Za oknem jesień: szaro i pochmurnie, chlapa, czasem jeszcze ciemno, kiedy wychodzimy z dziećmi do przedszkola i już ciemno, kiedy z niego wracamy. Łatwo w tym okresie o zły humor, płacz i narzekanie „Mamo, dziś chcę zostać z Tobą w domu, nie chcę do przedszkola!”, albo, co gorsza, o infekcje i leżenie w łóżku. Dziś podzielę się z Wami moimi sposobami, które sprawiają, że szare i ponure jesienne dni w naszej rodzinie są równie radosne, co najcieplejsze dni w środku lata. Sprawdźcie!

1. Podstawą jest zadbanie o zdrowie i unikanie infekcji
Nie ma gorszego połączenia zimą, niż pracujący rodzic i dziecko, które musi pozostać w domu! Choć moja praca pozwala mi na to, by dziewczynki zostały w domu i nie poszły do przedszkola, to jednak sama, odkąd wpadliśmy na zupełnie inny wymiar ogarniania rzeczywistości, dostrzegam, jak bardzo taka sytuacja może rozwalić cały system. Dlatego staram się robić wszystko, by dziewczynki regularnie chodziły do przedszkola w dobrych humorach i bez trudu przeszły okres jesienno-zimowy. I czuję mały sukces. Pamiętam jak straszono mnie, mówiąc… „zobaczysz, dopiero się zacznie”. „W pierwszym roku przedszkola, moje dziecko miesiącami siedziało w domu”. A minęły już ponad 2 miesiące, i śmiało stwierdzam, że dziewczynki jesienią zamiast siedzieć w domu – brykają. Najważniejsze dla dobrego przejścia przez szare miesiące jest zadbanie o zdrowie i dobry humor!

2. Dbanie o ciało i rozmowa z nim.
Odkąd miałam okazję poznać Jolę Lewicką, wprowadziłam rozmowy ze swoim ciałem nie tylko sama u siebie, ale również uczymy się tego z dziewczynkami. Ciało „lubi”, jak się z nim rozmawia. Oczywiście możesz się zaśmiać pod nosem, ale kiedy słyszę jak Wiki mówi „Moje kochane gardełko, jutro nie możesz już mnie boleć, ponieważ chciałabym pójść do przedszkola”, to cieszę się, że mam swój udział w tym, by ONE od małego uczyły się pozytywnego myślenia. Ta metoda sprawdza się również, gdy ciężko rano wstać i zebrać się do przedszkola, gdy nie chce się wychodzić z domu na zimno – spróbujcie!

3. Odpowiednia dawka snu.
Nie zawsze udaje nam się trzymać ustalonego wcześniej harmonogramu dnia. Ale odkąd dziewczynki poszły do przedszkola, staram się, by kładły się najpóźniej o 21.00. Budzą się o 7.30, co daje nam 10 i pół godziny snu. Całkiem przyzwoicie.

4. Racjonalna suplementacja.
W okresie jesienno-zimowym dużo łatwiej dzisiaj o świeże warzywa i owoce niż w czasach, kiedy nasze mamy nas wychowywały, ale warto zadbać o uzupełnienie tych, których w diecie może zabraknąć. Wzbogacanie flory bakteryjnej jelit, to u nas codzienność, zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym. Aktualnie podaję dziewczynkom żywe kultury bakterii #Dicoflor, ze szczepem Lactobacillus rhamnosus GG o potwierdzonym w badaniach klinicznych bezpieczeństwie stosowania. Bakterie te kolonizują jelita, wpływając w ten sposób na ich prawidłowe funkcjonowanie. Gdy będziecie wybierać taki suplement dla swoich pociech, pamiętajcie, żeby wybrać produkt odpowiedniej jakości, najlepiej z gwarancją producenta. Produkty wiodących marek można stosować już od pierwszych dni życia dziecka i nie wymagają przechowywania w lodówce, co jest świetnym rozwiązaniem zwłaszcza w podróży. Wystarczy mieć np. krople w torebce, by podać dziecku w dogodnej dla nas chwili. A stosowanie tego typu suplementów diety, zwłaszcza w okresie jesiennym i zimowym, w czasie i po skończonej kuracji antybiotykowej, jest bardzo ważnym elementem utrzymania równowagi mikroflory jelitowej.


5. Nie dzielimy się jedzeniem i piciem z innymi dziećmi – w ten sposób najłatwiej przenoszą się jesienne choroby.

Zdarzały się sytuacje, kiedy dziewczynki chciały pić, a ja nie miałam akurat niczego przy sobie i koleżanka użyczała nam wody od swoich dzieci. Ale nawet w tej sytuacji staramy się pilnować, by np. nie pić z jednego dziubka, ale przykładowo odkręcić butelkę lub przelać wodę do kubeczka.

6. Oleje.
Pisałam o tym wpis i bardzo pilnuję tego, by codziennie dziewczynki dostawały po łyżeczce oleju konopnego, stosowanego na zmianę z olejem lnianym, kokosowym lub z czarnuszki. Oleje, które podaję dziewczynkom mają wiele korzystnych właściwości i są świetnym uzupełnieniem codziennej diety.

7. Nie stronię od brudu.
Oczywiście nie mam na myśli tego, że dziewczynki chodzą brudne, ale nie latam za nimi ciągle i nie pilnuję, by co chwilę myły ręce „Pozwalam” im na kontakt z bakteriami, wierząc, że nawet to, buduje ich system odpornościowy.

8. Kąpiel.
Nic tak dobrze nie robi wieczorem, jak ciepła kąpiel z dodatkiem olejku eterycznego. Moje dziewczynki bardzo lubią pachnącą wannę wody i chętnie myją się w tak przygotowanej kąpieli. Relax po całym dniu spędzonym w przedszkolu połączony z dawką zdrowia. A co!

Tych 8 punktów pilnuję codziennie. Wierzę, że pomagają nam one zachowywać dobre nastawienie niezależnie od pory roku, a w sezonie jesienno-zimowym mają szczególne znaczenie. Najważniejsze dla przetrwania szarówki jest dobre samopoczucie i odpowiednie nastawienie.

A teraz podzielcie się proszę swoimi sposobami, dzięki którym łatwiej stawić Wam czoło jesiennej szarudze!

Podzieliłam się z Wami moimi sposobami na wsparcie dziecka w okresie jesienno-zimowym we współpracy z Bayer. #WybórWynikaZJakości.