Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mnie zapytał, gdzie najlepiej odpocząć z dziećmi w Polsce jesienią, Kotlina Kłodzka byłaby ostatnim miejscem na mapie, które bym mu wskazała. Nigdy nie zapuszczaliśmy się w te okolice, uważając je za mało atrakcyjne, a już na pewno niezbyt przyjemne do podróżowania całą rodziną. Nie wiem tak naprawdę skąd wzięło się w nas takie odczucie. Tatry owszem, Zakopane i jego okolice – świetny wybór, ale, że Kłodzko? Ale to było ponad pół roku temu i całe szczęście, że nikt nie zadał mi wprost takiego pytania.

Wszystko zmieniło się w czerwcu tego roku, kiedy odwiedziliśmy Duszniki Zdrój, by przeżyć naszą pierwszą Sudecką Przygodę we czwórkę, o której pisałam Ci TUTAJ. Kilkudniowy pobyt w Hotelu Fryderyk, okoliczne atrakcje, które odkrywaliśmy każdego dnia, z coraz większą intensywnością, sprawiły, że obiecaliśmy sobie, że na pewno wrócimy tu jesienią. Kiedy więc na skrzynce mailowej znalazłam zaproszenie do wzięcia udziału w Camp Bo Off, organizowanym przez Hotel, który gościł nas latem, nie trzeba mnie było długo namawiać. W zasadzie decyzję podjęłam w minutę – JEDZIEMY. I w myślach pakowałam walizki …

Camp Be OFF

Może akurat cała idea, której staliśmy się częścią, nie za bardzo Cię zainteresuje, ale parę słów wyjaśnienia się należy. Założenie było takie, że spotyka się kilku blogerów i wspólnie odkrywają tajemnice Kotliny Kłodzkiej, będąc zarazem offline, czyli z dala od pracy, która nie ukrywajmy – pochłania sporo naszego czasu. Nie do końca byłam taka off, bo nawet pierwszego dnia udało mi się napisać Tobie parę słów, ale z każdą godziną faktycznie traciłam kontakt ze światem, bo grafik był tak wypchany po brzegi, że na inne rzeczy zwyczajnie nie starczało nam czasu. Dla Ciebie jest to pierwsza informacja, którą powinnaś zapamiętać – urlop w Kotlinie Kłodzkiej to zdecydowanie urlop AKTYWNY.  Tu naprawdę nie można się nudzić. Chętna odkryć ze mną osiem powodów dla których warto odwiedzić Kotlinę Kłodzką z dziećmi? To zaczynamy.

1. Hotel Fryderyk w Dusznikach Zdrój

nowe-1-1884

Jeśli jesteś ze mną na bieżąco i widziałaś wpis o naszych wakacjach w Sudetach, to wiesz, że ten Hotel urzeka po stokroć. I tym razem się nie zawiodłam. Niezwykły klimat panujący na miejscu w niepowtarzalnych pokojach, z których każdy ma swoją unikatową nazwę, bardzo dobre i zróżnicowane śniadania, ciekawe smakowo obiady, wychodzące spod ręki Szefa Kuchni Anny Niedziałkowskiej oraz co najlepsze – SPA z kosmetykami The Secret Soap Store w tle (swoją drogą – rewelacyjne polskie kosmetyki ekologiczne, które umilały nam – babskiej części Camp Bo Off wieczory spędzone w saunie i jacuzzi połączone z rozmowami do nocy … wspaniałe zapachy peelingów, żeli do kąpieli i cudowna linia dla dzieci – zdecydowanie warto przejrzeć ich ofertę), w którym słowo relaks nabiera nowego znaczenia – to wszystko sprawiło, że czuliśmy się tam prawie jak we własnym domu. Będąc w Sudetach uczyń go zatem, Waszą bazą wypadową. Gwarantuję, że zechcesz tam wrócić. Jak my. Dodam tylko, że z racji charakteru naszego pobytu ugoszczono nas na samym początku słodkościami od Chocolissimo. Gdy tylko Wiki przekroczyła próg pokoju i zobaczyła masę łakoci, to mogło się skończyć tylko tak, jak widzisz na tym oto zdjęciu 🙂

nowe-1-1769

Czekolada, którą sama zaprojektowałam właśnie TUTAJ leżała i kusiła nie tylko moje dzieci. I Matka zjadła – po godzinach rzecz jasna.

nowe-1-1771nowe-1-1767nowe-1-1768nowe-1-1770nowe-1-18812. Folwark Szyfrów i Spływ Pontonowy Ski-Raft

Spływ Ski-Raft to było to miejsce, którego najbardziej się obawiałam, jako atrakcję dla dzieci, takich jak Maja, a które w ostateczności uważam za HIT numero uno. Pierwszy raz płynęłam pontonem. Pierwszy raz płynęła Wiki i Maja. Czy daliśmy radę? Jasne. Co prawda, łatwo mi mówić, bo nie musiałam wiosłować, gdyż udało nam się dostać do pontonu z Szefostwem, więc oddychałam z ulgą, ale … spływ okazał się bardzo przyjemny, bez dodatkowych atrakcji z serii „Człowiek za burtą„, za to w towarzystwie pięknych widoków i kilku ciekawostek opowiedzianych przez tamtejszych mieszkańców. Bez oporu więc, będąc w Kotlinie Kłodzkiej pojedzcie tam całą rodziną – o każdej porze roku.

A gdy zaliczycie spływ pontonowy? Na miejscu czeka Was kolejna atrakcja – Folwark Szyfrów. Popularne ostatnio Escape Room’y, z których należy wydostać się, rozwiązując ukryte w nich zagadki oraz przeprawa przez najprawdziwszy grobowiec … Za dużo nie zdradzę, ale rozrywka dla dorosłych murowana. Oczywiście i dzieci nie będą się na miejscu nudzić. Piękny ogród, huśtawka i psy biegające pod nogami – czego chcieć więcej?

nowe-1-1779nowe-1-1780nowe-1-1784nowe-1-1782nowe-1-1783nowe-1-1778nowe-1-1786nowe-1-1785nowe-1-1788

3. Minieuroland – Park Miniatur Kłodzko

O samym parku pisałam Wam TUTAJ. Tym razem sądziłam, że nic nie może nas zaskoczyć. I błąd. Bo Park każdą porą roku jest inny. Jesienią ma swój klimat zupełnie inny niż latem, gdyż miniatury zabytków europejskich oglądane przy świetle księżyca zaskakują i sprawiają, że te miejsca odkrywasz na nowo. Gdy odwiedziliśmy Minieuroland, podczas pierwszego drugiego dnia naszego pobytu, poznaliśmy masę ciekawostek, związanych z ideą powstania parku, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Właściciele okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi i jeśli tylko będziesz mieć okazję odwiedzić to wyjątkowe miejsce zapytaj, czy są dostępni. Rozmowa z nimi to czysta przyjemność.

nowe-1-1794nowe-1-1791nowe-1-1793nowe-1-1795nowe-1-1796

4. Zieleniec – Ski Arena i Dusznicki Express

W końcu udało się nawdychać alpejskich klimatów. Widoki, które rozpościerają się własnie tam, to kolejny powód dla którego warto odwiedzić Kotlinę Kłodzką z całą rodziną. Przejazd Dusznickim Ekspresem jest dla dzieciaków niesamowitą atrakcją, podobnie jak wjazd kolejką górską i podziwianie z góry rozpościerającego się krajobrazu. Co prawda tym razem mgła nie pozwoliła wydobyć z tego miejsca tego, co najlepsze, ale … okazuje się, że jednak i mgła może mieć swój klimat. Zwłaszcza dla pasjonata fotografii 🙂

nowe-1-1803nowe-1-1802nowe-1-1805_dsc3268nowe-1-1806

5. Kopalnia Złota Złoty Stok

Niby nic takiego, a jednak – coś. Co prawda nie udało nam się z racji pogody skorzystać w pełni ze wszystkich atrakcji, które oferuje to miejsce, ale zdecydowanie to wyprawa na pół dnia albo i dłużej. Nam udało się zwiedzić kopalnię, wysłuchać ciekawej historii tego miejsca, opowiedzianej przez dowcipną Panią przewodnik i podpatrzeć jak uzyskiwało się ulubiony przysmakiem teściowych – arszenik 🙂 Popłynęliśmy też podziemną łodzią, idealnie oddająca klimat rzeki Styks. Pooglądaliśmy jak wyglądają sztabki złota, wybiliśmy monetę, a na koniec zjedliśmy pyszny obiad, w tamtejszej restauracji „Karczma w Starej Kuźni„, z deserem z dodatkiem złota gratis. Wiki, choć zmęczona, dzielnie dała radę skorzystać ze wszystkiego, co nam wtedy zaproponowano. A gdy ostatnio rzekła „Tatuś, chcesz dom? To jedź do kopalni Złota po sztabkę„, zrozumiałam, że miło zapamiętała to miejsce. Z pewnością tam wrócimy.

_dsc3755

nowe-1-1812nowe-1-1813nowe-1-1814

6. Górskie Schronisko Pod Muflonem

Schroniska zawsze kojarzyły mi się z błąkającymi się nocą turystami, którzy nie chcąc spać pod chmurką, trafiają w takie miejsce i witani są ciepłą herbatką. Nawet o 2 w nocy. W sumie nie zmieniłam zdania. Mili właściciele sprawiali wrażenie właśnie takich ludzi – którzy przyjmą o każdej porze dnia i nocy, opowiedzą ciekawą historię, dadzą skosztować regionalnego piwa i usmażą pyszne ziemniaczane placki. Miło było pokazać Wiki, że za młodu i Mama korzystała z uroku takich miejsc.

7. Młyn Papierniczy

O tym miejscu pisałam Wam TUTAJ. Duży, drewniany budynek będący jednym z piękniejszych zabytków budownictwa przemysłowego w Polsce zaskoczy i dużego i Małego. Warsztaty czerpania papieru tym razem były atrakcją przewidzianą  nie tylko dla dzieci, ale też dla dorosłych. Ciekawie jest móc posłuchać i obejrzeć historię papieru … a na koniec własnoręcznie wrobiony dostać na pamiątkę .  Temu miejscu zdecydowanie mówię TAK.

8. Plantacja Aronii EkoAr

Tutaj przepadłam. Nie sądziłam, że mamy niedaleko (z Opola do Kłodzka jest 140 km) tak piękne i malownicze miejsce. Nic dziwnego, że właściciele przeprowadzili się tutaj właśnie dla tych widoków. A aronia? Cóż … idealny owoc na idealne samopoczucie. O tym, że jest zdrowa wiedziałam, ale, że jest AŻ TAK zdrowa dowiedziałam się dopiero, będąc na miejscu. Chłonęłam wykład o tych owocach i ich właściwościach, jak gąbka. Kosztowałam przetwory i byłam pewna jednego – z pewnością wrócę tu, gdy skończą się moje zapasy, które zakupiłam na miejscu. A trochę się tego uzbierało – soki z aronii, dżemy i konfitury, soki z czarnego bzu, nalewka, aronia kandyzowana, aronia w gorzkiej czekoladzie … wymieniać dalej? 🙂 są i kosmetyki i możliwość zerwania aronii prosto z krzewu. A to wszystko mając u boku największego psa, jakiego widziałam do tej pory – pies Eko. Idealnie komponujący się z EkoArem. To miejsce musicie koniecznie zobaczyć będąc w okolicy!

nowe-1-1818nowe-1-1819nowe-1-1815nowe-1-1816nowe-1-1817nowe-1-1821nowe-1-1823nowe-1-1822

A teraz wyobraź sobie, że to nie wszystko … Kotlina Kłodzka kryje w sobie tyle miejsc, których nie widzieliśmy ze względu na ograniczenia czasowe, że głowa mała. Morał z tego jeden – chcesz aktywnie spędzić czas ze swoimi bliskimi? Jeśli jeszcze nie byłaś w tej części Polski, gwarantuję Ci, że nie poczujesz się zawiedziona.

Jak wspomniałam. Nasz czas, choć intensywnie zaplanowany miał jeden cel. Poznać uroki okolicy. Zobaczyć wiele pięknych miejsc, ale również skosztować tutejszych wyrobów – między innymi Sera pleśniowego z Wiklanowa i Sudeckiej wołowiny. Mieliśmy też okazję poznać Pana Wiesława Bakanowicz z firmy Regalia, który jednego dnia specjalnie dla nas przygotował Cooking Live, czyli gotowanie na żywo na extra grillopatelni, którą sam zaprojektował, a  którego pragnęłaby każda Pani Domu. Idealne mięso w minutę? To możliwe. Soczyste warzywa kilkanaście sekund? Proszę bardzo. Zainteresowana? Daj znać! Pokieruję Cię dalej. Co prawda do tanich ten wynalazek nie należy, ale wiesz … nigdy nie mów nigdy!

nowe-1-1775nowe-1-1772nowe-1-1810nowe-1-1809nowe-1-1807nowe-1-1808

Ponadto to wszystko, co było naszym udziałem, działo się w towarzystwie batonów i przekąsek  Dobra Kaloria i Zmiany Zmiany. One towarzyszyły nam każdego dnia. Uwielbiam je mieć również w domu i zapoznaję z nimi dzieciaki. Wiki mówi nawet, że smaczne. A po godzinach, przy rozmowach popijaliśmy wino Monte Santi (próbowałam na języku – pycha) a mama podjadała Wiktorii cukierki od Słodkie Czary Mary. Ahh, co to był za czas.

nowe-1-1765nowe-1-1774nowe-1-1773nowe-1-1797

Camp Be Off zakończył się dla nas bankietem. Niestety nie mogliśmy pozostać na ostatni dzień, czego żałuję, bo ponoć fajnie jeździło się Quadem z Burmistrzem Dusznik po Jamrozowej polanie i grało w Biathlona. Na bankiecie nie spróbowałam przysmaków ze ślimaków od Snails Garden, za to sałatki z makaronami od rodzinnej Wytwórni Makaronów Fabijańscy łechtały moje podniebienie razy milion!

nowe-1-1882nowe-1-1883

nowe-1-1826nowe-1-1825nowe-1-1830nowe-1-1828nowe-1-1829

I tyle. Aż tyle, albo tylko tyle. Bo po takim resecie chciałoby się więcej. I znów obiecuję sobie, że tam wrócimy. Tym razem odkryjemy to, czego jeszcze nie znamy i wierzę, że znów będzie fantastycznie.

Ps. Szczególne podziękowanie dla organizatora wydarzenia Camp Be Off – Hotel Fryderyk spisał się na medal. Dzięki sponsorom (firma Jantoń, dystrybutor wina Monte Santi oraz pan Wiesław Bakanowicz) mieliśmy atrakcji i niespodzianek bez liku – i jak tu nie kochać swojej pracy? Wszystko było na wysokim poziomie, a poznani ludzie, których łączy ze mną pasja do pisania, zostaną w sercu na zawsze! Każdy niepowtarzalny na swój sposób, z masą ciekawych pomysłów i uśmiechem nieschodzącym z twarzy, nawet mimo zmęczenia … Natalia i Bartek (Simplife.pl), Kasia i Fab (WorQShop.pl) Angelika i Kamil (Ugotowani.tv), Jacek i Martyna oraz Staś (Klosinski.net), Agnieszka i Wojtek (LifeMenagerka.pl) Kasia (TwojeDIY.pl), Elwira (JakOnaToRobi.pl), Adam i Paula (Adambartkiewicz.pl) – dziękuję! Z chęcią powtórzę to jeszcze raz.

_dsc4980mg_6817-1024x683

To jak? Przekonałam Cię do wycieczki po Kotlinie Kłodzkiej?

nowe-1-1798nowe-1-1799nowe-1-1800

Ps. Kilka zdjęć ze wpisu pochodzi od Szymona Korzucha – naszego fotoreportera 🙂 Dzięki!