4 lata temu byliśmy jeszcze całą rodziną we Władysławowie. To był lipiec. Napisałam wtedy wpis – Wybieram plażę bez ratowników. Kiedy wczoraj czytałam go ponownie, byłam przerażona tym, jak bardzo byłam nieodpowiedzialna. MÓWIĄC DOSADNIE – GŁUPIA! Co prawda mogłabym napisać, że byliśmy nieodpowiedzialni oboje – ja i Bartek, ale z racji tego, co się od tych 4 lat wydarzyło, pozwolę sobie mówić tylko za siebie.

Tak. Byłam nieodpowiedzialną Mamą. Ten jeden raz zachowałam się zwyczajnie głupio i napisałam coś, czego dziś bym nie napisała. Przepraszam Was z góry za tamten post. Jeśli wtedy próbowałyście sprowadzić mnie na ziemię, przyznaję – miałyście rację. Po wczorajszych wydarzeniach w Międzyzdrojach, jestem o niebo mądrzejsza niż dawniej i cieszę się, że podczas tego urlopu wybrałam właśnie plażę z ratownikami oraz hotel, posiadający w swojej ofercie kawałek prywatnej plaży ogrodzony barierkami.

Akcja ratunkowa – ten widok wzbudził mój respekt

Wczoraj w południe z megafonu usłyszeliśmy komunikat o akcji ratunkowej. W sekundę wywieszono czerwoną flagę. Zaraz potem ogłoszono, że zaginęła 5 letnia dziewczynka. Nagle wszystko stało się jasne. 5 letnie dziecko w wieku Majeczki zniknęło z pola widzenia rodziców. Ostatni raz była widziana z rękawkami przy morzu. Akcja ratunkowa zaczęła się błyskawicznie. Widziałam ratowników biegnących plażą z wieży nr 8, w okolicę wieży ratowniczej nr 1. Młodych ludzi, dla których priorytetem jest ratowanie życia człowieka, bez względu na wszystko. Sama ja… chciałam pójść i czesać plażę, byleby tylko znaleźć tą małą dziewczynkę. Młoda odnalazła się za godzinę. Akcję zakończono, ale flaga została. Powód – silne prądy wsteczne…

I tak sobie myślałam… co by było, gdyby to samo przytrafiło się nam na niestrzeżonej plaży? Ile czasu minęłoby do ratunku? Dziś patrzę na zdjęcia. My na kocu, a mała Wiki wbiega w fale. Wczoraj przy takich falach, zakazywano wstępu do wody… Byłam wtedy głupia…

Wybrałam plażę z ratownikami i będę ją wybierała już zawsze

I piszę to dlatego, że potrafię przyznać się do błędu. Potrafię powiedzieć – nawaliłam. Czyta mnie mnóstwo ludzi i nie chcę, by przez moją głupotę – ktoś po przeczytaniu wpisu sprzed 4 lat – wybrał niestrzeżoną plażę, bo mniejsze tłumy. NIE. To nie jest opcja. Jeśli chcesz mieć mniejsze tłumy, wybierz urlop nad morzem we wrześniu. Mniej więcej do połowy tego miesiąca, ratownicy pełnią swoje odpowiedzialne zadanie. Może będzie chłodniej, ale masz gwarancję, że będziecie bezpieczni.

Hotel Aurora Familly & SPA

Tym razem na nasz urlop wybrałam Hotel Aurora Familly & SPA, znajdujący się w samym centrum Międzyzdrojów (pytacie mnie w wiadomościach prywatnych czy hotel akceptuje bon turystyczny – TAK – wszystkie informacje znajdziecie na ich stronie). Położony jest na przeciwko molo. Praktycznie wychodzimy i wchodzimy na deptak prowadzący na plażę. Hotel ma swoją osobistą plażę, na której znajdują się leżaki oraz budka z napojami i przekąskami, które na plaży można kupić „na pokój„. Tuż obok prywatnej plaży znajduje się budka ratownicza, więc czuję komfort, że ratownicy są blisko. Oczywiście to nie zwalnia mnie z myślenia. Przy wodzie jestem cały czas z dziewczynkami i wchodzimy razem. Kiedy wywieszana jest czerwona flaga, bezwzględnie wychodzimy z wody i nie przemieszczamy się na niestrzeżoną plażę obok, tak jak robią to niektóre rodziny z dziećmi.

I kiedy był taki dzień, że Wiki zwyczajnie z powodu niemożności wchodzenia do morza, strzelała mi focha raz po raz, ostatecznie uratowały nas właśnie hotelowe animacje na plaży. Trwają codziennie od 15 do 17. Każdego dnia mają inną tematykę. Dziś mamy dzień piratów, wczoraj był dzień sportowy, a jutro dzień bajkowy. Prawda, że super? Animatorzy są bardzo zaangażowani i robią kawał dobrej roboty! I dla rodzin z dziećmi, to fajna opcja, by dzieci na chwilę były zajęte zabawą z innymi dzieciakami. W końcu relax należy się również i nam…
Pierwszy raz od dawien dawna odpoczywam. Choć jesteśmy w środku pandemii, a na plaży tłumy… czuję się bezpiecznie. Leżaki na plaży Hotelu Aurora, są ustawione w bezpiecznej od siebie odległości, a mała prywatna plaża nie jest zatłoczona (w ogóle hotel przestrzega wszystkich zasad bezpieczeństwa, co da się odczuć nawet na śniadaniu – wszyscy chodzą w maseczkach, a przed wejściem jest obowiązkowa dezynfekcja dłoni). I choć sama nie specjalnie preferuję tłumy, a wolę zdecydowanie mniejsze, kameralne miejscowości, po wczorajszej akcji ratunkowej, kiedy na żywo widziałam wysiłek ratowników, który podjęli, by w wodzie szukać zaginionego dziecka (choć znalazła się na lądzie), uświadomiłam sobie, że większe miejscowości, te zatłoczone, mają swoje plusy.
A ja jako samodzielna mama już nigdy nie wybiorę się nad morze w poszukiwaniu piaszczystej plaży bez tłumów – za to ze świętym spokojem. Ale do tego widocznie trzeba dojrzeć. Chyba, że w grę wchodzi jedynie odpoczynek na piasku, z moczeniem stóp w morzu. Wtedy to ok, ale czy to naprawdę wchodzi w grę przy dzieciach? Wątpię…

O samym hotelu napiszę Wam osobny wpis jak wrócimy na spokojnie do domu. Jesteśmy tutaj do jutra. Wyjeżdżamy pod wieczór. Do tego czasu spędzamy nasze rodzinne chwile przede wszystkim na plaży. Po intensywnym #urlopiewkraju na Mazurach, tym razem niczego nie zwiedzamy, nic nie oglądamy. Jest plaża, słońce, lody i gofry. Był koncert Cleo.

Chwilo trwaj…