Ostatnio zgrzyty pomiędzy dziewczynkami pojawiają się coraz częściej. A to jedna mówi, że nie lubi drugiej, a to druga odwdzięcza się tym samym. Zaczęłam zastanawiać się, gdzie popełniliśmy błąd. Przecież miały kochać się tak, jak nikt inny na tym świecie, a tymczasem codziennie z ich pokoju, nazywanego czasem przeze mnie „polem walki” dobiega płacz i krzyk na zmianę. Czy czar zgodnego rodzeństwa właśnie prysł?

Kiedy jednak któraś z Was napisała mi w jednym komentarzu, pod którymś wpisem, co zrobić, by dzieci naprawdę się kochały, a nie darły koty wzajemnie, zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama. Żaden to błąd wychowawczy, a tymbardziej nie oznacza, że jak będą dorosłe, to każde pójdzie w swoją stronę i spotykac się będą od przypadku do przypadku.

Jak popatrzę wstecz na moje dzieciństwo, to niczym nie różniłam sie od swoich córek. Też nie raz nie lubiłam swojej siostry i wolałabym dostać za nią paczkę ciastek. Tak. Sory siostra 🙂 O bratu nie wspomnę, bo dzieli nas tylko rok i różnie to z nami bywało. A teraz? Mamy ze sobą świetny kontakt, każdy z nas ma swoją rodzinę choć my nadal jesteśmy… RODZINĄ.

Kiedyś jedna Ciocia, wiesz, taka Ciocia „dobra rada„, dała mi naprawdę dobrą radę. Powiedziała, że zgrzytów pomiędzy dziećmi nie da się uniknąć (a wiedziała to z autopsji, bo sama miała siedem córek!) ale znalazła ona magiczny sposób, a właściwie cztery, co robić, gdy rodzeństwo się kłóci, rzucając w świat słowa: „nie lubię Cię…itd„. Oto ONE:

  1. Zmuś dzieci do wybaczenia sobie nawzajem. W sytuacji kryzysowej posadź dzieci obok siebie i chwyć je za rękę. Niech w takiej atmosferze każde z nich powie 5 dobrych rzeczy o drugiej osobie. Potem mają sie przeprosić. Dopiero potem każde z nich może wrócić do swoich zajęć.
  2. Wymyśl im nowe zajęcie. Gdy już nic nie działa, zaproś ich, by pomogli Ci coś zrobić np. ciasteczka. Gdy dzieci muszą ze sobą współpracować, przestawiaja sie na tryb „życzliwości”. To ponoć zawsze działa.
  3. 15 minutowa cisza. Gdy jedno dziecko wyzywa drugie, należy zarządać, by nic nie mówiło przez 15 minut. Dopiero po tym czasie może znów zacząć cokolwiek mówić, ale pod warunkiem, że będą to TYLKO miłe słowa.
  4. Naucz dzieci szacunku do czyjejś przestrzeni osobistej. Każde dziecko ma prawo mieć coś tylko dla siebie. To, że są rodzeństwem, nie musi oznaczać, że wszystko jest ich wspólne. Poszanowanie dla drugiego człowieka, jego dóbr i czasu zaczyna się właśnie w domu.

To takie zasady, niby nam znane, ale pomyśl. Ile razy gdy Twoje dzieci kłóciły sie o zabawkę, które jedno dostało w prezencie, rzuciłaś: „proszę się podzielić„, albo „daj jej to. To nie tylko Twoje„. Może w takich sytuacjach warto uczyć dzieci punktu 4?

A na końcu najlepsza rada. Moja. Weź głęboki oddech. Dzieci mają to do siebie, że się kłócą. To dwie całkiem różne istoty i nigdy nie będą ze sobą zgodne w 100 %. Czasem na te kłótnie warto przymknąć oczy. Gdy nie lecą wióry, pozwól im dotrzeć się samodzielnie za zamkniętymi drzwiami. Bo najczęściej wygląda to tak, że jak chcesz interweniować, by ich pogodzić… to nagle okazuje się, że oni… zrobili to już sami!

I pod tym względem, my dorośli, możemy się od nich tylko uczyć…