Ból porannego wstawiania zimą. U Was też jest ciężko? Ile to razy marzyłam o tym, żeby raz, góra dwa, a nie sto powiedzieć do dziewczynek „pobudka”… To właśnie teraz przydałoby się wrócić do czasów jak to było kilka lat temu. One małe wstawały o 6… a ja nie mogłam się dobudzić. Teraz na odwrót. Paradoks, prawda? Nie. Macierzyńskie realia.

U nas szkoła na godzinę 8 codziennie. Wyjazd o 7.45. Z rana muszę ogarnąć siebie, dzieci, śniadanie dla obu, lunchbox dla starszej… Do tego ja mam tylko dwie ręce. Mój telefonowy budzik jest nastawiony tak, żeby dobudzał mnie każdego poranka co 5 minut, bo rano mam ogromny problem wstać, kiedy za oknem ciemno. Nie wspominając o dziewczynkach. Bywało, że Majkę ubierałam do przedszkola na śpiąco, bo ciężko jej było odkleić zaspane powieki. Potem szybka pobudka, kurtka, buty i szybcikiem do przedszkola.

Ale nie byłabym sobą, gdybym codziennie nie testowała nowych pomysłów na bezbolesne pobudki. Jedne się sprawdzają, inne niekoniecznie. Dziś podzielę się z Wami najfajniejszymi, które mam nadzieję pomogą również Wam z rana ogarniać dom tak, żeby wszędzie zdążyć na czas.

9 super sposobów na bezbolesne wstawanie – nie są to może cuda, ale działają!

  1. Zadbaj o odpowiednią długość snu.
    W tygodniu kładę dzieci zawsze przed godziną 21. Do godziny 6.45 – 7.00 mają 10 godzin na sen, co w ich wieku jest korzystne dla ich organizmu. Tylko mając ustalone podobne godziny chodzenia spać i wstawania, organizm dziecka przyzwyczai się do dobrego funkcjonowania. W weekend daję około 30 minut dodatkowo, ale nigdy nie więcej. Choć często zdarza się tak, że już po 20 robią się śpiące.
  2. Nie zasłaniaj na noc rolet.
    Uwielbiam rolety, ale są one dla mnie zmorą, bo rano budząc się po ciemku, nie potrafię oszacować tego, jaką mamy porę. Dlatego zimą pozwalam, by budziło mnie światło dzienne, więc nie korzystam z rolet. U dziewczynek w pokoju nawet ich nie mam.
  3. Spraw, by poranki były przyjemne.
    U nas podziałały zabawne kapcie, które podarowałam jakiś czas temu dziewczynkom. Od razu wywołują uśmiech na ich twarzach. Tym bardziej, że to nie mama je budzi, a właśnie kapcie, które mówią maminym głosem „załóż mnie śpioszku”. U nas działa.
  4. Budzik.

    Do tej pory miałam go tylko ja i tylko w telefonie. Od kiedy zamówiłam budzik ledowy Magic Clock marki Nilsen, codzienne poranki są… odrobinę szybsze. Bo co powiecie na to, żeby Wasze dzieci zbudziły odgłosy wiejskich zwierząt? Budzik w pokoju dzieci bardzo motywuje je do wstawania, tym bardziej, że to nie ja go wyłączam. Żeby go wyłączyć muszą wstać, więc zawsze któraś robi to pierwsza. Potem wystarczy, że poczują zapach naleśników i w sekundę są w salonie. Poza tym, zanim budzik Nilsen trafił do ich pokoju, opowiedziałam im, że budziki mają tylko duże dzieci, a nie maluszki. Więc one obie czują się teraz takie „dorosłeee”.
    Wybierając budzik postawiłam na dobrą markę (posiadam w domu trzy lampki – biurkową, Magic Kids oraz Magic Night, które pokazywałam Wam w TYM wpisie). Budzik posiada również radio oraz kolorową tarczę, która zmienia kolory (uwielbiamy z dziewczynkami produkty Nilsen właśnie z powodu tych kolorów!). Jest nowoczesny i będzie pięknie komponował się z każdym wnętrzem. Idealny nie tylko dla dzieci, ale również dla osób starszych, a nawet dziadków i babć. Gdy dziewczynek nie ma w domu, przenoszę go do łazienki, ale chyba najwyższa pora kupić drugi.
  5. Nagroda, a nie kara.
    Zamiast powiedzieć „jeśli nie wstaniesz, nie dostaniesz dziś tableta”, powiedz „jeśli się zbudzisz, dostaniesz 10 minut przed szkołą na to, by zagrać w ulubioną grę”. U nas zawsze motywujące jest właśnie to, że przed wyjściem do szkoły mogą zrobić coś, czego na co dzień nie praktykujemy.
  6. Lista zadań na poranek do odhaczenia.
    Nasze poranki są łatwiejsze wtedy, gdy są zorganizowane. Czyli pobudka, śniadanie, mycie ząbków, ubieranie i wyjście. Przygotowałam dziewczynkom tablice, na których mają wskazówkę co muszą zrobić, zanim wyjdą z domu. Czy i u Was ta metoda się sprawdza?
  7. Poranne czytanie.
    Zazwyczaj przed snem czytamy opowieści, które wprowadzają nas w blogi nastrój, natomiast zdarza się, że rano czytam im książki, które wprowadzają je w nastrój oczekiwania tego, co się zaraz wydarzy i sprawiają, że chcą wiedzieć więcej. Lub opowiadam jakąś historię. Najpierw w łóżku, a potem wystarczy powiedzieć, że resztę dopowiem przy śniadaniu, by za chwilę były w salonie. Lubię stosować tą metodę. Próbowałaś?
  8. Pomasuję Ci stopy Kochanie”.
    O tym, że masaż potrafi relaksować wie chyba każda z nas, ale o tym, że potrafi dodać porannego wigoru dziecku możecie przekonać się… masując mu stopy. Kilkanaście ruchów, do tego masaż plecków ze słynnym „biegną konie…” i pobudkę macie zaliczoną!
  9. Poranne wyścigi.
    To jest dobra metoda wszędzie tam, gdzie mamy więcej niż jedno dziecko. Im bardziej wielodzietna rodzina, tym szybsze poranki, bo przecież każde dziecko chce wygrać konkurencję kto pierwszy się ubierze, prawda?
    Nie zawsze te sposoby działają. Ale w dużej mierze udaje nam się tak dobierać wspomniane metody, że dziewczynki budzą się bezproblemowo. Zawsze nastawiam im tez budzik 5 minut wcześniej niż przewiduję, bo lubię mieć 5 minut dodatkowego czasu. Nie cierpię się spóźniać. Niezależnie jednak od tego, czy wypróbujesz wszystkie sposoby, czy znajdziesz swój ulubiony, pamiętaj o jednym, o którym nie wspomniałam, a czyni tyle cudów, że głowa mała. To „tulaski” na dzień dobry, jak nazywa to pieszczotliwie Majka, Nic tak nie wprowadza dziecka w radosny nastrój, jak poczucie od poranka, że jest kochane, bez względu na wszystko. Ten sposób jest u nas w użyciu 365 dni w roku, choć u ciebie na pewno też. W końcu matczyna miłość ma MOC, jakiej nie ma nikt i nic na świecie! Buziaki znad morza! Ahoj!