Wiele razy pytacie mnie, co robię, że wyglądam tak dobrze. Ostatnio nawet koleżanka zapytała wprost, czy stosuję botoks! Oh nie! Jeszcze tak nie szaleję i chciałabym nigdy nie zacząć tak szaleć. Kobiety są w końcu jak wino. Im starsze, tym lepsze, a jeśli zmarszczki pod okiem dodają seksapilu mężczyzną, to dlaczego nie nam?

O moim zamiłowaniu do pielęgnacji twarzy wiecie dużo. Bardzo lubię dobre kosmetyki, które działają i pomagają mi zwalczać niedoskonałości, z którymi ja też się borykam. Moja cera jest bardzo sucha i potrzebowałam trochę czasu, zanim znalazłam kosmetyki, które w pełni mnie zadowalają.
Oczywiście pewnie jeszcze nie raz będę próbowała czegoś innego, ale na ten moment wciąż wracam do kosmetyków KOI, które wyróżniają się na tle, nazwijmy to, konkurencji.

Poza tym nie jestem sama. Tych kosmetyków używa również moja siostra, która ma jeszcze bardziej problematyczną cerę niż ja i jest zachwycona ich działaniem. Dostaję też feedback od tych z Was, które kupiły te kosmetyki z mojego polecenia i Wasz zachwyt nie słabnie. W sumie nikt jeszcze nie napisał mi o nich nic negatywnego. Dlatego z wielką chęcią przedstawiam Ci dwie nowości, które trafiły do mnie jakiś czas temu.

Peeling drobnoziarnisty 

Peeling drobnoziarnisty KOI jest bogaty w naturalne składniki takie jak pestki moreli, zawiera też naturalne ekstrakty z lnu, lipy i rumianku. Dzięki zawartości substancji łagodzącej – alantoiny – skutecznie łagodzi podrażnienia i nadaje się do każdego typu cery. Pięknie pachnie, do tego stopnia, że mam ochotę używać go codziennie i czasem to robię, świetnie złuszcza martwy naskórek, masuje skórę i dokładnie oczyszcza, pozostawiając ją świeżą i promienną.

Maska intensywnie nawilżająca w… kremie

Po peelingu ta maseczka w kremie KOI to kolejny HIT, który skradł moje serce, ponieważ cera rano jest tak promienna i wypoczęta po zastosowaniu tego produktu, że sama czasem się dziwię, że tak dobrze działa. Maska ta może być stosowana jako zamiennik kremu na noc, ponieważ nie wymaga spłukiwania, a wchłania się naprawdę szybko. Jest stworzona w oparciu o naturalne oleje, zawiera substancje nawilżające (niacynamid, skwalan), regenerujące (alantoinę) oraz probiotyczne kultury bifidowe. Koi, nawilża i regeneruje wysuszoną skórę. Redukuje zaczerwienienia oraz niedoskonałości, przywraca równowagę skórze podrażnionej, spłyca zmarszczki, doskonale pielęgnuje suchą skórę, czyli jest dla mnie idealna.

To dwie nowości, który znalazły się na mojej półce. Prócz tego używam pozostałych produktów KOI, o których pisałam Tobie tutaj. Ogromną miłością darzę dwufazowe serum i olejek do mycia twarzy (Tak, tak. Olejek. Olejki do mycia twarzy świetnie usuwają sebum). Stosowanie całej 5-fazowej pielęgnacji kosmetyczkami KOI, dobroczynnie wpływa na cerę, a przecież po zimie, w przededniu niemal lata, warto ją dopieścić, prawda?

Jeśli zainteresowałam Cię ich produktami, zajrzyj do nich na stronę TUTAJ. Poczytasz więcej o prawidłowej pielęgnacji, o tym dlaczego są to kosmetyki stworzone dla każdego typu cery. Poza tym poznasz filozofię KOI i może sama zapragniesz mieć je w swoim domu?

Naprawdę warto. O ile lubisz dobre kosmetyki i liczysz na efekt! A ten Ci gwarantuję!

Kochani! Biorę udział w konkursie na Twórcę Roku w kategorii rodzicielstwa. Jeśli uważacie, że należy mi się wygrana… jeśli doceniacie moją pracę bardzo proszę Was o głos. To NIC NIE KOSZTUJE. Wystarczy kliknąć i oddać głos za pośrednictwem internetu. Link znajdziecie TUTAJ – dziękuję za wsparcie! Bardzo dużo dla mnie znaczy Wasz głos, a tym samym Wasz feedback za moją pracę…