Nawet nie wiem, kiedy minęły wakacje. Nawet nie wiem, kiedy minęło lato. Dni robią się coraz bardziej chłodne, a przed nami perspektywa kilku miesięcy w nowej rzeczywistości. Bycie samodzielną Mamą trzecioklasistki i dziecka, idącego do zerówki, to nie lada wyzwanie. Jeszcze więcej obowiązków i jeszcze mniej czasu.

Nie wiem dlaczego, ale czuję, że i w tym roku czeka nas „niespodzianka” w postaci zdalnego nauczania. Kiedy ostatnio tymi swoimi obawami podzieliłam się z Wami, przyznałyście to samo. Pisałyście, że czujecie, iż dzieciaki do szkoły będą chodzić miesiąc, może dwa i scenariusz będzie taki sam. Nauczanie zdalne lub hybrydowe. Domowe.

Chciałabym się mylić i sądzić, że wreszcie dzieci będą miały takie nauczanie w szkole, jakie mieliśmy my. Bez maseczek i strachu, niepotrzebnych oraz negatywnych emocji. Jeśli tak się stanie, jeśli nas nie zamkną… będę najszczęśliwszą osobą w całej Warszawie. Ale póki co… nastawiam się na najgorszy scenariusz i zawczasu przygotowuję, bo lepiej się miło zaskoczyć, niż niemiło rozczarować.

Zdalne nauczanie – jak przygotowuję siebie i dzieci?

ROZMOWA. Podstawą jest rozmowa. Ilekroć dziewczynki pytają mnie, czy znowu będą musiały uczyć się w domu, mówię co czuję. Podkreślam, że nie wiadomo, co wydarzy się jesienią, ale musimy być gotowe na taki scenariusz. Czytamy różne opowiadania o tym, jak radzić sobie z emocjami, kiedy szkoły są pozamykane, a kontakty między dziećmi ograniczone. Zawsze też podkreślam, że jest światełko nadziei, bo w końcu każda pandemia kiedyś się skończy i wszystko wróci do normy. Jednym słowem – jesteśmy nastawione, że to może się wydarzyć.

NASTAWIENIE. Choć dziewczynki wolą naukę stacjonarną w szkole i ja z wiadomych względów również, siadamy czasami wieczorem i wymyślamy powody, dla których zdalne nauczanie nie jest takie złe. „Można uczyć się w piżamie”, „Można jeść śniadanie podczas pierwszej lekcji przy wyłączonej kamerce”, „Można w przerwach oglądać jakieś bajki”…  -dziecięca wyobraźnia nie zna granic.

PRZYGOTOWANIE ZAPLECZA. Podczas zeszłego roku i w trakcie ostatniej nauki zdalnej totalnie nie byłyśmy do tego przygotowane. Wiki nie miała jeszcze biurka, więc wszystko rozgrywało się w salonie. Laptop co chwilę odmawiał posłuszeństwa – a to kamera się psuła, a to mikrofon…ogólnie wszystko było nie tak, jak być powinno. Teraz się przygotowaliśmy. Najpierw ogarnęłam biurko, żeby w ogóle Wiki miała komfort pracy (nawet odrabiając lekcje w swoim pokoju). A z pomocą marki HAMA – partnera tego wpisu – przygotowałam: kamerkę internetową C-600 Pro, dobre słuchawki multimedialne z mikrofonem HS-P200, klawiaturę bezprzewodową Cortino i myszkę MW-400 z solidną skórzaną podkładką , także z technologią radiową, bez kabla. Czyli zestaw, który jest niezbędny do tego, żeby nauka w domu była przyjemna i efektywna.

Przygotuj się do szkoły z marką HAMA

Markę HAMA znam od dawna, bo w domu mam między innymi ładowarki ich firmy i dlatego z przyjemnością przyjęłam zaproszenie do przetestowania razem z dziewczynkami tych produktów, które mogą pomóc dzieciom podczas lekcji w domu. Zresztą taki zestaw jest nie tylko dobry dla dzieci, ale również uczniów, studentów czy nawet podczas pracy w domu. Nie ukrywam, że wcześniej na przykład nie mieliśmy w domu porządnych słuchawek i czasem sama z przyjemnością je zakładam, kiedy chcę się odciąć od tego, co robią dziewczynki i w chwili skupienia popracować.

Żeby Wam ewentualnie pomóc skompletować taki zestaw do szkoły, nazwijmy go startowym, wyszczególnię wszystkie jego elementy:

  1. Kamera internetowa Full HD C-600 PRO z wbudowanym mikrofonem. Świetny obraz, zdecydowanie lepszy niż kamerki wbudowanej w laptopa. Kamera ta jest idealna do robienia zdjęć i filmików na komputerze. Ma rozdzielczość na poziomie 1920 x 1080 pikseli, wbudowany mikrofon, autofocus i zamykany specjalną klapką obiektyw w ochronie przed atakami szpiegowskimi hakerów. To sprzęt, który posłuży latami, a w dodatku jest w bardzo przystępnej cenie.
  2. Słuchawki z mikrofonem HS-P200. Ich zaletą są dla nas dwumetrowy kabel i możliwość regulacji głośności, jak również przycisk wyciszenia MUTE. Słuchawki są bardzo wygodne i jak dla mnie to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż np. słuchawki bezprzewodowe, o których naczytałam się niezbyt pochlebnych opinii. Dlatego nie używam już takowych w domu, a te – jak Wam wcześniej wspomniałam – nawet dla mnie są super.
  3. Klawiatura CORTINO – fajna dla dzieci ze względu na swoją wielkość i możliwość regulacji, co zapewnia ergonomię podczas nauki. Taka uwaga – zawsze pamiętajcie, że podczas pracy przy komputerze (dotyczy to również dzieci)  powinniśmy wykonywać w przerwach ćwiczenia rozciągające zginacze i prostowniki nadgarstka, bo długotrwała praca przed komputerem może doprowadzić do problemów w obrębie dłoni, łokci, a nawet barków.
  4. Myszka MW-400 ze skórzaną podkładką – wstyd się przyznać, ale dzięki tej współpracy Wiki dostała myszkę do komputera, czego wcześniej nie miałyśmy, a co bardzo ułatwia jej posługiwanie się laptopem. Myszka jest na baterie, sterowana radiowo bez kabla i idealnie przylega do dłoni dziecka. Fajny produkt w dobrej cenie.
  5. Mamy jeszcze Multiport USB-C, który pomaga to wszystko podłączyć w sytuacji braku odpowiedniej liczby gniazd w komputerze. Żałuję, że wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego istnieje! Marzę, że kiedy będę miała już swoje mieszkanie, będzie w nim kącik dla mojej pracy i wtedy taki zestaw o którym Wam wspomniałam, zostanie idealnym rozwiązaniem również dla mnie.

Co prawda ja ekspertem w elektronice nie jestem, ale miałam okazję testować te akcesoria i polecam je szczerze. I chciałabym życzyć nam, żeby ten scenariusz zdalnego nauczania się nie sprawdził, ale jeśli jednak do tego dojdzie, to pamiętajcie, że produkty marki HAMA, mogą Waszym dzieciom tą naukę ułatwić, albo Wam uprzyjemnić home office.

Jak jeszcze się można przygotować na wrzesień?

Chyba najważniejszy w tym wszystkim jest SPOKÓJ! A z tym to sztuka. Mieć w sobie tyle spokoju, by przyjmować to, co się wydarzy z uśmiechem na twarzy i bez marudzenia. W końcu każda sytuacja w której się znajdziemy może nieść za sobą coś dobrego. Ostatnie 2 lata pokazały mi osobiście, że nie ma czegoś, czego nie jesteśmy w stanie sobie poukładać – chociażby pod względem organizacji. Pamiętam pierwszy lockdown, kiedy nie bardzo wiedziałam, w co mam włożyć ręce. Kiedy słowo „ORGANIZACJA” nie istniało w moim słowniku. Z czasem… to właśnie CZAS nauczył nas tego, że wszystko się da, jak trzeba. I z takim nastawieniem wkraczamy w jesień. Będzie co będzie i jak dadzą nam cytryny, wyciśniemy z nich lemoniadę. A potem znowu przyjdzie lato… I znów będzie pięknie.

I w sumie najważniejsze – życzę Wam i nam zdrowia. Jak zdrowie będzie to będzie wszystko!