Do tej pory nie pisałam Wam o tym, bo chciałam mieć stuprocentową pewność, co tak naprawdę będziemy robić z ząbkami Mai. A do ostatniej chwili, czyli do dziś, nie wiedziałam. Nie chciałam się nakręcać, więc wszystko dusiłam w sobie. Ale ponieważ to, co trzeba było zrobić, zostało zrobione, postanowiłam temu tematowi poświęcić 3 osobne wpisy. Mam nadzieję, że wiedza, którą Wam przekażę, a którą przekazano mi, niejednej z Was pomoże, a jak nie Wam, to Waszym znajomym, koleżankom, przyjaciółkom i tak dalej … Problem wydaje się być na czasie i wcale nie maleje. Próchnica. Myślałam, że nas nie dotknie, a jednak. Dotknęła. I to wcale nie w jakimś ekspresowym tempie. Problem narastał stopniowo, a ja nie zdawałam sobie z niego sprawy. A wszystko zaczęło się … wraz z wyjściem na świat pierwszych dwóch, górnych jedynek.

To wtedy po raz pierwszy odwiedziłam stomatologa. Pokazałam ząbki Majki, które wychodząc, wychodziły białe, lecz lekko zmienione kolorystycznie. Białawe ze śnieżnobiałym paseczkiem. Niby nic. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam – to pewnie genetycznie. Sprawdzono stan dziąseł, stwierdzono, że wszystko w nich gra i puszczono do domu. Z czasem zaczęły wychodzić górne dwójki, z podobnym „problemem„. Kolejna wizyta, tym razem u innego stomatologa i kolejna diagnoza – fluoroza. „Tego się nie leczy” – usłyszałam. Uzębienie na 5 z plusem i byle do kolejnej wizyty. A czas leciał i stan zabków, w moim odczuciu, się pogarszał. W międzyczasie kolejnych dwóch lekarzy podtrzymało opinię, jakoby nie była to próchica, lecz tym razem szkliwo uszkodzone przez … inhalacje sterydowe. I bądź tu mądry? Kto ma rację? No ale jak nie próchnica, jak nie nawet fluoroza, tylko jakieś problemy ze szkliwem, to decyzja była taka: „nic nie robimy, tylko czekamy do 3 r.ż, po czym odbudujemy ząbki i kropka„. Więc co robiła matka? Przestawała się martwić, bo Ci, co znają się na rzeczy, dobrze wiedzą, co mówią, prawda? Dziś wiem, że taka to prawda, co guzik prawda. Nie każdy lekarz widocznie uważał na studiach … niestety.

Ciągle te ząbki nie dawały mi spokoju. Stwierdziłam, że może w Opolu, nasi szanowni stomatolodzy się nie znają i pora poszukać lekarza gdzie indziej. Wujek Google podpowiedział mi Kraków. Klinika przyjazna dzieciom i doktor najwyżej oceniana „jako ta z doświadczeniem” na jakimś tam lekarskim, znanym portalu. Przez telefon opowiedziałam jej co i jak i zaproponowano mi wizytę jak najszybciej się da. Pojechliśmy. Pełni nadziei, ale i obaw. I tak wizyta, która miała być tą najbardziej profesjonalną, która miała rozwiać nasze obawy, stała sie jedną z gorszych wizyt, które przyszło nam odbyć w tym temacie. Młoda lekarka, śmiem twierdzić, że doświadczenie miała marne, była niemiła, a wizyta, trwająca 10 minut zakończyła się zdaniem: „Do usunięcia 4 górne zęby, w trybie natychmiastowym, z powodu rozległej próchnicy, spowodowanej … uwaga! karmieniem piersią” Tadam. Czyli pół roku temu w Opolu, to była fluoroza, miesiąc temu jakiś efekt posterydowy, a teraz mam tak o, najlepiej dziś lub jutro, wyrwać 2 letniemu dziecku zęby i wstawić mu o zgrozo protezę? Dodam, że powiedziano mi, że w ciagu miesiąca zrobi jej się stan zapalny, bo już wygląda to kiepsko. Zdajesz sobie sprawę, co czułam, co czuliśmy z Bartkiem, kiedy ta Pani powiedziała nam, że tutaj nie da się nic zrobić? NIC ZROBIĆ …

Gdy emocje opadły zadzwoniłam umówić się na zabieg do Szpitala w Krakowie. Czułam wewnętrzną złość, wiedząc, że tak musi być. Tysiące myśli, jak zniesie to Maja, jak wpłynie to na stan zabków stałych, o protezie dziecięcej już nie wspomnę. I zero sensownych odpowiedzi. Wychodząc z gabinetu w Krakowie, poza tym, że to moja wina i że trzeba usuwać, nie wiedziałam nic. A na samo słowo – dziecięca proteza, dostawałam drgawek. Przy okazji ciągle zastanawiałam się, co by było gdyby – gdybym kilka miesiecy wstecz była mądrzejsza, dbała jeszcze bardziej, nie karmiła, dziś ząbki mojej córki byłyby zdrowe … A tak. Są do wyrwania … Pozostało tylko czekać na ustalenie terminu narkozy i ekstrakcji.

Ale …

Gdy dojechaliśmy do Opola, a emocje jeszcze bardziej ustąpiły miejsca zdrowemu rozsądkowi, postanowiłam wrócić do kliniki, w której jeszcze miesiąc temu „to nie była próchnica„. Choś nie mieli miejsca, bo przecież terminy „za pół roku„, postanowiłam pójść mimo to. Weszłam do kliniki i powiedziałam, że nie wyjdę, póki ktoś raz jeszcze nie zajrzy Mai do buzi i nie znajdzie sensownego rozwiązania, albo czegoś nam nie doradzi. Nagle znalazł się wolny fotel. Pani Doktor po obejrzeniu ząbków, stwierdziła, że faktycznie mamy do czynienia z zaawansowaną próchnicą … kij wie jakiego pochodzenia, bo obaliła mit karmienia piersią (zgodnie z moją ówczesną wiedzą), dała jednak światełko nadziei. Tyle po nich. Poleciła mi klinikę w Częstochowie i Panią Doktor do ktoórej zjeżdzają się mali pacjenci z całej … Europy. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłam  i umówiłam termin wizyty, który ostatecznie przesunął się na naszą korzyść, jeszcze na ten sam tydzień. Po raz pierwszy czułam, że to może być to. Czułam, że idziemy w dobrym kierunku, bo gorzej już chyba być nie może … W międzyczasie zdjęcia ząbków Mai zostały rozesłane po 3 klinikach w Warszawie, z prośbą o informację zwrotną, czy jest sens fatygować się do stolicy na diagnostykę. Chciałam ratować to, co teoretycznie, nie było do uratowania. Do dziś nie dostałam odpowiedzi …

Jak to się skończyło? A właściwie jak się zaczęło, jak wyglądała wizyta w Częstochowie, co powiedziała nam pani Doktor, jak zareagowała widząc zęby Majki? … O tym napisze Wam jutro.

Trochę  świadomie buduję napięcie, ale dziś pęka mi głowa, po dwóch nieprzespanych nocach i dopiero schodzi z nas stres.

Konkluzja jest jedna. Próchnica to PROBLEM i to nie koniecznie ZAWSZE problem niewłaściwej higieny. Na jej powstanie wpływa cała masa czynników, o których napisze Wam jeszcze w tym tygodniu. Ja plułam sobie w brodę i obwiniałam siebie. Dziś jestem spokojna, wiedząc, że nie zrobiłam nic złego. Ba. Zrobiłam co mogłam, bo sprawą interesowałam sie od początku. I wiem jedno. Trafić na stomatologa, który nazywa rzeczy po imieniu i wie jak się za to zabrać to sztuka. Metodą prób i błędów, śmiem twierdzić, że znalazłam najlepszego dentystę dziecięcego w kraju. Dzięki niemu, dziś Maja nadal ma swoje zęby, które nie tak dawno miałam wyrwać. W trybie na cito …

częśc dalsza nastąpi … a w niej o kanałowym leczeniu mleczaków, o zabiegu w znieczuleniu ogólnym, czy warto, czy nie i o klinice Dentaria, z najlepszym personelem ever. 

Próchnica mleczkaków – masz jakieś pytania?! Pytaj śmiało! Postaram się na nie odpowiedzieć w kolejnych wpisach, a jak czegoś nie będę wiedzieć, zadzwonię do Pani Doktor i rozwieję wszystkie Twoje wątpliwości! Obiecuję!