Nie wiem czy Ty też, ale mam takie małe marzenie. Chciałabym każdego ranka budzić się… wyspana, piękna tak, że nie potrzebowałabym nawet szczotki do włosów i przygotowana na to, co ma się zdarzyć. Prawda jest jednak taka, że taka sytuacja nie zdarzyła się jeszcze nigdy.
Zawsze przewracam się z boku na bok, bo pospałabym jeszcze chociaż 5 minut…
Codziennie muszę myć włosy, bo nawet związanie ich w kucyk nie tuszuje tego, że nie są doskonałe. Plus praktycznie każdego ranka dzieje się coś, co sprawia, że muszę ratować swój humor dobrą kawą, choć wolałabym czekoladki.

A ponieważ śmiech to zdrowie, to czytając ten artykuł, przypomnij sobie swój poranek. Jak nie wakacyjny (bo wiadomo, że wakacje rządzą się swoimi prawami) to chociaż ten w roku szkolny (bez kwarantanny rzecz jasna). Znajome? Zobacz 8 najbardziej stresujących rzeczy o poranku i zobacz jak to ogarnąć następnym razem.

  1. Wstajesz i błyszczysz.
    Żeby wstać i błyszczeć w żadnym wypadku nie możesz budzić się razem ze swoimi dziećmi. Ustaw budzik 10 minut wcześniej. 5 minut na szybki prysznic, minutę na przebranie i 4 na makijaż. Oni wstaną, a Ty faktycznie będziesz świecić najmocniej. Spróbujesz?
  2. „10 minut do wyjścia” – a Ty nadal w piżamie…
    Ok. Wstałaś i wzięłaś prysznic. Nawet się umalowałaś, ale nie zdążyłaś się ubrać. A teraz czeka Cię serwowanie śniadania, ubieranie dzieci… a gdzie Ty? Mam taki trik, że zawsze jak to robię, w głowie wymyślam stylizacje, w które wskoczę, gdy znajdę „minutkę”. Dzięki temu nie szukam i nie kombinuję, kiedy muszę się ubrać, a zawsze wyglądam dobrze. Polecam.
  3. „Nie chcesz założyć tych spodni”?
    Znasz to? U nas to norma. Z obydwiema. One zazwyczaj chcą po swojemu. Musimy wychodzić i nagle histeria, że one tak nie wyjdą z domu. To znaczy tak było kiedyś. Teraz zawsze mam dla nich wybór. Daję dwie opcje. Wybierają one i nie ma płaczu. Proste i działa!
  4. „Kończ proszę śniadanie… musimy już iść”!
    Wiem, że nie powinno się jeść w samochodzie. Wiem. Ale czasem nie da rady inaczej. Czasem to praktykowałam w roku szkolnym. Kiedy zaczynała się faza na powolneee śniadanie… pakowałam zdrowe muffinki i pozwalałam zjeść w drodze do szkoły. Dzięki temu nie były głodne i wychodziłyśmy z domu o czasie. Praktykowałaś kiedyś?
    Ps. Tylko zapomnij o płatkach kukurydzianych. Chyba, że kochasz sprzątać w aucie, wtedy śmiało! Mogą być i płatki.
  5. „Gdzie są moje kluczeee…”
    No tak. Znajoma sprawa. Jak to jest, że szukasz kluczyków do samochodu, zawsze wtedy, kiedy musisz wyjść? Gdzie są klucze?? Znasz to?
    Miałam ten problem, choć nie miewam sklerozy. Klucze zazwyczaj się rozpuszczały jak skarpetki w pralce. Problem zniknął, kiedy przypięłam je do kluczy domowych. Banalne, prawda?
  6. „Klucze mam. A gdzie telefon”?
    A teraz Cię zaskoczę. Wiedząc, że wychodzę z domu zawsze o 7.45, mam ustawiony alarm o tej porze. Nie raz zgubiłam telefon, a dzięki temu, że wył jak szalony, odnajdywałam go w mig. Wypróbuj!
  7. „Gotowi”?
    Ok. Dzieci najedzone, Ty naszykowana. Możecie wychodzić. Siadasz w aucie, odpalasz stacyjkę i nagle… zaczyna Ci burczeć w brzuchu. Znasz to? Mam na to sposób. Paczka kabanosów schowana w torebce. Zdrowo i starcza na pierwszy głód. Oczywiście możesz zamiast kabanosów mieć baton musli, ale zawsze coś miej. Wtedy głód Cię nie zaskoczy.
  8. „Zjeżdżaj mi z drogi…”
    Najgorszy scenariusz. Wyjechałaś… Jedziesz… A tuż przed szkołą śmieciarka. Albo „niedzielny kierowca”, co nie potrafi porządnie ruszyć, a co dopiero jechać. Życie. Zawsze jest ten jeden kierowca, za którym utkniesz. Rada jest prosta. Nie stresuj się. Bo chyba nie ma nic gorszego niż robienie zakupów na weekend w piątkowy wieczór. Prawda?

To jak? Uśmiechnęłaś się? I o to chodziło!