Jakiś czas temu wrzuciłam Wam jakieś zdjęcie, mnie trzymającej książkę i padło kilka komentarzy: „Już nie robisz paznokci hybrydowych?”. Spojrzałam na swoje zaniedbane dłonie i zdałam sobie sprawę z tego, że przez pandemię moje wysiłki w celu odbudowy paznokci poszły na marne. Znowu są w opłakanym stanie.

Zaczęło się od tego, że salon w Opolu, w którym robiłam paznokcie musiał się chwilowo zamknąć! A potem jak się otworzyli na nowo, nie umiałam zgrać terminu. Wszystko stało się ważniejsze niż umówienie wizyty. Kiedy przypominałam sobie o tym, było już późno, rano znów nadmiar obowiązków sprawiał, że ten temat totalnie nie był mi po drodze. I tak mamy listopad, ja już w stolicy, a paznokcie jak nie były zrobione, tak nadal nie są zrobione. Właśnie piszę ten wpis, spoglądam na swoje dłonie i marzę o tym, żeby móc się umówić i znaleźć na miejscu fajny salon, w którym zadbają o mnie tak samo kompleksowo jak tam, gdzie mieszkałam wcześniej.

I powiem Wam, że naprawdę nie sądziłam, że z każdym miesiącem, będę potrzebowała tego tak bardzo. Wyjść na chwilę SAMA, nie musieć mieć na głowie dziewczynek. Nie myśleć o problemach, pracy, zdalnym nauczaniu czy tego jak dać radę przez następny miesiąc. Czuć dosłownie wiatr we włosach… Bo kiedy pojawiło się światełko w tunelu (czytaj rozpoczęcie roku szkolnego), to zanim się obejrzałam, dziewczynki są na zdalnym nauczaniu w domu i moje marzenia znowu odfrunęły w siną dal… Marzenia o spokoju… dosłownie. O spokoju. Też czasem o tym marzysz?

Życie.

Ale, żeby nie było – nie poddaję się. W końcu powiadają, że osiągamy sukces w walce z koroną, a to oznacza, że pewnie niebawem wszystko wróci do normy. Prawda? I wtedy dziewczyny znowu będę w szkole, a ja od 8 do 14 będę miała trochę luzu i w końcu zrobię te hybrydy! A nawet umówię do do fryzjera! Ostatnio znalazłam siwego włosa, więc pewnie za jakiś czas będę musiała zaprzyjaźnić się z farbą do włosów, a samodzielne farbowanie nie wchodzi w grę – o zgrozo – wyglądałabym pewnie jak dalmatyńczyk!

A jak to ogarnę? Z pomocą przyjdzie mi portal internetowy (i aplikacja, którą można ściągnąć na swój telefon) – moment.pl. Skupia on oferty najlepszych polskich salonów kosmetycznych, SPA, fryzjerów, a nawet barberów. To świetne rozwiązanie, gdyż można umówić się na wizytę online. I można zrobić to w dowolnym momencie dnia, a nawet nocy. Wystarczy, że wpiszesz rodzaj poszukiwanej usługi (np. chcesz zrobić paznokcie czy rzęsy, a może depilację, czy strzyżenie dla dziecka), oraz miasto i dzielnicę, w którym chcesz z niej skorzystać. Oferta jest naprawdę spora. Podane są ceny zabiegów, inne przydatne informacje (np. to, czy w salonie można kupić bon podarunkowy), możesz poczytać również opinie o danym salonie i co najważniejsze – umówić się na wizytę – wszystko za jednym kliknięciem. Jak dla mnie bajka!
Biorąc pod uwagę to, że nie znam dobrego salonu w okolicy, w której mieszkam, takie rozwiązanie to strzał w dziesiątkę. Mogę zobaczyć co polecają inne kobiety, mogę porównać sobie ceny, a w dodatku mogę poczytać fajne porady – bo na stronie pojawiają się regularnie artykuły o tematyce pielęgnacyjnej. Kopalnia ciekawej wiedzy.

I przyznaję, że nie znałam wcześniej tego portalu, więc cieszę się, że zaproponowano mi, żebym podzieliła się z Wami swoimi spostrzeżeniami na jego temat. A ja weszłam i jestem pod wrażeniem, bo uważam, że to wielka oszczędność przede wszystkim czasu. Pamiętam, jak w Opolu szukałam wolnego fryzjera dla dziewczynek – jeden telefon, drugi, trzeci. A tutaj bach – wchodzę, szukam fryzjera dla dzieci i sprawdzam czy są wolne terminy. Umawiam i czekam na wizytę. Myślę, że każda z nas powinna sobie tą aplikację ściągnąć i w razie konieczności z niej korzystać. Aplikację moment.pl na telefon ściągnięcie w sklepie GOOGLE PLAY lub APP STORE. To Was nic nie kosztuje, nie ponosicie też żadnych dodatkowych kosztów, a może to być ułatwieniem Waszej codzienności.

A wracając do tematu tych nieszczęsnych paznokci. Od marca nie ukrywam… szukam każdego dnia chwili wytchnienia. Przeprowadzka do stolicy jeszcze bardziej wywróciła moje życie do góry nogami, bo jestem tutaj zdana tylko na siebie. Z drugiej strony zdobywam nowe znajomości i nawet zdarza się, że kiedy mam potrzebę, to mam gdzie zostawić dziewczynki. Może więc już niebawem skoczę i zrobię coś dla siebie, bo doprawdy nie sądziłam kiedykolwiek, że przyjdzie taki dzień, że będzie mi tego brakowało. Że zapragnę pomalować paznokcie czerwonym lakierem i nawet w czterech ścianach czuć się kobieco…

Ach my kobiety… tak łatwo nas uszczęśliwić!

No to teraz kolej na Was? Chodzicie regularnie do fryzjerów i kosmetyczek? Czy może od marca też Wam jakoś nie po drodze? Jestem ciekawa tego, jak to jest u Was

*Wpis powstał w ramach współpracy z portalem moment.pl