Uwielbiam naszą kuchnię. Nad jej projektem główkowaliśmy długo, bo pomysłów na aneks kuchenny było wiele. Oczywiście tak już jest, że jak masz coś, co pragniesz, za kilka lat masz ochotę na coś zupełnie innego. Aktualnie, gdybym miała robić kuchnię jeszcze raz, wiem, co na pewno bym chciała codziennie widzieć, a co zamieniłabym na coś innego.

Nasz kuchnia powstała w Opolu u pana Jarka z MeblePlusTU. To On zaproponował nam kilka rozwiązań, za które dziękuję mu serdecznie. Pamiętam pierwszy dzień, kiedy cieszyliśmy się, że po 4 latach prowizorycznej kuchni kupionej na Allegro za grosze, mamy taką o jakiej śniłam. Ten efekt „wow” mam do dziś.

Sama nie wiem, czy zacząć od plusów czy minusów. Tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, choć te drugie też są ważne. Lepiej uczyć się na cudzych błędach.

Plusy kuchni którą posiadam:

  1. Drewniany blat. Najlepszy blat ever. Początkowo nie doceniałam jego uroku. Pamiętam jak po miesiącu użytkowania zobaczyłam na nim jakieś dziurki, sama nie wiem od czego. Byłam zła. Chciałam ścierać go i znów impregnować. A potem, im dłużej zwlekałam z tym, by zadzwonić do p. Jarka, tym bardziej oswajałam się z myślą, że to przecież najprawdziwsze drewno. A każda skaza, jakkolwiek to brzmi, dodaje mu uroku. Tak. To prawda. Drewno żyje swoim życiem i bardzo ociepla wnętrze. Drugi raz brałabym identyczny blat.
    Pan Jarek zaproponował nam też wiszące szafeczki z drewnianymi drzwiczkami. To był strzał w dziesiątkę. Pięknie się prezentują i wzbudzają zachwyt każdej osoby, która nas odwiedza. Czasem jedna kropka nad „i” potrafi zdziałać niezłe cuda.
  2. Biały okap. Oczywiście zastanawialiśmy się nad czarnym, ale czarny zdecydowanie bardziej zmniejszyłby wizualnie aneks kuchenny. Wybraliśmy biały, by wtopił się w górne szafki. Przy białej kuchni, biały okap to świetne rozwiązanie, nawet jeśli pozostały sprzęt jest tradycyjnie czarny.
  3. Zlew wpuszczony w blat. Długo zastanawialiśmy się nad rodzajem zlewu. W końcu wybraliśmy standardowy metalowy, ale wpuszczony w blat, co sprawia, że jest mało widoczny, ale niezwykle funkcjonalny i łatwy w czyszczeniu. W poprzedniej kuchni mieliśmy zlew granitowy i nigdy więcej. Po tym jak zostało przebarwienie po gorącym kubku, nie lubiłam go równie mocno, jak na początku się nim zachwycałam.
  4. Fronty lakierowane. Lakier ma to do siebie, że łatwo można go odnowić, w razie W. Polecam gorąco.

Co bym zmieniła?

  1. Rodzaj szkła. Każdemu, kto postanawia w kuchni zaserwować sobie szkło, polecam zrobienie od razu szkła hartowanego. Któregoś razu zapomnieliśmy wyłączyć płyty grzewczej i tak długo nagrzewał się palnik, aż szkło pękło. Bum. Do dziś codziennie patrzę na pamiątkę z tamtego wydarzenia. Co prawda jesteśmy już umówieni na wymianę szkła, co mam nadzieję nastąpi tej wiosny, ale generuje to dodatkowy koszt. Lepiej od razu zainwestować w coś trwalszego. Wiele razy pytałyście mnie też o napisy w kuchni. To inwencja twórcza Bartka. Długo nie musiał mnie namawiać, więc oboje wybraliśmy najlepsze cytaty, które motywują nas każdego dnia. Uwielbiam ten detal.
  2. Indukcja? Tutaj mam mętlik w głowie. Nie jestem do niej przekonana, ale Bartek mówi, że ze względu na dzieci jest bezpieczniejsza. Rozważyłabym tą opcję.
  3. Lodówka bez zabudowy. Nie wiem, czy na taką zdecydowałabym się mając aneks kuchenny, bo siłą rzeczy kuchnia jest u nas częścią salonu. Ale bardzo podobają mi się kolorowe lodówki z dodatkowym miejscem na dziecięcą twórczość. Oj. Miałabym tysiące magnesów i kolorowe cuda od dziewczynek. Oj miałabym. Problemem byłby pewnie kolor, bo podoba mi się wiele kolorów, ale myślę, doszlibyśmy do jakiegoś sensownego rozwiązania, stawiając na tradycyjną szarą 🙂

Kilka razy pytałyście mnie, czy kuchnia z połyskiem to dobry wybór. Powiem Wam tak. Nie miałam matowej, więc ciężko mi się wypowiadać. Połysk, choć brudzi się koszmarnie, czyści się wyśmienicie. Płyn do szyb i po problemie. Nie ukrywam jednak, że kuchnie matowe z frezami bardziej mi się podobają. Inspirującą kuchnią jest dla mnie kuchnia Karoliny z House Loves – kliknij TU. Jej pomysły są dla mnie idealne. Kopiowałabym wiele, nie bardzo przejmując się, że nie mam swojego stylu. Mój styl to jej styl. I wszystko jasne :).

Ale mam, co mam i jestem szczęśliwa. Może nie wszystko jest idealne, ale nasze. Na ideały jeszcze trzeba poczekać. 
I na większą kuchnię…
I na spiżarkę…
I na ścianę z tablicą kredową…
Może kiedyś…
Kto wie…

Jak Ci się podoba nasza 3-letnia kuchnia?