Do napisania tego artykułu skłoniło mnie wczorajsze wydanie Dzień Dobry TVN, gdzie poruszony został temat alimentów i tego, co powinno zliczać się na ich poczet. Temat jest dla mnie aktualnie bardzo na czasie, a z wiadomości, które od Was dostaję wynika, że TEN temat również interesuje Was. I wcale mnie to nie dziwi. Bo kiedy stajemy przed koniecznością bycia samodzielnym rodzicem, to właśnie finanse okazują się dla nas największym wyzwaniem…

Najpiękniej byłoby, gdyby oboje rodziców zdawało sobie sprawę z kosztów utrzymania dzieci i nawet w świetle rozstania, priorytetem było dla nich, by dzieci wciąż żyły na poziomie, który wcześniej miały zapewniony. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Tym bardziej, kiedy wcześniej kobieta zajmowała się domem, a to mężczyzna utrzymywał rodzinę i często ta sama kobieta nagle ląduje u swoich rodziców na 1 pokoju… Nawiązując już do tego zdania, wiele razy myślałam o tym, jak bardzo każda z nas powinna być świadomą kobietą. Bo kiedy żyjemy w szczęśliwym małżeństwie i pracujemy w domu, za plecami zostawiając swoją pracę, wydaje nam się, że to najlepsza droga. Ale kiedy ta sama osoba jest zmuszona na nowo organizować swoje życie, często już wcale nie jako dwudziestoparolatka, okazuje się, że to co kiedyś było piękne, dziś jest utrapieniem. Ciężko bowiem z dnia na dzień znaleźć odpowiednią pracę, bez żadnego doświadczenia zawodowego…
Wniosek jest jeden. Niezależnie od sytuacji w której się znajdujesz, dbaj o to, by mieć pracę, na której się znasz i która sprawia Ci zadowolenie i jest dla Ciebie źródłem dochodu. Nawet jeśli druga strona mówi Tobie, że nie musisz. Najwyżej wydasz na płatki kosmetyczne. I nie ważne, czy to połowa etatu, etat czy własna działalność. Nigdy nie daj się zamknąć tylko w 4 ścianach, bo nigdy nie wiesz, czy nie przyjdzie taki dzień, że będziesz musiała je opuścić. I to jak bardzo będziesz wtedy samodzielną, pomoże Ci łatwiej stawiać kroki w innej rzeczywistości.

Ile rodzic musi płacić alimentów?

To najczęściej zadawane pytanie. Ile? Na to pytanie Wam nie udzielę odpowiedzi, ponieważ na nie nie ma odpowiedzi. Każda sytuacja jest indywidualna, bo zależy od wielu czynników, w tym między innymi od potrzeb dzieci (które też zmieniają się w każdym roku) oraz od tego na jakim poziomie żyła rodzina. To Wy najlepiej wiecie, jakie koszty ponosiliście na dzieci, uwzględniając wszystko. Od kosztów związanych z mieszkaniem, edukacją, zajęciami dodatkowymi, wyżywieniem, ubiorem, po koszty leków, wydatków na lekarzy, wakacji itd. Nawet papier toaletowy jest kosztem wchodzącym w skład utrzymania dziecka. I kiedy zaczynasz przyglądać się temu wszystkiemu skrupulatnie, często z paragonami w ręku… no właśnie. To jest pierwszy krok.
Odkąd ten temat zaczął interesować również i mnie, rozmawiałam z wieloma kobietami, które wielokrotnie okazywały swoje zdziwienie, mówiąc „A to naprawdę też mogę wliczyć w koszta?„. I ilekroć to słyszę, wiem, jak dużo można jeszcze zrobić w tym temacie, by móc uświadomić kobiety, jak powinny walczyć o dobro swoich dzieci, chociaż…

Czasem to walka z wiatrakami.

Tutaj jest inny problem. Bo mężczyznom wydaje się, że jak będą płacić alimenty, to była żona będzie żyła w luksusie. Nawet doszłam do tego, że woleliby kupować dzieciom jedzenie na osobną półeczkę w lodówce, niż dawać do rąk żony pieniądze, bo przecież „ona też skubnie kawałek szynki! A sio„. Trochę to hiperbola z mojej strony, ale takie są fakty. Panowie wciąż nie zdają sobie sprawy z kosztów, które musi ponieść samodzielna mama…
Nagle spada na nią opłata czynszu, wody, możliwe że części kredytu za mieszkanie. Musi sama ogarniać większość spraw związanych z dziećmi, a przecież ilości poświęcanego czasu już nikt w alimentach nie rozliczy…

Chyba, że…

A tutaj ciekawostka. Okazuje się bowiem, że jeśli jeden rodzic ogarnia większość rzeczy związanych z dziećmi, to wcale nie jest takie oczywiste, że ten rodzic, który mniej angażuje się w życie dziecka, musi ponosić tylko połowę kosztów utrzymania. Ten jednak temat warto omówić ze swoim pełnomocnikiem i to musi być pełnomocnik, któremu naprawdę zależy na tym, by Ci pomóc, a nie jedynie na tym, by jak najszybciej Cię spławić.

Alimenty to nie prezenty.

Jestem rodzicem. 90 % swojego czasu poświęcam swoim dzieciom. To ja czuwam przy nich w nocy, kiedy gorączka sięga 40 stopni i podaję wodę po łyczku. To ja budzę, ubieram do przedszkola, szykuję śniadanie. To ja czeszę kucyki i plotę warkocze. To ja odprowadzam do szkoły i najczęściej odbieram. To ja wożę na zajęcia dodatkowe 4 razy w tygodniu. To ja spędzam z nimi weekendy. To ja szykuję kolację, kąpię każdego dnia, zakładam piżamę i kładę spać. I czytam bajki na dobranoc. Piorę, sprzątam, gotuję. Stałam się w jeden dzień wszystkim. Nauczyłam się rzeczy, o których dawniej nie miałam pojęcia. Na przykład jak wymienia się olej w samochodzie. A wcześniej ten samochód musiałam jeszcze kupić. I na niego zapracować.

Jesteś rodzicem. Sama dobrze wiesz ile robisz przy dziecku. I choć nikogo nie przymusisz, by Ci chociaż za to wszystko podziękował – bo przecież dzieci są wspólne i przez pączkowanie się na tym świecie nie pojawiły, ani też nikogo nie zmusisz do tego, by cokolwiek dziecku dawał… to jednak możesz w Sądzie zawalczyć! I udowodnić, że alimenty to nie prezenty, bo za lalkę dziecku chleba nie kupisz.

A na koniec zostawiam Was z ciekawostką, o której w temcie wypowiedział się radca prawny Tomasz Plasota na swoim Facebooku TUTAJ oraz na swoim Instagramie TUTAJ

radca prawny Tomasz Plasota

„Dziś podzielę się z Wami tematem dot. alimentów💸.

Sytuacja wygląda tak.

Rozstanie. Dwójka dzieci👫. Dzieci mieszkają z mamą, a ojciec ma zapewnione kontakty. Płaci też alimenty. Wszystko reguluje orzeczenie sądowe ⚖. Ojciec wywiązuje się z kontaktów. Nie ma też większych konfliktów. Ogólnie bajka! Co chcieć więcej? 🤔

No niestety jest pewien słaby punkt…

Alimenty zostały zasądzone już kilka lat temu, gdy potrzeby dzieci były dużo mniejsze niż obecne. Jest to problem dla budżetu mamy, ale dla zachowania dobrych stosunków z ojcem nie podejmuje ona walki w Sądzie o ich zwiększenie.

Ojciec natomiast ma taki zwyczaj, że koszt prezentów dla dzieci, koszt wyjazdów z dziećmi czy koszt organizowanych im atrakcji wakacyjnych 🌋, odlicza od kwoty alimentów przekazywanych matce na następny miesiąc. W związku z powyższym czasem zupełnie ich nie płaci…

Bywa jeszcze gorzej, bo odlicza także wszystkie koszty związane z dziećmi, które ponosi, przez cały rok, w tym paliwo na podróże po dzieci 🚜, koszt kupionych im lodów 🍦, a nawet spotkałem się sytuacją gdy odliczał 2 zł za toaletę dworcową…

No i właśnie dochodzimy do meritum problemu. Czy może on dowolnie decydować o takich potrąceniach i jak to się ma do przepisów prawa?

Jednym słowem – NIE.

Wyrok to jest wyrok, a alimenty to nie prezenty 😉

Niezapłacenie alimentów w całości lub części oznacza, że taki ojciec uchyla się od obowiązku alimentacyjnego i taka matka ma prawo rozpocząć postępowanie egzekucyjne przeprowadzane przez komornika.”

Wiem, że alimenty to bardzo „drażliwy” temat. Ale w moim odczuciu niesamowicie ważny, bo jak wspomniałam dziecko trzeba wychować, a niestety nic nam dziś z nieba nie spada…
I o ile ktoś postanawia odejść… ok… ale niechaj pamięta, że jego dzieci będą jego dziećmi do końca życia. I jak zadba o nie teraz, tak one zadbają o niego na stare lata… Smutne. Ale prawdziwe. A nam, mamom, dające nadzieję, że dzieci, które dziś są dla nas wszystkim, wynagrodzą nam to w najpiękniejszym uśmiechu i tym jednym „kocham Cię„… Teraz i w przyszłości.