Nie wiem jak Wy, ale ja odczuwam w powietrzu aurę wiosny. Tej zimy jeszcze ani razu nie cieszyliśmy się prawdziwą zimą w Opolu, więc wbrew temu co mówią, że niby przyszły tydzień ma nas zaskoczyć, ja powoli szykuję swój umysł na wiosenne porządki. Ale zanim naprawdę się za nie wezmę, mam dla Ciebie 8 porad (na wesoło!), które zmienią Twoje myślenie raz na zawsze. Czysty dom to wcale nie mrzonka. Możesz go mieć, jeśli zastosujesz się do tych wskazówek. Gotowa na wielkie zmiany?

  1. Posortuj rzeczy w domu. Podziel je na te, które są Wam potrzebne, na te, które można komuś oddać i te, które są do wywalenia. Następnie wszystko zalej benzyną i spal.
  2. Po co wydawać pieniądze na sprzątaczkę? Zamów online złodzieja. W końcu nie będziesz musiała czyścić telewizora. Przy dobrych wiatrach, gdy zwinie Wam pralkę, będziesz miała wymówkę, że naprawdę nie możesz już więcej prać, bo zwyczajnie nie masz w czym.
  3. Wyjdźcie w nocy z domu. Zabierzcie ze sobą jedynie dzieci i dobre whisky. Zacznijcie życie na nowo w nowym mieście i w nowym domu. Od podstaw.
  4. Wyrzuć z domu wszystko, co nie sprawia Ci radości. Najbardziej lajtowa wskazówka 🙂
  5. Nie rób w domu nic. W końcu Twój mąż, nie wytrzymując napięcia, zgłosi Cię do jakiegoś reality show, a oni przyjdą i Ci posprzątają.
  6. Sam bałagan to nie problem. Problemem jest to, że go widzisz. Jest na to sposób. Niech ci usuną oczy i po sprawie.
  7. Jeśli wolisz mieć oczy na miejscu, codzienna dawka wysokich procentów, pomoże Ci nie skupiać się na nieładzie.
  8. Jeśli nie chcesz pić, ani nie kręci Cię zrobienie żadnej z tych 7 rzeczy, o których wspomniałam, pozostało ci jeszcze jedno. Dać na luz. Nauczyć się, że dom to nie muzeum, a jedna szafa wypełniona po brzegi kartonami z zabawkami jeszcze nikogo nie zabiła.

Tak naprawdę pojęcie czystości dla każdej z nas będzie inne. Najważniejsze to ustalić sobie własny jej kanon i nie patrzeć na innych. Czystość siedzi w głowie. Kiedyś byłam pedantką. Musiałam naprawdę wyluzować i to sobie poukładać, bo inaczej z całą pewnością mogłabym zwariować. Coś, co bez dzieci wydawało mi się nie do zaakceptowania, dziś jest dla mnie codziennością.
I mogłabym owszem, jakbym chciała, mieć w każdym kącie błysk.
Ale żeby tak było musiałabym poświęcić na to mnóstwo czasu.
A ten czas wolę spędzać inaczej…
Dopóki są w domu, sprzątam z nimi, a na brudną ścianę patrzę z przymrużeniem oka.
Odmaluję.
Kiedyś nawet z ich pokoju zrobię sobie biuro.

Kiedyś…