Tak. Wiem. Wybór krzesełka to nie zakup najnowszego samochodu. Nie potrzeba spędzać przy tym niezliczonej rzeszy dni, by w końcu zdecydować się na ten jedyny, by po miesiącu użytkowania stwierdzić, że może jednak ten pierwszy wybór byłby lepszy. Ale… No właśnie. Z wyborem akcesoriów dla dziecka jest jak z wyborem auta. Mnogość firm, kolorów, cen, dodatków przyprawia mnie o dreszcze za każdym razem, kiedy muszę coś kupić. Wierzę, że nie jestem jedyna.

Z krzesełkiem do karmiania też mieliśmy nie lada wyzwanie. Nauczeni doświadczeniem z Wiki, o którym zaraz Ci opowiem, nie wiedzieliśmy jaką decyzję podjąć. Taki, taki czy owaki. Orzech nie do zgryzienia. Ale może najpierw posłuchaj jak to było ponad 3 lata temu …

Kiedy Wiki zaczęła wchodzić w etap rozszerzania diety i konieczności posadzenia jej na pupie tak, by wysiedziała na niej dłużej niż minutę, udaliśmy się do sklepu i gdy zobaczyłam ile TEGO jest, oczy tarłam ze zdumienia. No bo wcześniej średnio się tym interesowałam. Nie – matka – nie musi. Proste. Postawiliśmy na krzesełko polecane nam przez sprzedawcę jako to najwygodniejsze. Niecałe 4 stówki z zamiarem, że posłuży nam na długo. Co z tego, że niezbyt mi się podobało. Nie taki był cel. Przyjechało więc z nami krzesełko marki X, wiesz takie z tacką wyjmowaną, łatwą do czyszczenia itd. I nie ważne, że Młoda średnio była zachwycona nowym siedliskiem. Musiała w nim siedzieć siłą rzeczy, bo karmienia 8 miesięczniaka na własnych kolanach, kiedy wygina się w każdą stronę słońca, bywa meczące. Nie było takiej opcji. Tacka początkowo średnio nam podchodziła, bo nasz zamiar karmienia BLW poszedł w odstawkę na kilka miesięcy, ze względu na częste ataki krztuszenia się Wiki. Nie mogłam na to patrzeć. Nie dałam rady. Więc tacka swoje a my swoje. Krzesełko było duże i toporne i niby wszystko fajnie, bo ponoć im wieksze tym stabilniejsze, ale nie ukrywam – wkurzało mnie ono. Mnóstwo zakamarków a czyszczenie wcale nie było łatwe. Tu kąt, tam kąt. W końcu nie wytrzymałam. Sprzedaliśmy. Wiedziałam, że musimy mieć coś zdecydowanie mniejszego. Postawiliśmy na zakup krzesełka z IKEA. Ale nie typowego Antilopa, bo niestety też mi sie nie podobał i nie był składany ale właśnie takiego, który da się złożyć, zdjąć, wyprać „tapicerkę” i voila. I było nam, a właściwie JEJ w tym wygodnie, do czasu aż siedząc przy stole, siłą swoich nóżek odepchała się od niego i o mało nie zaliczyła gleby. Z buzią pełną jedzenia. Od tamtej pory siedziała tylko z nami, z czasem dokupiłam jej nakładkę na krzesło, czyli jakby nie było krzesełko nr. 3 i tym oto sposobem doszliśmy do czasu, kiedy przy obiedzie ładnie siedziała z nami, ale przyszedł czas na biurko. Najpierw malutkie więc i krzesełko malutkie, potem większe …Jejku. Tych krzesełek nieco się przez nasz dom przewinęło. A wszystko dlatego, że byłam słabo doświadczona w temacie i naprawdę nie wiedziałam. Życie.

Tym razem z Mają wiedziałam, jakich błędów chcę uniknąć. Wiedziałam też na co zwracać uwagę przy zakupie krzesełka, by ten wybór był satysfakconujący. Wiedziałam, że krzesełko dla dziecka powinno:

1. Służyć dziecku. Dziecko rośnie, a co za tym idzie rosną jego potrzeby. To co dobre dla roczniaka nie będzie koniecznie służyć 3 latkowi. Chciałam by tym razem nasz wybór był wyborem długoterminowym. By rosnął razem z dzieckiem.

nowe-1-944

2. Wymuszać prawidłową pozycję ciała. Bez przygarbiania się, zwisających nóżek itd. Bo wyobraź sobie, że siedząc na krześle, nogi masz oparte o podłogę. Twoje dziecko musi czuć ten sam komfort. Nogi nie powinny zwisać, ale stabilnie mieć podparcie.

nowe-1-934nowe-1-920

3. Być łatwe do czyszczenia. Tu wyjmujesz i coś wypierzesz, tu przecierasz i koniec.

4. Być stabilne! Po naszych doświadczeniach wiem, że to warunek konieczny. Dla bezpieczeństwa dziecka.

5. Miło, jak ładnie wygląda, wszak patrzysz na to każdego dnia, do znudzenia, więc jeśli cieszy oko, to tylko na plus. Ponadczasowy design to jest to.

nowe-1-907nowe-1-922

Tym razem po długich przemyśleniach postanowiliśmy, że dziewczynki będą użytkować legendarne krzesełka Stokke Tripp Trapp. Czemu legendarne? Bo powstało na długo przed moimi urodzinami, a skoro coś utrzymuje sie na rynku tak długo, to znaczy się – jest dobre. I choć wiem, że ich cena nie każdego zadowoli, to jednak powiem Ci już na wstępnie. To może być naprawdę dobra inwestycja. Czemu nasz wybór padł własnie na to krzesełko? Z kilku powodów, o których wspomniałam ci wyżej. Więc nieco je podsumuję.

PLUSY:

– aktualnie krzesełko użytkuje Maja i Wiki. Maja ma swoje dopasowane do jej potrzeb i jej wzrostu, a Wiki swoje. Gdybyśmy od początku kupili Wiki Tripp Trapp do dziś służyłby jej jako krzesełko biurkowe, które tak właśnie użytkuje. Ale co ja wiedziałam …

– regulowana głębokość i wysokość podnóżka i siedziska sprawia, że pozycja, którą przyjmuje dziecko jest ergonomiczna w każdym wieku. Maja siedząc opiera nóżki o podłoże, przez co widzę, że siedzenie nie wiąże się z chęcią szybkiej ucieczki. Jest jej wygodnie. Ona naprawdę je lubi.

– czyści sie je super. Właściwie to do tej pory czyściłam szmatką tylko poduszki, które są zdejmowane. Schną szybko. Ba. Błyskawicznie.

– krzesełko dla Mai posiada z tyłu na nóżkach dodatkową nakładkę zwiększającą jego stabilność. Choć powiem szczerze, bardziej stabilnie chyba się nie da. A jednak.

– nie powiem. Ładne jest no. I nawet nie przeszkadza mi fakt, że nie jest rozmiarów tyci, tyci. Dumnie stoi przy stole w salonie a w pokoju Wiki stanowi jego doskonałe uzupełnienie.

– jest trwałe. Wykonane z drewna bukowego. To nie plastik. To coś naturalnego. Jakoś tak ociepla mieszkanie.

– dodatkowe akcesoria sprawiają, że możesz użytkowac je od 1 dnia życia dziecka.

MINUSY:

– jednorazowye wydanie ok 790 zł (wiem, ból jak nagle tyle znika, ale … o tym słów kilka no dole)

– nie jest składane. Choć z drugiej strony kto na wakacje zabiera ze sobą krzesełko do karmienia …

nowe-1-931nowe-1-933nowe-1-937

Nasz wybór dla NAS okazał się strzałem w 10. Naprawdę żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na jego zakup gdy kupowaliśmy krzesło dla Wiki. Bo pomyśleć, że koszty użytkowania krzesełka na jeden dzień w ciagu 4 lat wynoszą tylko 60 groszy. To tak jakoś się lepiej podchodzi do jego zakupu. Bo prawdą jest, że jak czasem przeliczysz to wszystko to okazuje sie, że naprawdę warto. Znasz to powiedzenie – kto kupuje taniej – kupuje dwa razy? Ja kupiłam już tyle krzesełek, których zakup nie do końca był przemyślany, że kosztowało nas to więcej niż te 700 zł. Wiem. Nie ma reguły. To nie tak, że tak jest ze wszystkim. Wiem, że czasem kogoś może nie być stać na taki zakup, zwłaszcza w polskich realiach, ale … Jeśli myślisz o takiej inwestycji, a nie do końca stać Cię na to, to może warto poprosić rodzinę, która kupuje różne prezenty dla dziecka o drobną sumę, którą przeznaczycie własnie na dobre krzesełko? Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka …

Wybór na rynku jest ogromny. Racja. Tripp Trapp‚a użytujemy ponad miesiąc i póki co jesteśmy bardzo zadowoleni. Dziewczynom sie podoba. I ja czasem usiądę wieczorem przy biurku Wiki na jej krześle. I mi też jest wygodnie. I Tata siądzie. Raz usiadł nawet dziadek. No mówię ci – krzesełko rodzinne. A co najważniejsze. Nie jest tylko do karmienia. To naprawdę krzesełko na lata. Tripp Trapp’a wraz ze wszystkimi dostępnymi akcesoriami znajdziesz TUTAJ. My postawiliśmy na kolor biały i poduszki z motywem gwiazdek. Ale kolorów krzesła jest aż 12 i aż 11 kolorów poduszek. Różnorodność i możliwość dopasowania go do Twoich potrzeb i poczucia estetyki – gwarantowana. Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się na zakup własnie tego krzesełka, to nie pożałujesz. Daję Ci moje słowo. 

A teraz zobacz jak krzesełko sprawdza się na codzień.  Lampka, którą widzisz na zdjęciach to Lampka Magic Music, czyli lampka z wbudowanymi głośnikami i możliwością połączenia się poprzez funkcję Bluetooth. Już wcześniej Ci o niej pisałam właśnie TUTAJ. Jeśli Ci się spodobała, znajdziesz ją TUTAJ

nowe-1-943nowe-1-942nowe-1-941nowe-1-940nowe-1-930nowe-1-929nowe-1-926nowe-1-924nowe-1-910nowe-1-915nowe-1-912nowe-1-911nowe-1-899nowe-1-900nowe-1-898nowe-1-897nowe-1-894nowe-1-892nowe-1-889nowe-1-887

 nowe-1-893

 

Co myślisz o takim krzesełku? Jeśli już je użytkujesz to może podzielisz się swoimi wrażeniami?