Minął tydzień, a dziewczynki wciąż wspominają nasze ferie zimowe w Zakopanem. Zorganizowanie ich i dopięcie na ostatni guzik było czasochłonne, ale bardzo zależało nam na tym, by wybrać się w czasie, w którym do Zakopanego jechali moi znajomi, ponieważ miałam pewność, że zawsze będziemy z kimś, choć każdy z nas nocował gdzie indziej. Ostatecznie wszystko się udało i w poniedziałek z rana mogłyśmy wyruszyć w drogę. W Zakopanem byliśmy tuż po godzinie 10.00 i do piątkowego wieczoru spędzałyśmy czas na zimowym szaleństwie. Tego potrzebowały dziewczynki, bo w Opolu śniegu nie widziały od dawna. A ponieważ podczas tego wyjazdu, który na bieżąco relacjonowałam na Instagramie TUTAJ (relację masz zapisaną w wyróżnionych w zakładce „ferie zimowe”), dostałam mnóstwo zapytań – jak zabrać się za organizację takich ferii, na co zwrócić uwagę, gdzie najlepiej wybrać się na stok z dziećmi, jak nauczyć malucha jazdy na nartach, albo co lepsza na desce, postanowiłam podzielić się z Wami moim doświadczeniem. Nie wszystko zawrę w jednym wpisie, ale już we wtorek pojawi się kolejny, będący jego kontynuacją, więc czekajcie cierpliwie.

Dziś przygotowałam krótki poradnik o tym, jak zorganizować dziecku ferie w górach. Na co zwracać uwagę przy wyborze noclegu, ile to wszystko kosztuje i co najważniejsze, czy można poradzić sobie samodzielnie, bo ostatecznie wyszło tak, że najwięcej czasu spędzałam z dziewczynkami sama.

5 porad – udane ferie zimowe w górach są możliwe!

  1. OGÓLNY PLAN. Nasza wycieczka zaczęła się od planu. Z góry miałam ustalone gdzie wypożyczamy sprzęt i od jakiego stoku zaczynamy i gdzie kończymy naszą przygodę. Dzięki temu uniknęłam poszukiwań i zaoszczędziłam czas. Kiedy dojechaliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej, najpierw udałam się po sprzęt, który dobraliśmy na stacji SUCHE, ponieważ wiedziałam, że tam będziemy kończyć naszą wycieczkę. Założyłam, że Wiki i ja będziemy jeździć i na nartach i na desce, więc wszystkim trzem wypożyczyłam narty, natomiast dla nas również sprzęt na snowboard. Sprzęt udało się sprawnie dobrać, przy pomocy wykwalifikowanej ekipy, która w dodatku pomogła mi wszystko przetransportować do samochodu. Jakoś to wszystko upchałam do swojego Golfa, umówiłam na następny dzień instruktora dla Majeczki na narty i dla Wiki na deskę, odebrałam dla nas karnety Tatry Super Ski (Karnety Tatry Super Ski to karnety dostępne w ramach współpracy stacji narciarskich stowarzyszonych do tej pory w ramach karnetów TATRYSKI i GÓRAL SKIPASS, a także stacji partnerskich PKL Palenica oraz PKL Mosorny Groń)  i ruszyliśmy do naszego hotelu.
  2. NOCLEG. Mój plan zakładał odwiedzenie kilku stacji narciarskich. Chciałam żeby dziewczynki miały różnorodność, a przy okazji planowałam opisać Wam, gdzie według mojej opinii są najlepsze stoki dla dzieci. Ostatecznie udało nam się odwiedzić 4 stacje narciarskie na 14, które są dostępne w ramach wspólnego karnetu dla całego Podhala. A z tych 4 i tak mam swoją ulubioną. Ale wracając do noclegu. Biorąc pod uwagę nasz plan, chciałam mieć nocleg w „centrum” naszej wycieczki. Ostatecznie na kilka dni przed wyjazdem udało się zarezerwować nocleg w fantastycznym miejscu z widokiem na słowackie Tatry (sam Hotel opiszę Wam w osobnym wpisie). Mowa o Hotelu Grand Stasinda w Bukowinie Tatrzańskiej. Jego zaletą jest niewątpliwie położenie (bliskość do najfajniejszych stoków narciarskich), a po godzinach – cisza, widoki, piękna sala zabaw, basen i pyszne jedzenie. Znalezienie tej perełki w sieci było dopięciem naszej wycieczki.
  3. PLAN DZIENNY. Oprócz ustalenia sobie ogólnego planu wycieczki, ustaliłam sobie plan codzienny tak, by maksymalnie wykorzystać czas, który miałyśmy. Brałam pod uwagę wytrzymałość dziewczynek i wszystko chciałam poukładać tak, żeby były szczęśliwe, a nie umordowane. Od wtorku do czwartku przez 3 dni nasze dni wyglądały tak. Pobudka o godzinie 7 i basen. Po basenie szłyśmy na śniadanie. Po śniadaniu wyruszałyśmy na stok – nasz najczęściej wybierany to stacja SUCHE, który skradł serce dziewczynek. To tam ćwiczyły pod okiem instruktorów narciarstwa i snowboardu. Więcej o stokach opiszę Ci we wtorek. Na stoku byliśmy około 3 h, po czym wracałyśmy na obiad do Hotelu. Po małym resecie, znów wybierałyśmy się na stok, a wracałyśmy do Hotelu około godziny 20.
    Planując ferie w górach musisz wziąć pod uwagę, że małe dziecko (a zwłaszcza takie mające 3 latka), nie wytrzyma na stoku dłużej niż 2 godziny. O ile Wiktoria mogłaby zjeżdżać cały czas, o tyle Majka po godzinie chciała odpocząć, dlatego właśnie dobrałam nasz nocleg tak, żebyśmy mogły pojechać na obiad, odpocząć, napić się ciepłej herbaty, a potem znowu mieć siły na szaleństwo. Ktoś mógłby powiedzieć, że przez to w pełni nie wykorzystałam czasu ( w końcu Skipassy kosztują). Ale dla mnie ważniejsze było to, żeby one wszystko robiły w swoim tempie, a nie w moim. I gdyby zechciały cały dzień odpoczywać w Hotelu, zrobiłabym to razem z nimi. Całe szczęście nie chciały 🙂
  4. PODNOŚ dziecku poprzeczkę. Kiedy dodawałam swoją relację z ferii, najczęściej słyszałam „aleee super, szkoda, że moje dziecko nie umie jeździć, bo jest za małe, nie umie itd…„. Zapamiętaj jedno – każde dziecko kiedyś musi się nauczyć, a nie zrobi tego, jeśli mu tego nie pokażesz. Kiedy Majka zaczęła swoją przygodę z nartami miała 2 lata. Mając 3, stanęła na desce i poczuła się na niej jak ryba w wodzie. Czy sport w tym wieku traktuję dla niej na poważnie? Nie. To element zabawy. Pierwsze podrygi z instruktorem na stacji SUCHE, przełamywanie jej strachu. Świadomość, że ona czerpie z tego satysfakcję jest dla mnie wskazówką, że idziemy w dobrym kierunku. Dlatego nie bój się podnosić dziecku poprzeczkę. Próbuj nowych rzeczy. Sama zobaczysz, że strach ma wielkie oczy i to jest Twój strach.
  5. POKONAJ SWÓJ STRACH. Samodzielny wyjazd do Zakopanego był dla mnie po raz kolejny sprawdzeniem swojej umiejętności organizowania czasu dziewczynkom. Zdałam ten sprawdzian na 6 z plusem. Tym samym po raz kolejny pokazałam Tobie, że nie musisz się obawiać tego, że nie dasz sobie rady. Nawet jeśli jesteś samodzielną mamą, która marzy o urlopie ze swoimi dziećmi, ale boi się, że nie ogarnie – ogarniesz! To jest moje przesłanie dla Ciebie. Możesz zorganizować dzieciom świetne ferie zimowe w górach. Możesz pokazać im, że sporty zimowe to świetna zabawa. Możesz spędzić ten czas z nimi – na miarę Waszych możliwości finansowych. Możesz, jeśli tylko CHCESZ.
    Tym artykułem chciałabym zachęcić Cię to zimowych ferii w górach. Poznałaś moje sposoby na zorganizowanie tego wyjątkowego dla dzieci czasu. Wiesz już, że najważniejszy jest PLAN i dokładne ustalenie wcześniej, gdzie wypożyczyć sprzęt (jeśli zamierzasz korzystać z uroków sportów zimowych), gdzie w okolicy są najlepsze stoki dla dzieci (masz to ułatwienie, że już we wtorek poznasz moją opinię o stokach, które odwiedziłam w ramach karnetu GóralSkipass). Ważny jest dobór noclegu (i mam na myśli głównie jego umiejscowienie, ponieważ sam wybór zależy od Twoich zdolności finansowych). Z tego też powodu pytania – a ile to kosztuje? pozostają bez odpowiedzi. Bowiem najpierw warto ustalić swój budżet i pod niego planować ilość i jakość atrakcji. Na samych Krupówkach można stracić majątek…Najważniejsze jest jednak nastawienie. I jeśli tego Ci nie zabraknie, zawsze możesz zorganizować dziecku super ferie, wakacje, czy odpoczynek zimowy! Z pełną rodziną lub samodzielnie.
    I wierzę, że mój przykład jest tego najlepszym dowodem!

Obserwuj też stronę Góral Skipass na Facebooku i Instagramie bo w tym tygodniu będę miała dla Was małą niespodziankę!