Ile razy będąc w ciąży usłyszałaś uwagi lub dobre rady na temat tego co i ile powinnaś jeść? A to jedz więcej kalorii, bo jesz za mało, a to jesz za dużo i tak dalej … doradza mama, teściowa, sąsiadka, koleżanka a nawet przypadkowa osoba na ławeczce w parku. Nie wiem jak Ty, ale ja życzliwe rady słyszę codziennie. A to wszystko dlatego, że nie jem mięsa, nabiału i jaj. „Więc co Ty tak na prawdę jesz? Same rośliny?”

Czasem przestaję już mówić, że jestem wege. Zauważyłam, że ten  temat jest dość kontrowersyjny, mimo, że coraz bardziej popularny. Żywię się tak, a nie inaczej od półtora roku i po prostu dobrze mi z tym. Zawsze byłam mięsożerna, nabiału specjalnie nie tolerowałam, jajka lubiłam. Podobnie Bartek. Gdy wpadła nam w oko książka Campbella „Nowoczesne zasady odżywiania”, przeczytaliśmy i postanowiliśmy spróbować. I tak już zostało, czasem z małym odstępstwem od ogólnych zasad. A gdy zaszłam w ciążę uznałam, że skoro mój organizm nie dopomina się pewnych smaków, to znaczy, że dobrze mu z tym jak jem. Nie neguję mięsożerców, nie odrzuca mnie na widok mięsa, nie przeszkadza mi, że ktoś je inaczej niż ja,  nie „nawracam” na weganizm. Ale lubię o tym rozmawiać, zwłaszcza, gdy ktoś mnie o to pyta. Ale kurcze, nie lubię jak ktoś co chwila próbuje mi wcisnąć rybkę, serniczek, jajeczka na miękko, twardo, a może roladkę? Stuknęła mi 30, wiem co jem, a jeśli zapragnę jeść tak, jak jadłam wcale nie tak dawno, to po prostu zjem. 

A teraz kilka ciekawostek o roślinnym odżywianiu w ciąży

Pamiętam jak swojego czasu miałam ogromną ochotę na sok pomarańczowy, koniecznie świeżo wyciskany. Więc wyciskałam ile się dało. Każdego ranka kilo pomarańczy szło w ruch. Nie mogłam przejść obojętnie obok stoiska, gdzie wyciskają świeże soki. Piłam i sama zastanawiałam się skąd to parcie. Oczywiście ostatnią rzeczą o której pomyślałam była ciąża, choć jak się potem okazało w ciąży byłam już od miesiąca.

Gdy zobaczyłam dwie kreski, pierwszą moją myślą był kwas foliowy. Nie brałam kwasu foliowego. Z Wiki kwas foliowy przyjmowałam pół roku przed zajściem w ciążę, a teraz ani kwasu, ani witamin. Jednym słowem – lipa. I kiedy po raz kolejny sięgnęłam po litr soku pomarańczowego postanowiłam sprawdzić co takiego mają w sobie pomarańcze. I wtedy wszystko stało się jasne. Otóż pomarańcze oprócz znakomitego źródła witaminy C, zawierają sporo witamin z grupy B, w tym kwas foliowy. W 100 g pomarańczy znajduje sie 24 mcg kwasu foliowego.  1 tabletka Folika zawiera 400 mcg kwasu foliowego. Łatwo policzyć, że zjedzenie kilograma pomarańczy daje nam ponad połowę dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy w 1 trymestrze ciąży. A zjadając 2 kilo pomarańczy kwasu foliowego mamy aż po uszy. A warto pamiętać, że pomarańcze to nie jedyne źródło owego kwasu. A zatem nieświadoma niczego sama dostarczałam sobie tego co potrzebowałam, nie mówiąc o innych korzyściach płynących z jedzenia owoców. To mnie uspokoiło. Nie na długo.

Podczas pierwszej wizyty u lekarza, nie zapomniałam dodać, że nie jem produktów pochodzenia zwierzęcego. Doktor oczywiście zalecił suplementację witaminami. Zaczęłam zastanawiać się, ile tak naprawdę witamin potrzebuję. Biorąc pod uwagę nawyki żywieniowe podczas ciąży z Wiki, teraz odżywiałam się super ekstra. Świeże owoce, warzywa, strączki itd. Ale w drodze do domu zajechałam pod aptekę i zakupiłam witaminy. Nie ze strachu, lecz ze świadomości, że jeszcze brak mi wystarczającej wiedzy w tym zakresie – wege w ciąży. Wieczorem łyknęłam tabletkę. Rano obudziłam się z piekielnym bólem głowy. Sytuacja powtarzała się ilekroć łykałam witaminki. Po kilku dniach w głowie zaświtało, że to może od tego. Odstawiłam. Ból głowy zniknął. Po dwóch tygodniach powtórzyłam test. Znów witaminy i znów poranna migrena. Tabletki wylądowały w koszu. Po raz drugi mój organizm dał mi sygnał, że nic więcej nie potrzebuję, prócz tego co w niego ładuję . A ładuję dużo, zdrowo , różnorodnie, dlatego mam świadomość, że daję Majce wszystko co najlepsze. Oczywiście nie zniechęcam do suplementacji. Każdy ma wybór. Ja wybrałam naturalnie, i póki co czuję się fantastycznie. Majka też, na tym etapie cięży usg pokazuje, że jest większa niż Wiktoria, więc chyba mamusiowe jedzenie jej służy.

O tym, że można być wege w ciąży mówi się coraz częściej. Dawniej zachęcano by na czas ciąży wrócić do produktów pochodzenia zwierzęcego, tak jak to zrobiła np. Natalie Portman:). Miała wybór – wybrała.  Obecnie The American Dietetic Association and Dietitians w Kanadzie uznało, że dobrze zbilansowana dieta wegańska jest zdrowa i odpowiednia dla osób na wszystkich etapach cyklu życia, w tym także dla kobiet w ciąży.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdy ktoś w ciąży objada się słodyczami, paluszkami, chipsami to nikt nic do tego nie ma, a gdy jesz dużo owoców, warzyw to padasz ofiarą dociekliwych pytań, ale… wierzę, że wszelakie dobre rady kierują do mnie tylko Ci, co naprawdę się o mnie martwią🙂

A czy są tutaj z nami jakieś mamy weganki? Podzielcie się tym jak Wy dbałyście o zdrową dietę w ciąży. Czy wróciłyście do pewnych produktów z uwagi na ciążę? Jak reagowali bliscy na fakt, że w ciąży nie jecie produktów pochodzenia zwierzęcego.

A tymczasem kroję ananasa i smacznego 🙂

IMG_2480