Macierzyństwo to sztuka dokonywania wyborów. To czas, kiedy szukamy najlepszych rozwiązań. To co dobre dla naszego dziecka, nie będzie dobre dla dziecka sąsiadki. Nasze decyzje niekoniecznie muszą się podobać komukolwiek, ale wciąż są nasze, więc z pewnością dla nas, naszych dzieci i naszego otoczenia będą idealne.

Macierzyństwo to sztuka dokonywania wyborów. 

Jedną z takich decyzji jest sposób karmienia dziecka. Wiem, że to temat rzeka, który często bywa na tyle kontrowersyjny, że staramy się go unikać, ale jest to temat na tyle ważny i istotny, że lubię o nim pisać i dzielić się swoim doświadczeniem.

Jakiś czas temu, jeszcze przed kwarantanną, spotkałam koleżankę, która spodziewała się na dniach powitać z mężem maluszka. Od słowa do słowa, zeszłyśmy na temat karmienia, bo czyta ona mojego bloga i wyraziła ogromny podziw, że udało mi się obie córki karmić piersią. Jednocześnie w jej głosie, czuć było smutek, a przede wszystkim ogromne obawy, co jeśli nie uda jej się karmić piersią. Tak jakby sposób karmienia dzielił matki na lepsze i gorsze i ona bałaby się, że jeśli będzie karmić butelką, to będzie tą gorszą. Początkowo pomyślałam, że to gruba przesada, by młoda mama czuła się źle z powodu chociażby karmienia butelką, ale potem uświadomiłam sobie, że panuje tak wielka presja na młodych mamach, na wielu płaszczyznach, że w sumie mogą one tak właśnie się czuć. I to poniekąd „nasza wina„. Moja… Twoja… Tych z nas, które mają to za sobą… te wybory… pierś czy mleko modyfikowane, pieluszki jednorazowe czy wielorazowe, poród naturalny czy cesarka, szczepienia czy może ich brak… W natłoku informacji można się pogubić. Wierzę w to…

W trakcie rozmowy wprost powiedziałam jej: „Kaśka! Nie zastanawiaj się jak będziesz karmić. To jest życie. Zobaczysz po porodzie. Może się udać, ale jeśli się nie uda, nie załamuj rąk. Wciąż będziesz najlepszą Mamą dla swojej córeczki. Bo owszem, udało mi się karmić piersią długo, ale to wcale nie uczyniło ze mnie lepszej mamy, a butelka czyniła wiele razy cuda i gdybym tylko tak karmiła swoje dziewczynki, nigdy z tego powodu nie czułabym żadnych wyrzutów sumienia„.

Zrozumiała. Podziękowała za wsparcie niemal przez łzy. I wtedy to mi zrobiło się przykro, kiedy uświadomiłam sobie prawdę o początkach macierzyństwa. Że zamiast je chłonąć wszystkimi zmysłami, my zamartwiamy się jak będziemy karmić, co powiedzą inni, co powie Mama, koleżanka czy sąsiadka. Stresuje nas fakt, że mogłoby skończyć się cesarką, kiedy przecież lepszy jest naturalny i tak dalej. A to nie tak powinno wyglądać.

Ja też przechodziłam taki stres. Przy pierwszej córce. Potem było zupełnie inaczej. Pamiętam jak przy Wiki pierwszy miesiąc ratowała nas butelka antykolkowa. Odciągałam pokarm i podawałam butelką. A czasem podałam mleko modyfikowane. I owszem zdarzyło się, że ktoś zapytał „A na co Wam ta butelka?”, a to właśnie ta butelka sprawiała, że Wiki jadła cokolwiek.

Podobnie w podróży. Zabierałam butelkę i miałam pewność, że nakarmię nawet tam, gdzie nie będę miała komfortu karmienia piersią. Bo bywa i tak.

Dlatego Droga Mamo…

Dlatego droga Mamo. Nie zastanawiaj się nad tym, jak to będzie. Będzie tak jak ma być. I za każdym razem będzie wyjątkowo. Czy będziesz karmiła piersią, czy butelką, czy zaszczepisz w pierwszej dobie czy w 6 miesiącu. Czy urodzisz naturalnie, czy zabiegowo – nic nikomu do tego. To Ty rozpoczynasz swoją macierzyńska przygodę, podczas której staniesz przed wieloma dylematami. Żadna Twoja decyzja nie uczyni Cię gorszą Mamą. Każda Twoja decyzja będzie najlepsza, bo to Ty wiesz, co jest najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecko. To czuje się całą sobą.

Kasia urodziła tydzień temu. Karmi mieszanie. Raz tak, raz tak. To było dla nich ciężki przeżycie ze względu na sytuacje w kraju, bo nie takiego rozwiązania się spodziewali. Dziś, kiedy piszę ten wpis, przygotuję jej paczkę, w której znajdzie między innymi butelka antykolkowa Difrax, które są najpopularniejszymi butelkami do karmienia w Europie.

Butelka antykolkowa Difrax 
Sama miałam podczas karmienia Mai ta butelkę, które wzbudziła moje zainteresowanie unikalnym kształtem litery S, który umożliwia naturalne ułożenie dziecka podczas karmienia. Taki kształt butelki sprawia, że smoczek jest ciągle wypełniony pokarmem, co minimalizuje występowanie kolek u niemowlaka. Poza tym wentylek w podstawie butelek Difrax zapobiega mieszaniu się mleka z powietrzem. W butelce antykolkowej Difrax nie tworzy się podciśnienie, dzięki czemu dziecko nie połyka powietrza. A jak lepiej pije, to lepiej śpi. Tak to własnie działa. Takie butelki super sprawdzają się w karmieniu pierś – butelka lub tylko podczas karmienia butelką. Butelki Difrax, które wybrałam są przeznaczone dla dzieci już od pierwszego dnia życia. Można je kupić między innymi TUTAJ. Poza tym w ofercie znajdziecie też smoczki, a butelki można kupić również w szklanej wersji.

Myślę, że ładnie zapakowana do pudełka butelka antykolkowe Difrax do pudełeczka z paroma innymi gadżetami, sprawią jej ogromną przyjemność i własnie teraz, tydzień po porodzie, przypomną jej naszą rozmowę i uświadomią, że jest najlepszą Mamą dla swojej kruszynki… niezależnie od tego czym karmi i jak długo będzie to robiła. Oddaną Mamą będzie już na zawsze. Kropka.

A teraz byłoby mi szalenie miło, gdybyście podzieliły się ze mną swoją historią. Jak karmiłyście swoje maleństwa? Czy kiedykolwiek czułyście z tego powodu jakąś presję społeczeństwa? Chętnie poczytam Wasze komentarze. Wrzucajcie je pod postem na Facebooku.