Drogi obserwatorze stojący w kolejce do kasy w sklepie spożywczym!

To ja. Mama stojąca dziś w tym samym sklepie co Ty, z opuszczonymi rękami, w jednej dłoni trzymając nadgryzioną bułkę. A obok mnie krzyczało dziecko. Moje. Pamiętasz?
Chciałabym móc zamienić z Tobą parę słów.

Widzisz, choć patrząc na mnie, mogło Ci się wydawać, że ze mną wszystko jest w porządku, tak naprawdę widząc Twój wzrok wbity we mnie i w to, co dookoła mnie w promilu dwóch metrów, było mi smutno. Już wtedy chciałam Ci powiedzieć to, co zaraz ci napiszę, ale cóż. Krzyczące dziecko nie pozwoliło mi tego zrobić.

A teraz w końcu zasnęło, więc mam chwilę, by zebrać swoje myśli.

To normalne. Tak. Napady złości u dziecka to normalny etap, przez który przechodzą wszystkie maluchy. Jedne robią to tak, że drży cała ziemia, inne są mniej zauważalne. Co by tu dużo mówić. Moje dziecko nie było z pewnością pierwszym, które dziś w tym samym sklepie próbowało położyć się na ziemię. Od dwóch lat żyje na tej planecie i czasem nie wie, jak poradzić sobie ze swoimi emocjami. Nie dziwi mnie to. Ja żyję 33 lata i też mam czasem chęć tupnąć tak mocno, że usłyszy to sąsiad z parteru.

Ona jest taka grzeczna. Ciężko w to uwierzyć? Ale uwierz mi proszę. To co widziałeś, to była minuta z 24 godzin, które dzielę z nią od A do Z. Kiedy gdzieś idziemy, na przykład na plac zabaw, każdy mówi, że jest taka słodka, jak cukierek. I tak właśnie jest. Właściwie to nie wiem, co jej się stało. Chociaż…

Prawdopodobnie to jest właśnie rozwiązanie tej zagadki. Była zmęczona. Poszłam z nią do sklepu, akurat w chwili, kiedy powinna była spać. Nie miałam wyboru. Musiałam ją zabrać, choć wiedziałam, że to nie jest dobry moment. Wcześniej jeszcze była ze mną w Urzędzie i na targu i na placu zabaw. Dawała radę. Aż tu nagle coś w niej pękło. A może była głodna? A! I jeszcze wychodzi jej piątka. Sam widzisz. Prawdopodobnie to było przyczyną jej furii. Ale…

Mi też chciało się płakać. Jestem na nogach od 6 rano. Zrobiłam jej już 3 śniadania i ilekroć już jej coś smakowało, za chwilę mówiła „blee”. Potem zrobiłam pranie, jedno i drugie. Posprzątałam. Poszłam załatwić kilka spraw. Zahaczyłam o targ i wpadłam na zakupy spożywcze. Nie. Nie narzekam. Tłumaczę się. Też miałam ciężki dzień. A na końcu spotkało mnie to. Kiedy na mnie spojrzałeś, ukryłam jedną łzę, ponieważ…

Sama nie wiem co mam zrobić. Czasem, kiedy znajduję nową metodę na jej złość i zaczyna działać, czuję jakbym wygrała na loterii. A za kilka dni wszystko wraca do punktu wyjścia. Ale wiesz? Dawniej było tego więcej. A teraz mijają dni i widzę, że robi się coraz bardziej spokojna… I choć zrobiłabym wszystko, żeby nie robiła takich scen, wiem, że nie mogę zrobić nic. Jedynie co, to mogę to przeczekać…

Staram się. Staram się być dobrą Mamą. Wykonuje każdego dnia kawał dobrej pracy, której nie widzisz. Wychowuję ją, jak najlepiej umiem. Musisz mi zaufać.

Nie osądzaj mnie zatem. Upewnij się więc, że wzrok, którym na mnie patrzysz jest ciepły, a słowa, które do mnie wypowiadasz są miłe. Być może kiedyś byłeś na moim miejscu. Jeśli nie, to jeszcze będziesz. Ostatecznie siedzimy w tym razem.

Dziękuję. Dziękuję, że się uśmiechnąłeś, kiedy ogarnęłam sytuację. To naprawdę dużo mi dało. Dwa słowa wymienione w przejściu dały mi siłę, by zmierzyć się z tym wszystkim raz jeszcze.

Rzeczywiście nie jestem sama. A dzięki Tobie będę mieć odwagę jutro spróbować ponownie.

 

Zrozumienie. Najpiękniejsze co może dać mama innej mamie!