Nie oczekuję tego, byś była najmądrzejszą dziewczynką w mieście …
Nie oczekuję tego, byś w przyszłości była najlepszą uczennicą …
Nie oczekuję tego, byś najładniej pisała, a w dodatku pięknie tańczyła, śpiewała i wciąż rozwijała swoje zdolności …
Nie oczekuję zawsze czystości i porządku, jesteś tylko dzieckiem …
Nie oczekuję stuprocentowego podporządkowania …
W zasadzie to nie oczekuję zbyt wiele …
Lecz czasem oczekuję więcej ….

Ale mam swój cel. Chcę byś w przyszłości wyrosła na taką dziewczynę, później żonę i mamę, która będzie znała swoją wartość. Chcę byś swoją osobą reprezentowała najwyższe idee, które oboje już dziś Tobie wpajamy. Czasem to są drobnostki, ale to własnie te drobne rzeczy,  przez innych nie zawsze dostrzegane, kształtują Twój charakter i Twą osobowość. Wiem, że momentami mogłabym Ci bardziej pozwalać. W końcu jesteś moim dzieckiem. Moją małą, ukochaną dziewczynką. I gdy w tym świecie, często egoistycznym i krnąbrnym, pewne zachowania można tłumaczyć lub usprawiedliwiać, ja robić tego nie zamierzam. Nie będę Cię za to karać. Jeśli postąpisz inaczej, niż bym tego od Ciebie oczekiwała, nie nakrzyczę. Przynajmniej się postaram. Ale wytłumaczę. Będę rozmawiała z Tobą tak długo, poświęcę tej sprawie tyle ranków i wieczorów, jak bardzo będzie to Tobie potrzebne. Nie chcę byś była jedną z wielu. Ale zarazem nie chcę byś o sobie myślała znacznie więcej. W zasadzie to chcę, byś innych kochała tak samo jak siebie. Chcę byś wyrosła na kogoś naprawdę fajnego. Zwyczajnie – niezwyczajnie. To właśnie dlatego  oczekuję od Ciebie więcej niż od innych. Inni też mają swoich rodziców, którzy oczekują od nich więcej niż od Ciebie. Tak mi się wydaje.

Ale robię to w słusznej wierze. To nie są oczekiwania egoistyczne. Bo choć dla mnie jesteś najpiękniejszym diamentem, to wciąż Cię szlifuję. A gdy dokończę tego trudu, nie mam zamiaru przechwalać się Tobą przed innymi. Prawdę mówiąc ten świat się zapomniał i najchętniej ukryłabym Twój blask. Ale nie zrobię tego. Bo wiem, że prawdziwy klejnot sam się obroni. Dumnie będzie świecił wśród innych. Nie będzie im ani zazdrościł, ani też nie odbierze im ich własnego błysku.

I choć dziś pewnych rzeczy nie zrozumiesz, nie martw się. Ja też nie rozumiałam wszystkiego, gdy byłam dzieckiem. Właściwie to rozumiałam mało. Tak po prostu mają dzieci. Za to dziś, gdy sama jestem Mamą, swoją własną Mamę rozumiem doskonale. Umiała pokierować mną tak, bym  w dorosłość weszła z takimi cechami, które dziś pragnę przekazać Tobie.

Wiem, że czasem się zbuntujesz …

Ale wierzę, że gdy sama poczujesz smak macierzyństwa, podziękujesz mi. Jeśli nie na głos, to w sercu. Wtedy w 100 % zrozumiesz, o czym właśnie dziś piszę. Zrozumiesz, że gdy czasem głośno mówiliśmy „nie”, to dlatego, że staraliśmy się i zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by móc Cię wychować.

I mam jeszcze jedną prośbę. Malutką. W zasadzie to chyba tego od Ciebie oczekuję najbardziej …

zawsze mnie kochaj …

tak jak ja kocham Ciebie …

Twoja Mama.