Dzieciństwo spędzone na dworze potrafi rozwijać kreatywnie. Domek na drzewie był naszą bazą, gdzie kryliśmy się przed grupką dzieciaków z ulicy obok. Taczka znaleziona na strychu u dziadków, stanowiła idealny środek transportu po polu, biegnącym wzdłuż naszego domu. Wszelakie gwoździe, młotki i imadło, zawsze znajdowały w naszych rękach drugie życie i dopiero teraz, kiedy sama jestem mamą, dziwię się, dlaczego nam na to wszystko pozwalano. Oczywiście dziękując zarazem, bo lepszego dzieciństwa wyobrazić sobie nie mogłam. No może poza jednorazową opiekunką, na czas nieobecności rodziców. Niezbyt miło ją wspominam, sama nie wiedząc czemu … Ale wracając do naszych pomysłów.

Pamiętam, jak któregoś razu nasza wyobraźnia przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Postanowiliśmy zrobić sobie tarcze i rzutki DIY 🙂 To było nasze marzenie, niestety do tego pamiętnego dnia niespełnione, więc trzeba było wziąć się za nie samemu i udowodnić wszystkim, że chcieć to móc, a nie na odwrót. Cośmy pomyśleli – tośmy zrobili. Co było nam potrzebne? Drzewo stało. Znaleziona kartka A4 posłużyła nam za tarczę, którą narysowaliśmy węglem w minutę, a te nieszczęsne gwoździe … były idealne w naszych oczach, do rzucania nimi o pień. Co z tego wyszło? Ano na pewno zabawa. Czasem gwoźdź się wbił, czasem nie. Nie było to bezpieczne, ale mam wrażenie, że w czasach, kiedy to my – pokolenie lat 80 – rządziliśmy na przydomowych podwórkach, o bezpieczeństwie można by gadać godzinami … 

Potem dorobiliśmy się prawdziwej tarczy z rzutkami, bo doprawdy jako dzieci uwielbialiśmy tę rozrywkę. Niby nic takiego, ale element rywalizacji, który pojawia się przy „partyjce„, zawsze działał na nas motywująco. Chyba nie było dziecka, które nie chciało trafić w „100„. Chciałam i ja. Bartek ponoć też chciał. On miał rzutki na rzepy. Dlatego z zamiłowania do tarczy na punkty, sprezentowaliśmy Wiktorii bezpieczną odmianę, naszej dziecięcej niebezpiecznej gry, po to, by się młodzi nie nudzili, gdy się razem spotykają (czytaj Wiki i Mati). Nie mogłam Ci jej nie pokazać. Magnetyczne stworki SCRATCH przypomniały mi czasy mojego dzieciństwa i cóż … sama lubię w nie zagrać. Podstawową ich zaletą jest to, że są pozbawione ostrych części i idealnie przylegają do tarczy, dzięki magnesom. Tablica jest dwustronna, co stanowi zabawę razy dwa – w zależności od zachciewajki 🙂 Dzieciaki tym razem upodobały sobie błękitnego stwora. Zielony się schował 🙂

tarcza-003

tarcza-007tarcza-005tarcza-006

Jak dla mnie, to dość oryginalna zabawka dla przedszkolaka, wspierająca jego rozwój motoryki małej i koncentracji. Idealna nie tylko do domu, na długie, zimowe wieczory, ale również łatwa do zabrania w „plener„. A co ciekawe, znalazłam ją dla Was po mega atrakcyjnej cenie właśnie TUTAJ. 39 złotych, to są takie pieniądze, które zdecydowanie warto wydać na taki prezent. Tym bardziej, że normalnie kosztują ponad stówkę. Więc jak zbliża się jakaś okazja obdarowywania, a nie wiesz co kupić, to … już wiesz 🙂 Zresztą zobacz, jak bawiły się dzieciaki. Całe szczęście tym razem obyło się bez siniaków 🙂

A Ty? Grałaś w rzutki? Powspominajmy trochę 🙂

tarcza-008tarcza-009tarcza-010tarcza-011tarcza-004tarcza-012tarcza-001