na stoku w Kotelnicy wcale nie były widokiem rzadko spotykanym, choć z pewnością takich dzieci było znacznie mniej, niż np. 4,5-latków. Jedne uczyły się pod okiem instruktorów, inne tak jak Majka, jeździły z rodzicami. Ja obrałam taktykę nauki „na zabawę, bez przymusu„. Zakładając Majce narty miałam zamiar nie tyle nauczyć ją jazdy, ile pokazać jej, że taki sport może być frajdą. Chciałam, żeby poczuła jak to jest włożyć narciarskie buty, zapiąć kask, założyć narty i pojechać w dół. Jako, że sama na nartach czuję się pewnie, zjeżdżanie z nią z oślej łączki uznałam za bezpieczną opcję zaznajomienia ją z nartami.

Ile to trwało? Maksymalnie 10 zjazdów dziennie. Tyle zechciała zjechać ze mną pierwszego dnia, zauroczona tym, jakie to fajne. W drugim dniu sama sobie dreptała nartami po śniegu i ćwiczyła równowagę. W trzecim wstała rano i zapytała, kiedy założy swoje narty. Złapała bakcyla? Okaże się następnym razem!

Poza zabawą nie włączyłam jej żadnej wartości merytorycznej. W trakcie jazdy prosiłam ją jedynie o nieodrywanie nart od śniegu, bo podczas pierwszego zjazdu, próbowała na nich chodzić. Za drugim razem szło jej już całkiem dobrze. Nie próbowałam uczyć ją jazdy pługiem. Choć widziałam jedno dziecko w jej wieku ćwiczące pług pod okiem instruktora, uznałam, że na pierwszy raz taka aktywność jej starczy. Nie chciałabym zrazić ją do tego sportu, bo marzy nam się kiedyś jazda całą rodziną po włoskich Alpach. Taki widok na stoku naprawdę mnie kręci 🙂

A zatem…

Zakładając dziecku narty pamiętaj, że każde dziecko ma inne predyspozycje. Wiki jako 4-latka mimo, że właśnie wtedy po raz pierwszy stanęła na nartach, bardziej wolała rower wiosną, niż zimowe szaleństwo na stoku. Na rowerze na dwóch kołach nauczyła się jeździć mając 3,5 roku dosłownie w jeden dzień. Majka nie garnie się nawet do biegówki. A nart nie chciała ściągać. Wiki w wodzie czuje się jak ryba i pływa samodzielnie od ponad roku (miała 4 lata jak zaczęła pływać bez rękawków), a Maja boi się na basenie zamoczyć włosy… Sama wyciągnij z tego wniosek…

Nie ma dolnej granicy, od kiedy zacząć dziecko uczyć jazdy na nartach i jakiegokolwiek sportu, który wymaga systematyczności, by stał się tym ulubionym. Dzieci lubią naśladować rodziców, więc jeśli rodzice chętnie jeżdżą na nartach, dziecko z pewnością będzie chciało spróbować. i niech próbuje!

Ja naszą 3-dniową zabawę uważam za całkiem niezły początek, a od kolejnego sezonu zaczniemy ćwiczyć już całkiem na serio. O ile zechce. Bo w sumie nic na siłę. Najgorsze co można dziecku zrobić to próbować przerzucić na niego swoje niespełnione ambicje. Albo by móc się pochwalić: „Ma 3 lata i zjeżdża z Kasprowego…
Pamiętaj, że w tym wszystkim najważniejsze jest dziecko. Posłuchaj go, a zobaczysz, że samo Ci powie, kiedy będzie mieć na coś ochotę. I wtedy ma to największe szanse na powodzenie.